Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wzięła ją na ręce i objęła, zawsze ją to uspokajało.
- Co ona ma wspólnego z Gniotkiem? ... - zapytała nieco spokojniej jednak dalej z cierpieniem w głosie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Myślisz że to ona ją przysłała?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała teraz na niego
- Już rozumiem... - w tym samym momencie Karczmarz drgnął lekko, zaczął się budzić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karczmarz rozejrzał się powoli, jego wzrok był zmrużony, mamrotał coś pod nosem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karczmarz tak jakby nie reagował. Kręcił tylko lekko głową próbując się wyrwać.
- Światło, rozprasza go. - odezwał się Adanos.
///Dobra ja spadam nie chcę zaspać na wycieczkę :p///

Avatar Gniotek7
Właściciel
Gniotek szarpnął jeszcze raz po czym jednym okiem spojrzał na niego i zaczął coś mamrotać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Bra... fros... - wydobyły się z jego ust jedyne zrozumiałe litery, Adanos najwyraźniej coś w nich usłyszał.
- Co on powiedział?
- Brast fross... - Adanos stanął zdziwiony.
- To w języku przodków, pierwszych stworzeń rozumnych jakie powstały, tuż przed wami. On powiedział "Uratujcie mnie". - spojrzał na darcusa.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Niech będzie///
Spojrzeli na siebie oboje.
- Na razie trudno cokolwiek zobaczyć, widzę że mimo iż z jego umysłem coś się stało, to dalej może w minimalnym stopniu myśleć samodzielnie, nie wiem tylko skąd ten język. Przecież jedynymi ludźmi którzy używali tego języka byli nasi praprzodkowie. - powiedziała jednym tchem Ayla.
- Jeśli mamy się dowiedzieć czy w jego ciele zaszły jakieś zmiany potrzebujemy zdjąć z niego te wszystkie brudne szaty.
- I jeśli to będzie możliwe to jakoś go umyć, widać że często ich nie zmieniał.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mam mocy tyle że mógłbym sobie poradzić z obozem orków. Starczy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nauczyłem się magii, jestem tu już dość długo a jako że znałem możliwości uczenia się mojej magii ponieważ sam ją stworzyłem. Nie miałem problemu w zostaniu Arcymagiem wody. A co do ludów, to nie jest teraz czas żeby o nich rozmawiać. Dobra, zdejmijcie z niego to szaty to go umyję.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ciało Abraxasa było brudnych blizn, nad lewą częścią klatki piersiowej była spora czerwona plama, tak jakby ktoś coś namalował. Adanos przeklął w myślach i zaczął powoli myć ciało Gniotka, z jego dłoni gdy czegoś dotykał płynęła powoli woda. Gdy mył go w okolicach klatki piersiowej zatrzymał na chwilę dłonie próbując coś wyczuć, po chwili kontynuował. Ciało było tak brudne że umycie go zajęło mu prawie 40 minut.
- Skończyłem. - odezwał się po dłuższym czasie. - przyda się jakiś ręcznik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Serio? W całej waszej bazie nie macie ręczników lub czegoś w tym stylu?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mógłbym gdyby pewna osoba jakiś dłuższy czas temu nie zabrała mi całej mocy kiedy byłem bogiem. Jestem magiem wody, nie mogę się jej pozbyć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Powiedział ten co boi się biegać po ręczniki.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To niech się weźmie za robotę. - wzruszył ramionami.
Tymczasem Xardas był jakieś 30 kilometrów od miejsca gdzie spotkał Chaos.
- Czuje mięsssssoo... - odezwał się jakiś głos za pagórkiem, po chwili wyłonił się Raffas w postaci węża i spojrzał na Xardasa.
- To ty, słyszałem że zrobiłeś spory zamęt w mieście.
- Tak... Ci piepssseni possswięceni... I ten cholerny króól...
- Jak zmieniłeś się w węża co?
- Sssssgadnij...
- Może jak cię ukatrupię to się dowiem hm?
- Grozzissssz mii? Bardzzo ssssmiessnee! Nie masss ze mną ssansss...
- Czyżby? - Xardas uniósł brwi i się uśmiechnął. - Chcesz to sprawdzić?
- Dawno nie jadłem ludzkiego mięsssssa...- rzucił się w stronę Xardasa.
Ten odskoczył a w jego rękach zaświeciła się jakaś energia koloru fioletowego.
- Czas wracać do ludzi gadzie! - wyładował energię uderzając w Raffasa, ten poczuł ból w głowie i zmienił się z powrotem w człowieka, pierścień padł obok niego. Xardas podszedł i podniósł pierścień.
- Jak! Ugh... - Raffas leżał skulony na ziemi. - Przecież to niemożliwe!
- Jesteś głupcem, może i nie jestem najpotężniejszym magiem na ziemi, ale z pewnością zaliczam się do Top 10 - uśmiechnął się i wyciągnął krótki miecz, podszedł 2 kroki bliżej.
- Czekaj... Możemy się dogadać... Ja oddam ci pierścień a ty... Ty mnie nie zabijesz...
- Nie, twoja głupota jest zbyt niebezpieczna.
- Czemu chcesz mnie zabić... Przecież wtedy pomożesz swojemu wrogowi... Darcusowi...
- To nie jest mój wróg, on po prostu mnie nie rozumie. Ale nie jest w stanie mnie zabić. Jest silny to prawda, ale nie tak jak kiedyś. W walce na magię nie miał by ze mną szans, a jeśli chodzi o bliski dystans... No cóż, ja tak nie walczę.
- Więc po co ci ten miecz... Argh... - ból głowy nie ustępował.
- Zaraz ci pokarzę. - Xardas kucnął przy nim i przyłożył mu miecz do gardła, Raffas próbował go uderzyć a Xardas złapał go za rękę i wygiął pod takim kątem że kości chrupnęły głośno łamiąc się. Przyłożył miecz i wbił go w gardziel Raffasa... Po chwili kiedy Raffas był już martwy zaczął powoli odcinać mu głowę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza wszedł do sali i spojrzał na Darcusa.
- Znasz Xardasa, wiesz jak może się tak szybko poruszać?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A masz pomysł jakim cudem i z jakiego powodu z dawnego kraju elfów przeniósł się prosto do stolicy Myrthany?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A więc, nikła szansa że uda nam się go złapać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nawet nie próbował się tam ukryć, siedział na ławce przy murze od wewnętrznej strony wpatrzony w ziemię.
- Zanim byśmy do niego się przenieśli mógłby być kilkaset kilometrów stąd.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja? A kto go zna dłużej?

