Los Angeles

Avatar Dark_Dante
Uniósł brew.
- W barze będziemy się rzucać w oczy, nie sądzisz?

Avatar Kuba1001
- Zaułek, uliczka, cokolwiek. - powiedział. - Ale nie na głównej ulicy.

Avatar Dark_Dante
- No to chodź.
Ruszył przodem do losowy wybranej prze siebie wąskiej i pustej uliczki.

Avatar Kuba1001
Uliczka pusta, obleśna, pełna śmieci, zastawiona koszami i z kilkoma szczurami. I to tyle.
- Wiem, że Ci, którzy zrobili tę maskarę robili dla dużego gangu w mieście, powiązanego z Kompanią i Krwawymi Kłami. - wyjaśnił.

Avatar Dark_Dante
- Tyle można było się domyślić. Ale co to za jedni? Czego chcą?

Avatar Kuba1001
- Powiedziałem kim są. A czego mogą chcieć gangsterzy? - zapytał. - Zresztą, pewnie wpadli podczas kontroli pojazdu i zaczęła się strzelanina.

Avatar Dark_Dante
- Niech Ci będzie, widzimy się jutro.
Rzucił mu dwa dolary i poszedł do pobliskiego baru.

Avatar Kuba1001
Szybko zgarnął kasę i uciekł, a Ty trafiłeś pod lokal z jakże uroczą nazwą: "Mordownia."

Avatar Dark_Dante
Wszedł, oparł się o bar, zamówił piwo i rozejrzał się za osobami, które wyglądały na byłych żonie US Army.

Avatar Kuba1001
Byłych żon US Army tu nie znajdziesz, ale widziałeś kilku typków siedzących przy jednym stole, którzy mogli kiedyś służyć w wojsku.
Dostałeś też piwo i rachunek opiewający na dwa dolary.

Avatar Dark_Dante
//Agresywna autokorekta.

Avatar Dark_Dante
Schował go do kieszeni, wziął kufel piwa i podszedł do nich.
- Można się przysiąść?

Avatar Kuba1001
Gdy tylko podszedłeś zaprzestali rozmów i wbili spojrzenia w ścianę lub swoich towarzyszy.
Dopiero po kilku minutach jeden kiwnął głową w geście zgody.

Avatar Dark_Dante
- Ale się burdel narobił, co? Tu partyzanci nazywający siebie "Kompanią", tam obcy walczący ze sobą nawzajem... A na koniec to czarne Volvo!
Udał znudzonego życiem i rozemocjonowanego ostatnimi wydarzeniami.

Avatar Kuba1001
Ty udawałeś, oni nie musieli, więc nikt nie odpowiedział na te rewelacje. Natomiast Tobie ktoś położył dłoń na ramieniu.
Nie, nie był to typ szukający zwady.
- Dwa dolce za piwo. - rzucił ochroniarz.

Avatar Dark_Dante
- Jasne, proszę. Dla tych panów także proszę piwo na mój koszt. Ile to będzie razem?

Avatar Kuba1001
Obliczał chwilę i powiedział:
- Razem to będzie dziesięć dolców.

Avatar Dark_Dante
Wsunął mu w dłoń, poczekał aż poda piwo i odjedzie. Potem nagle spoważniał i powiódł ciężkim wzrokiem po mężczyznach.
- A co jeśli US Army nie ogłosiło kapitulacji? Co jeśli jeszcze nie wszyscy żołnierze złożyli broń? Co jeśli walka trwa nadal ale musiała przejść do partyzantki?

Avatar Kuba1001
- Może i tak. - powiedział jeden, z bliznami na twarzy i brakującą lewą dłonią. - Ale nasza już się skończyła.

Avatar Dark_Dante
- A gdyby się nie skończyła?
Rozejrzał się konspiracyjnie po lokalu.
- Akt kapitulacji podpisują wysocy szczeblem oficerowie, reszta ma jedynie złożyć broń. Złożyliście ją? A nawet jeśli - to co zrobili byście, gdyby przyszedł rozkaz ataku od kogoś wyższego stopniem?

Avatar Kuba1001
- Jesteśmy obecnie cywilami, więc pewnie by nas to nie obeszło.

Avatar Dark_Dante
- Armia nadal walczy. Sierżant Joker. Potrzebuję was, niewola musi się skończyć.

Avatar Kuba1001
- Nie mam ochoty skończyć jak inni. - mruknął. - Nikt nie ma.

Avatar Dark_Dante
- I tak skończycie w ten sposób, jesteście żołnierzami i stanowicie potencjalne zagrożenie.

