Właściciel
Jeden z orków odwrócił się w jego stronę a wtedy drugi (ten z mieczem) wywrócił go i przyłożył końcówkę ostrza do serca.
- Kha varrant.
- Ughrookhh! - odwarknął tamten a ten z ostrzem wbił miecz w ziemię obok tamtego i podszedł do Darcusa.
- Czego?
Właściciel
- Świetnie kolejny natrętny śmiertelnik... Podejdź do bramy, otworzy się, za areną świat jest "normalny".
Właściciel
///ponieważ to darcus to wymyślił to darcus opisze okolice :v///
Tymczasem zaraza siedział przy Karczmarzu kiedy tymczasem Elisif kąpała dziecko, Abraxas spojrzał na Zarazę i powiedział.
[tłumaczone (oryginalna mowa w języku tychtamtych których nazwy (o ile ją wymyśliłem ;v) zapomniałem]
- Ty wiesz, że wszystko umiera.
- Nawet głupi to wie.
- Nie, wielu nie wie, wielu nie rozumie że wszystko dookoła nas jest kruche niczym elfickie ciasto...
- W tych czasach wielu ich ciasta nie zje.
- Byłeś tam... Wiesz co tam się dzieje... Oni umierają a ty nic na to nie poradzisz...
- Dla nich nie ma ratunku, im szybciej zginą z głodu tym lepiej.
- Dlaczego reszcie nie powiedziałeś...
- Znam darcusa zbyt dobrze, próbował by im prawdopodobnie pomóc, strata czasu.
- Uważasz że znasz go lepiej ode mnie?
- Tego nie powiedziałem, ale to możliwe, co prawda znasz go lepiej od czasu kiedy jest... Jednym z was, śmiertelnikiem...
- Kiedyś był inny? Jak znaliście się lepiej? Czy nie?
- Wiele się nie zmienił, wciąż wyskakuje przed szereg, czasami mnie drażni, ten człowiek ma wiele zalet, ale też mnóstwo wad.
- Jak każdy.
- Jak każdy - powtórzył Zaraza.
- Gdzie ona jest?
- Ona? Chodzi o Elisif?
- Tak.
- Kąpie dziecko, a co? Może powiesz wreszcie więcej niż zwykle?
- Zmienili się... Tak bardzo... To nie ci sami ludzie... Darcus... Ona... Masil... Xardas... Wszyscy, zmienili się nie do poznania...
- Jasne. - wiedział że tak naprawdę to Abraxas się zmienił jednak wolał się mu nie sprzeciwiać bo być może dowie się od niego czegoś więcej. - Mam pytanie.
- A muszę odpowiadać?
- Nie, jak chcesz.
- Pytaj więc.
- Kochasz ją?
- Ja... Nie wiem... Zmieniła się tak bardzo że sam nie wiem już co myśleć... To coś... To coś pożera ich od środka... Ją w szczególności... Czasami mam uczucie... Że oni naprawdę istnieją...
- Oni?
- Nie, nie ważne... To wszystko przez niego! Przez tego cholernego Bho-rgula! Dlaczego go nie zabijesz?! Zabij go! - Karczmarz zaczął się nagle wściekać i wrzeszczeć.
- Nie mogę, przynajmniej nie na razie.
- Kłamiesz! To wszystko wasza wina! Was wszystkich! Wiedziałem! Vaalaan!!! - krzyknął jakieś (już nie przetłumaczone :v) słowo a fala uderzeniowa która odrzuciła pod wejście Zarazę rozeszła się po całych podziemiach i okolicach Karczmy.
Konto usunięte
Czy moglibyśmy pogadać w cztery oczy? - zapytał człowiek.
Konto usunięte
- Cóż, wieć ktoś tutaj będzie się musiał dowiedzieć. Za głowę tego człowieka wyznaczone jest, jak widać, 4.000 sztuk złota. Jest niebezpiecznym zabójcą, zamordował już około 43 ludzi, lecz jest nieuchwytny. Mój informator powiedział, iż kręci się gdzieś w okolicy. Jeśli czegoś się o nim dowiesz, bądź go zobaczysz, zapytaj na rynku o Wydrapywacza, mam tam wiele wtyk. - powiedział, po czym skierował do drzwi wyjściowych.