Człowiek podniósł lekko głowę i odsunął nogę.
- Odczep się, nie mam pojęcia gdzie on jest. Nie interesuje mnie to.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Rób jak uważasz, ja na razie mam jeszcze coś do zrobienia.

- Czego ty właściwie od niego chcesz? - zapytał patrząc w ziemię.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza wyszedł wolnym krokiem z pomieszczenia a Abraxas znów usnął.

- Ile ludziom groziłaś przede mną co?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie mam pojęcia gdzie jest.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A od kiedy zabija się za niewiedzę?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Sługusem?! - wstał i spojrzał jej w oczy. - Gdyby nie on dalej gniłbym na swoim kontynencie albo byłbym już dawno martwy! On odkrył dla nas nową drogę! Nikt z nas nigdy nie był jego sługusem! Odszedłem z własnej woli! Nigdy nas nie trzymał! Słuchaliśmy go bo wiedzieliśmy że jego plany są zazwyczaj dobre! Nigdy nikt nie krytykował jego pomysłów bo nigdy nikt z nas nie miał lepszy planów! Nie obchodzi mnie jakie masz z nim zatargi, nawet gdybym wiedział gdzie jest to nie powiedziałbym nawet słowa ponieważ on uratował nam życie! Nie jestem zdrajcą. - uspokoił się w końcu. - Nie dopuściłbym za nic do jego śmierci. Nie znasz go od takiej strony od jakiej my go znamy... - usiadł powoli i wziął łyk z butelki wody która stała obok niego na ławce. Strażnik stojący kawałek dalej patrzył zdziwiony w ich stronę.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią