Właściciel
- To że jestem potężny, nie znaczy że muszę się na was znać. No dobra, czemu chcesz mi pomóc i w jaki niby sposób?
- Jasne. - podniósł go z powrotem i wszedł na zaplecze. Zaraza patrzył się na wszystko.
- To człowiek? Bo jeśli tak, to od razu mówię że to nie moja sprawka.
Właściciel
- Skąd mam wiedzieć że nie wykorzystasz tego przeciwko mnie?
Zaraza zszedł powoli za nimi, dziwny człowiek/nieczłowiek ciągle się szarpał.
Właściciel
- To właściwie czego ty chcesz? Bo niezbyt rozumiem. Pomożesz mi jeśli ci powiem o co mi chodzi, ale jeśli nie powiem, pomożesz Darcusowi. Co ty z tego masz?
Właściciel
/// Dlatego właśnie jestem skłonny go wspomóc, jeżeli stanie się moim zagrożeniem. - spoko D: ///
- Musisz dać mi czas na zastanowienie. Poza tym jaką możesz mieć pewność że cię nie okłamię?
Właściciel
- Dobra, ale teraz jak mówię muszę to przemyśleć, przyjdź do mnie jutro, pasuje?
Właściciel
- Tak jak mówiłem, nie wiele. Widziałem go w lesie, nie wiem kim jest, chodził po lesie ukrywając się przed słońcem, zmusiłem go żeby tu zabrać. Lepiej żeby nie napadł kogoś w lesie.
- Poradzę sobie, a teraz, muszę się czymś zająć.
Właściciel
- No dobra. - wziął go i przywiązał do stołu, dopiero wtedy zerwał więzy, istota wciąż się szarpała.
Właściciel
- Po co ci Elisif? - zapytał zdziwiony Adanos.
Właściciel
- Doszło do tego że nawet już dawnym bogom nie ufasz tak?
///Gdzie była Elisif bo już nie pamiętam ._.///
Właściciel
- Czyżby? Zabiłeś moich braci, oznacza to że odegrali w twoim życiu rolę.
Elisif tymczasem siedziała w ogrodzie z skrzyżowanymi nogami patrząc się na nietypowe drzewo.
Właściciel
- Co się stało? - spojrzała na niego lekko rozbudzona z medytacji.
Właściciel
- Dobrze powiedz mu że zaraz będę. - wstała powoli i otrzepała ubranie z ziemi i liści.
Właściciel
- No dobrze... - westchnęła i podniosła swoją torbę z ziemi, założyła na ramię. - Prowadź więc...
///Sory że nie odpisywałem ale wciągnął mnie Gothic Mroczne Tajemnice :p///
Właściciel
///Jeśli się nie mylę to dokładnie powiedziałem że już ork był trudniejszy. Ale to co zrobili z krukiem to była masakra xd. Z jednym kopaczem na początku Mrocznych Tajemnic się bardziej męczyłem niż z nim ._. Przy kopaczu zginąłem 6 razy (! xd) a przy kruku ani raz :p///
Elisif z początku szła powoli ale potem przyspieszyła i dogoniła asasina.
Właściciel
///Czy ja powiedziałem że GIINK jest za łatwy? A walczyłeś z tymi je*anymi cheaterami smokami?///
Elisif przeszła obok niego i skinęła głową. Stanęła obok Darcusa.
- wzywałeś mnie... - spojrzała zdziwiona na kogoś/coś które ciągle się szarpało jak dzika małpa.
Właściciel
///"Powinien być" same raczej nie wyparują a ty nie wspominałeś że ktoś je zdjął///
- Bo ja wiem? Gdybym miała zgadywać powiedziała bym że to goblin... Chociaż... Czuję w nim coś dziwnego... - zaczęła mu się wyraźniej przyglądać.
Właściciel
- Postanowiłem że będę się posługiwał imieniem Adrian, lepiej żeby nikt nie dowiedział się że wśród ludzi chodzi dawny bóg. - podszedł i zdjął mu szaty z głowy. Elisif podeszła powoli.
