Właściciel
Jakiś paladyn otworzył drzwi i schylił lekko głowę witając nagów, Garrus stojący wcześniej i patrzący się przez okno z widokiem za mur miasta odwrócił się w ich stronę i przywitał.
- Witam was, drodzy nagowie, mam nadzieję że dobrze wam się tu będzie mieszkać.
Właściciel
Garrus przyjrzał się mu.
- Któż zaatakował wasz kraj skoro nie byliście w stanie samodzielnie go obronić? I jak dużej pomocy potrzebujecie?
Właściciel
- Szczerze, nie mam pojęcia, nigdy nie interesowałem się, waszymi stronami.
Właściciel
Garrus podszedł do szafy i wyjął zwiniętą mapę którą rozłożył na stole między nimi, była na tyle duża że było widać nawet cały Varant
Właściciel
- Skoro mówicie że są one tak niebezpieczne, to nie wiem czy jesteśmy wstanie wam pomóc, mamy trochę rycerzy ale wciąż musimy pilnować okolic na wszelki wypadek, myślę że bardziej niż armia, przyda wam się mała grupa, ale bardzo dobrze wyszkolonych ludzi.
Właściciel
- Znam kilku takich, jeśli chcesz ich poszukać, to zacznij od Karczmy pod Historią, większość albo jest tam albo wiedzą gdzie jest ktoś inny kto może się przydać.
Właściciel
W sali gdzie był Abraxas otwarł się portal z którego wyszedł Zaraza.
- Co jest? Masz coś? - zdziwił się a książkę z którą wszedł wrzucił do portalu który się zamknął.
Właściciel
- Och świetnie... A potem dziwić się że nie przepadam za daedrami, wiesz że jeśli coś pójdzie nie tak to on umrze prawda?
Właściciel
- Co ci niby dadzą zaklęcia ochronne? To, będzie się działo prawdopodobnie w jego głowie, nie tutaj.
Właściciel
- Myślisz że to serio pomoże? W końcu te Czarne Księgi, to wytwór Hermeausa, a zresztą. Dobra pogadam z nim, jeśli w ogóle będzie chciał rozmawiać.
Właściciel
- A będzie dalej wstanie spojrzeć w jego umysł?
Właściciel
- Więc jak chcesz zrobić tak żeby hermeaus mógł zdobyć wiedzę której szuka ale żeby nie zrobił mu krzywdy?
Właściciel
- Dobra, przygotujcie wszystko ja z nim porozmawiam. - Podszedł do Abraxasa i zaczął z nim rozmawiać w im znanym języku.
Właściciel
Zaraza podszedł do nich po krótkim czasie.
- Nic nie dałem rady zrobić, w ogóle mnie nie słucha, gada tylko cały czas o tym że musi odpoczywać przed innymi. Cokolwiek to znaczy.
Właściciel
- Raczej nie, do oddania wiedzy dojdzie tak jakby w samym umyśle, Karczmarz nie musi być przytomny żeby móc się bronić, aczkolwiek ogłuszenie go może zapobiec niebezpiecznym odruchom podczas zbierania wiedzy przez Hermeausa, chyba.
Właściciel
- W przypadku normalnego człowieka może bym coś wymyślił... Ale sam widzisz, to nie jest przykład zwykłego człowieka w tym momencie.
Właściciel
- Nie wiem czego miałbym użyć, mogło by się okazać że jakieś rośliny lub choroby działają na ludzi w sposób uspokajający u niego mogły by wywołać... No nie wiem, choćby szał mordu.
Właściciel
- Ujmę to tak, to jest jak ogromna jaskinia, bardzo długa, na końcu jest skrzynia z skarbem, jednak wszędzie, na ścianach, podłodze czy nawet suficie są kolce, jedne lekkie które spowodują tylko lekki ból, inne zabiją na miejscu. Jesteśmy otoczeni ryzykiem, cokolwiek zrobimy nie możemy tego podjąć bez żadnego ryzyka, ale ten skarb jest ważny. Ja wiem tylko że musimy dowiedzieć się gdzie jest Xardas, i powstrzymać go. Możliwe że są inne sposoby na dowiedzenie się gdzie jest Xardas, ale my nie mamy czasu, skąd mamy wiedzieć ile nam go zostało? Miesiąc? Tydzień? A może już jest za późno? Nie wiem, ale lepiej żebyśmy bardziej już naszej pracy nie spowolniali, bo i tak już jesteśmy w plecy z czasem.