Konto usunięte
- Nie wiem, czy jedna osoba da radę, ten człowiek jest naprawdę utalentowanym wojownikiem. Zdecydowanie wysłałbym co najmniej 5 ludzi. Zobaczymy. Tymczasem przepraszam, mam ważne sprawy do załatwienia. - rzekł, po czym wyszedł.
Właściciel
Zaraza podniósł się powoli z ziemi.
- Abraxas... - powiedział od razu.
Właściciel
- Jak będzie mi potrzebny to i tak go obudzę... - powiedział.
Właściciel
- Nie, potrzebuję od niego zdobyć informacji, a jego mocy kontrolować się nie da. Jeśli nie pozwolicie mi działać to jak ja chcę to tych informacji nie zdobędziecie.
Właściciel
- Nie muszę, ale mogę. A ponieważ dzisiaj i tak się od niego niczego nie dowiem to się zgadzam.
Konto usunięte
//Zgubiłem wątek. Kogo San uśpił i po co?//
Właściciel
///Właściwie gdzie to niby było w Skyrimie?///
- A więc to ty jesteś tym co przybył do mego królestwa...
Właściciel
- Taak... Prędzej czy później trafia do mojego królestwa każdy, który poszukuje wiedzy... Nazywam się Hermaeus Mora, nazywany również Ogrodnikiem Ludzkości. Jestem tym która włada losami oraz znawcą nieznanego... A ty jesteś osobą, która trafiła w dobre miejsce...
Właściciel
- Ciekawe, przybywasz do mnie w poszukiwaniu wiedzy, na temat pobytu Xardasa. No dobrze, pomogę ci, jednak wcześniej zrobisz coś dla mnie. Jakiś czas temu... A dokładnie, nigdy, mimo iż kiedyś. Istniał demon, Marduk. Chcę żebyś dostarczył mi wiedzy na jego temat... Chcę porozmawiać z tym, który wie o nim najwięcej... Z tym... Który go przywołał, choć w końcu tego nie zrobił...
Tymczasem Timmy w raz z Tray'em spoglądali przez okna Karczmy na przechodzących wężo-ludzi.
- I co? One teraz tak na stałe tu zamieszkają? - zapytał Timmy
- Chyba tak, cholera, w tym mieście osiedliło się już tyle ras, że brakuje chyba tylko ludzi wyglądających jak koty.
- Koty? Skąd pomysł że mógłby istnieć ktoś taki?
- Nie wiem, to raczej mało prawdopodobne, ale musieli by wyglądać ciekawie.
- Jak dla kogo, nigdy nie lubiłem kotów.
Właściciel
- Kolekcjonuję wiedzę, i sekrety, nie ważne jakiej wielkości one są. W mych zapiskach brakuje informacji o tym demonie, chcę ich. A co do wydobycia ich? No cóż, są różne sposoby. Mógłbyś go do mnie przyprowadzić, ty, do Apokryfu. Mógłbym też spróbować dostać się do niego w waszym, świecie. Wybór należy do ciebie.
Właściciel
- To zależy, jeśli będę miał otwarty dostęp do jego wspomnień, to nie. Jeśli będzie próbował się bronić, może się zdarzyć że będę musiał jego umysł zmusić do wydania tych informacji.
Właściciel
- Za tobą, na piedestale jest księga, czarna księga. Po prostu weź ją, wróć do swojego wymiaru, i daj mu ją. Niech ją przeczyta.
Właściciel
- Kiedy ją przeczyta, będę miał dostęp do jego umysłu, jeśli będzie potulny wezmę z niego informacje których szukam, jeśli jego umysł postanowi się postawić, no cóż, wtedy raczej marny jego los.
Właściciel
- To zależy tylko od niego, i od ciebie, czy się zgodzisz, czy nie.
Właściciel
- Jedyna, jaka mnie interesuje, w tym momencie.
Właściciel
- Do tego, który wie najwięcej o Marduku, tak.
Właściciel
- Nie znasz go? To oczywiste, Abraxas.
Właściciel
- Weź księgę, a wrócisz do swego wymiaru. - powiedział Hermeaus po czym jego mackowata postać zniknęła.
Właściciel
- Oczywiście, generał Garrus kazał dzisiaj wpuszczać każdego naga jaki będzie chciał się z nim spotkać. Proszę wejść. - paladyn otwarł drzwi do siedziby Garrusa.