Właściciel
- Wręcz przeciwnie, w ich języku są słowa które działają jak zaklęcia, często oprócz tego coś znaczą, na przykład chcąc mógłby podpalić mnie od środka używając jakiegoś ostrego przekleństwa w ich języku, mógłby też na przykład uleczyć mówiąc że jestem jego przyjacielem, ponoć jeśli jest to prawdą to można kogoś wskrzesić mówiąc że się go kocha, szczerze. Jednak używanie takich słów wymaga dużych powtórzeń i treningów.
Właściciel
- Wolałbym porozmawiać na osobności, w razie wypadku.
Właściciel
- Jednak jeśli będę gadał z nim na osobności to mogę się więcej dowiedzieć, będzie się czuł bezpieczniej, a nie jak na przesłuchaniu.
Właściciel
- Nie masz pojęcia co teraz może się dziać w jego mózgu, to co mu się stało, może wpłynąć źle na jego wspomnienia, może was pamiętać i dalej czuć do was bratnią miłość, a może coś z nim się teraz stało i planuje jak zamordować wszystkich który znał. Sam powiedz, czy on ci wygląda na dawnego Abraxasa? Nie, to kompletnie inna osoba.
Właściciel
- Słuchaj jeśli chcesz żebym go przepytał to ustąp mi choć ten jeden jedyny raz i daj mi porozmawiać z nim na osobności.
Właściciel
- Niech ci będzie, ale jak wyniki z tego będą marne, to twoja wina. Tylko odsuńcie się trochę.
- Jasne... - Elisif wstała z dzieckiem i stanęła obok Darcusa a Zaraza podszedł do Karczmarza i potrząsnął nim chamsko. Ten obrócił się szarpnął a potem rzucił mu jakieś niezrozumiałe słowa w twarz.
- Vaiis siir da vniit!
- Nazwał mnie zepsutym robakiem, zapowiada się ciekawie. - i pogrążył się w rozmowie, trwała ona kilka godzin, słońce zaszło, Elisif która wolała niczego nie przegapić przyniosła sobie koc i usnęła na nim z dzieckiem. Gdzieś w środku nocy gdzie rozmowa wciąż trwała do pokoju wszedł Adanos, podszedł powoli do Darcusa, o ile wciąż tam był.
- Co on robi? - zapytał.
Właściciel
Spojrzał na niego zaciekawiony i także zaczął się przyglądać. Po jakiejś godzinie Karczmarz wreszcie odwrócił się, powiedział coś i zamilkł, Zaraza przyglądał się chwilę po czym podszedł do nich.
- To była najdziwniejsza rozmowa jaką kiedykolwiek przeprowadziłem - wyjął butelkę z jakąś brudną wodą i wypił całą, pustą butlę schował na miejsce.
Konto usunięte
*do Karczmy wchodzi podejrzany człowiek w kapturze z przekrzywionym mieczem przy pasie* - Proszę coś ciepłego do jedzenia i ciemne piwo. - powiedział ochrypłym głosem.
Konto usunięte
- Można tu wynając jakiś nocleg? - zapytał niaznajomy
Konto usunięte
- Proszę - odpowiedział nieznajomy, zapłacił i poszedł do pokoju.
Właściciel
- Rozmowa z nim nie była łatwa, często odpowiadał coś co nie miało sensu, czasami zastanawiał się po kilka minut co powiedzieć, czasami zmieniał temat, dlatego opowiem ci tylko te najważniejsze i najbardziej zrozumiałe fragmenty. Jednym z pierwszych pytań jakie zadałem była dla niego informacja że wiem jakie ma zdolności dzięki językowi i że gdyby ich użył mógłby spróbować stąd uciec. Odpowiedział mi na to że dotarł już do swojego celu i teraz czeka, zapytałem na co ale zmienił temat. Nie udało mi się dowiedzieć co myśli o was, tobie i Elisif, powracałem do tego pytania od czasu do czasu i w końcu powiedział że jeśli jeszcze raz je zadam to skończy się nasza rozmowa. Udało mi się też dowiedzieć że jest pierwszym, ale nie ostatnim, gdy zapytałem kim jest, nie mam pojęcia o co mu chodziło. Dowiedziałem się jednak najważniejszego, jeśli Abraxas mówi prawdę to za wszystkim stoi Bho-rgul.
Właściciel
- Bho-rgul Krwawy Tytan. Troll, największy i najpotężniejszy przywódca orków, bez problemu załatwił by setkę paladynów. Orkowe legendy mawiają że jego skóra została utwardzona przez samego Beliara i istnieje tylko kilka broni które byłyby wstanie ją przebić. W ciągu ostatniego tygodnia udało mu się zjednoczyć wszystkie klany orkowe w jedną potężną armię.
Właściciel
- Nie mam pojęcia, wiem tylko że Karczmarz uważa że to właśnie jego wina że jest tym kim jest.
Właściciel
- Tak ale nic nie udało mi się z niego wyciągnąć.
Właściciel
- Na razie jest zmęczony rozmową, powiedziałem mu że porozmawiam z nim jutro.
Właściciel
- Nie, to wszystkie ważne wiadomości jakich się dowiedziałem, póki co spróbuję zlokalizować z powrotem Xardasa.
Właściciel
- Nie przepadam za zadawaniem się z Deadrami. - odparł Zaraza.
Problem polegał na tym że nic nie wyczuła poza moczem jakiegoś wilka. Albo jeszcze tu nie dotarli albo opryskali się Oldspicem :v
Właściciel
- Nie mówię że nie może, tylko że deadry to istoty za którymi łagodnie mówiąc nie przepadam.
Właściciel
- Dobra ale ty się tym zajmiesz, ja popilnuję Karczmarza i może się od niego czegoś jeszcze dowiem.
Właściciel
- I nawet mi nie powiedziałeś co?
Nie znalazła nic, poza moczem wilka.
Właściciel
- Jasne dzięki, ale następnym razem mnie poinformuj zanim coś postanowisz. - zmrużył oczy.
Właściciel
- Tak na pewno to nie ja mu powiedziałem o tym co planuje Xardas... Szlag niech go trafi. - powiedział do siebie wkurzony.
Właściciel
Darcus pojawił się na czymś w rodzaju areny, była ogromna, wejście było zamknięte a na środku było widać dwóch walczących orków, niebo było czerwono-szare, orkowie krzyczeli coś w języku orków a na widowni nie było nikogo.
Właściciel
Orkowie walczyli zaciekle, nie było widać żebyś któryś miał jakąś konkretną przewagę.
Właściciel
Obaj byli bardziej zwinni niż przeciętny ork, jeden walczył dwoma toporami a drugi trzymał potężne dwuręczne ostrze święcące się na czerwono. Wciąż walczyli, walka zdawała się nie mieć końca.