Właściciel
Zaraza podszedł powoli do Karczmarza i powiedział w ich języku ///swoją droga jak się ten język nazywał?/// że musi otworzyć księgę, Karczmarz zaśmiał się tylko cicho, Zaraza wyjął z kieszeni mały kryształ który świecił dość mocno jak dla zwykłego człowieka więc jego niemal oślepiał i powtórzył, że ma otworzyć księgę i nie przeszkadzać temu kto z niego wyjdzie, po krótkiej chwili Abraxas w końcu otwarł księgę i pojawiła się mackowata postać Hermeausa, która położyła dwie macki na ramiona Abraxasa a trzecią, na jego czole, Karczmarz nie ruszał się, leżał spokojnie. Po jakiejś nie długiej chwili Hermeaus zdjął z niego macki i spojrzał w stronę Darcusa.
- Dobrze, twój kolega nie ucierpiał, był potulny jak owieczka, widziałem strach w jego oczach, strach tak paraliżujący że nie stawiał się mi. Dobrze umowa stoi, swoją drogą to zabawne. Chcesz dowiedzieć się wszystkiego na temat Xardasa i jego pobytu? Tu, w ogrodzie, jest pewne duże drzewo, urosło na tyle że zna już odpowiedzi na te pytania, dojrzało. To śmieszne, tak bardzo ryzykowaliście, a odpowiedź czeka na was w waszym mieście, w waszym ogrodzie. Miło było, się z wami wymieniać. - Księga się zamknęła, a Hermeaus Mora zniknął.
Właściciel
/// No a kto :v?///
- Czeeeść... Kolego... - odezwało się drzewo które swoją drogą sporo urosło przez ten krótki czas, wystawało już lekko koroną poza inne drzewa w ogrodzie, a większość z nich została tutaj przewieziona w całości, już dorosłe.
Zaraza tymczasem podszedł do lekko opalonej czarnej księgi leżącej teraz obok Karczmarza, podniósł ją westchnął, otwarł portal z którego wcześniej wyszedł po czym wskoczył do niego. Po chwili wyskoczył obok darcusa, jednak bez książki.
Właściciel
- Sporo... Ale spokojnie... Nie zniszczę wam.... Ogrodu...
Właściciel
- Ach tak... Xardas... Ten potężny mag który chce zostać... Jeźdźcem... Cóż... Z tego co wiem, to zamierza udać się do... Och, jak to się? A tak... Wymiaru... Chce się dostać do... wymiaru... Ten wymiar jest... Należy... Należał... Do Masila... Teraz jednak jest zbyt niebezpieczny... Masil utknął tam... Xardas chce go wyciągnąć dla własnych celów... Jakich? Tego nie wiem nawet ja...
Właściciel
- Hmm... Właściwie to nie wiem... Chyba musisz w tym celu znaleźć jednego z klonów Masila... Chociaż nie... To nie możliwe, zamknął się z nimi... Myślę że musisz w tym celu znaleźć Xardasa... On wie... Ruszył na skażone dawne tereny elfów... Pewnie poszukuje jakiegoś artefaktu... Czy czegoś o dużej mocy... Może znajdziesz tam kogoś... Kto go widział... Więcej, niestety nie wiem... Kolego...
Właściciel
- Nie wiem, to chyba nie jest dobry pomysł, póki co nie jesteśmy wstanie go pokonać, jednak musimy kogoś wysłać żeby wiedzieć gdzie jest, żeby w razie przypadku gdyby nie było wyboru będziemy mogli spróbować walki.
Właściciel
- Mogę się tym zająć, w razie czego bez problemu mogę przenieść się lub kogoś portalem, możesz mi przekazać kogoś do towarzystwa żeby mógł w razie czego przekazać ci pełny raport kiedy ja będę pilnować nekromanty.