- To... - stanęło jej w gardle, Adanos też najwyraźniej spojrzał ze zdziwieniem. Twarz osoby w szmatach była mocno poraniona, miała jakieś blizny, jedno oko miał odcień czerwony, a drugie było całkowicie czarne. Mimo wszystko poznała go, poznała by go wszędzie. - Gniotek... - łzy spłynęły jej po policzku. Nie wiedziała co myśleć, nie wiedziała czy się cieszyć czy płakać...
Właściciel
Adanos wciąż zdezorientowany wiadomością kogo właściwie znalazł spojrzał na darcusa.
- Szedłem lasem, usłyszałem jakiś krzyk, poszedłem w jego stronę, zobaczyłem tam go, poruszał się niczym goblin, w pozycji kucającej biegał powoli, gdy światło prześwitywało przez liście świecąc mu w oczy zasłaniał ręką oko i wrzeszczał coś niezrozumiałego. Pomyślałem że to może być niebezpieczne wiec lepiej go przenieść. Użyłem zaklęcia więzów i przyniosłem tutaj.
Elisif stała sparaliżowana, łzy spłynęły jej po klatce piersiowej i wsiąkły w ubranie. Nie wiedziała co powiedzieć, nie mogła się ruszyć, czuła jakby się jakby poraził ją grom ///albo weszła w barierę hehe///. Wydawała się nieobecna. Zaraza stał kawałek za nią, nigdy nie spotkał Karczmarza ale wiedział kim jest, wolał milczeć żeby nie pogorszyć sytuacji.
Właściciel
- Może mi się wydawać... Ale... Hmm... Nie jestem pewien co mogło spowodować to... Co się z nim stało... - spojrzał na Adanosa. - mówisz że boi się światła tak?
- Czy boi? Nie wiem, w każdym razie za nim nie przepada.
- Mógłbyś sprecyzować co takiego wrzeszczał?
- Sam nie wiem, słyszałem w tym B... kończyło się chyba na ur... ale widząc w jakim jest stanie mogło to też być ul...
- Zaczynało się na B?
- Chyba tak... Chociaż mogę się mylić, przychodzi ci coś do głowy?
Zastanowił się chwilę.
- Na razie nic, jak na coś wpadnę to powiem... - spojrzał na Darcusa. - Może lepiej odprowadzę Elisif do pokoju? Lepiej żeby chwilę odpoczęła.
Właściciel
Minęła ponad minuta zanim wreszcie odpowiedziała, odpowiedziała cicho i bardzo powoli.
- śpi w pokoju...
- Jak uważasz - odpowiedział - ja muszę się czymś zająć, spróbuję się dowiedzieć co mogło spowodować u niego takie zmiany, i zdobędę kontakt żeby dowiedzieć się gdzie jutro znajdziemy Xardasa. - spojrzał jeszcze raz na wszystkich w pokoju po czym wyszedł z pomieszczenia i przechodząc obok Axa odezwał się cicho - chyba zostaniesz Karczmarzem na stałe - i wyszedł.
Właściciel
- Jasne. - lekkim truchtem wybiegł z pokoju i poszedł do pokoju Elisif, wrócił po kilku minutach z dzieckiem na rękach.
Właściciel
Podał je ostrożnie. Karczmarz poruszył się przez sen nerwowo i z powrotem znieruchomiał. Elisif podeszła do ściany i usiadła opierając się o ścianę, przyłożyła dłonie do twarzy i oparła się o kolana w milczeniu.
Właściciel
- Cały czas... Mam wrażenie że mnie rozumie... Że rozumie co do niej mówię... Ale przecież ma dopiero ponad miesiąc...
Właściciel
- Raz... Wczoraj... Miałam wrażenie że coś słyszałam... Zdawało mi się że usłyszałam "Jestem tutaj"... Myślałam że to niedorzeczne...