Avatar Kuba1001
- Myślisz, że czemu siedzimy w barach lub domach? Właśnie po to, by nie sprawiać kłopotów.

Avatar Dark_Dante
- Ale zaczniecie. Wiem co zrobić, żeby obcy przestali się tu czuć jak u siebie. Jutro wszyscy się zjawicie tutaj pod wieczór.

Avatar Kuba1001
- Dupa tam, bo się nie zjawimy. - odparł poraniony żołnierz i wstał. Skierował się do wyjścia, a reszta za nim.

Avatar Dark_Dante
- Prawdziwy żołnierz ma honor. Reszta to zwykłe wymoczki nie potrafiące nawet dobrze utrzymać karabinu, nawet nie powinni nazywać siebie samych żołnierzami.

Avatar Kuba1001
- Gdybym miał, ku*wa, obie dłonie to bym utrzymał karabin. - rzucił jeszcze przez ramię i odszedł razem z resztą.

Avatar Dark_Dante
Zapalił papierosa i położył nogi na krześle po przeciwnej stronie stołu.

Avatar Kuba1001
Zapaliłeś, a do szczęścia brakuje jedynie panienek i piwa. Choć miałeś tu pięć nieruszonych kufli, więc może brakować tylko panienek.

Avatar Dark_Dante
Sięgnął po ten, z którym przyszedł do stolika, i wziął duży łyk.

Avatar Kuba1001
Piwo, jak piwo, choć to było lekko kwaskowate.

Avatar Dark_Dante
Powiódł niechętnym wzrokiem po pozostałych klientach baru.

Avatar Kuba1001
Pozostali byli typowymi pijaczkami i menelami, ale uwagę mógł przykuć powrót trzech z czterech żołnierzy, bez jednorękiego szefa. Od razu przysiedli się do siebie i chwycili za kufle.
- Zmieniliśmy zdanie. - rzekł jeden.

Avatar Dark_Dante
Kiwnął głową zabierając nogi.
- Pijce ile możecie. Potem nie będzie na to czasu.
Zgasił papierosa w kuflu przeznaczonym dla jednorękiego.

Avatar Kuba1001
Widząc to, jeden z żołnierzy burknął coś o marnowaniu alkoholu, ale zamilknął gdy wziął się ze swój kufel.

Avatar Dark_Dante
- Wiem, kiedy mniej więcej wyjdzie nowy transport z bazy. Przechwycimy go kawałek za miastem.
Mówił na tyle cicho, żeby tylko osoby przy stoliku słyszały.

Avatar Kuba1001
//Jak transport? Jaka baza? Skąd ma to wiedzieć?//

Avatar Dark_Dante
//Rozmowa ze stróżem, doświadczenia z wojska i logiczne myślenie.

Avatar Kuba1001
//Brakło mi głównie tego drugiego, niech już będzie.//
- I co? - zapytał jeden. - We czterech mamy porwać się na cały transport? - zapytał z niedowierzaniem.

Avatar Dark_Dante
- A co, ty z piechoty?
Rzucił ironicznie jakby sam był z Zielonych Beretów.
- We czterech. Chyba, że załatwicie jeszcze kilku chłopaków godnych zaufania. Pukawki przydziałowe nadal macie?

Avatar Kuba1001
- Nie mamy pukawek, ale co z tego jeśli dasz nam lasery, jeśli każdy konwój to minimum jeden Worm i dwa Scorpio?

Avatar Dark_Dante
- Czyli jednak piechota...
Pokiwał głową jak znawca.
- Odbyliście tury w Afganie? Albo chociaż mieliście "suche" szkolenie partyzantów?

Avatar Kuba1001
- A Afganie walczyliśmy, ale w żadną partyzantkę się nie bawiliśmy.

Avatar Dark_Dante
Dotknął palcami nasady nosa i westchnął.
- Potrzebny nam saper. Od biedy nawet mógłby być student trzeciego roku chemii. Jakie macie specjalizacje i szkolenie?

Avatar Kuba1001
- Medyk.
- Snajper.
- Oddziały powietrznodesantowe.

Avatar Dark_Dante
- Mieszanka jak po wdepnięciu na minę... A stopnie? I przysposobiona broń?

Avatar Kuba1001
Snajper okazał się komandorem, pozostali to sierżanci. A broni przy sobie brak.

Avatar Dark_Dante
- A na jakiej broni byliście szkoleni? I znacie jakichś saperów w okolicy?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Rafael_Rexwent
Właściciel: Rafael_Rexwent
Grupa posiada 1589 postów, 32 tematów i 14 członków

Opcje grupy [PBF] Niezna...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie [PBF] Nieznany wróg