Właściciel
- A mamy jakieś mleko na składzie? ///WIEDZIAŁEM!///
Właściciel
- Ale chyba wystarczy mu bez nich?
///szkoda tylko że to zawsze musi być "My to mamy!" zamiast np "znam kogoś kto może mieć coś takiego" albo "wiem gdzie można to znaleźć"///
Właściciel
- Wielkie dzięki - wzięła jedną z butelek - to gdzie jest to mleko?
Właściciel
- Jeszcze raz dzięki - schowała butelkę do kieszeni i ruszyła w stronę wyjścia. - miłych znów.
Właściciel
- Cześć darcus, potrzymasz ją chwilę? - Podeszła do niego z dzieckiem uśmiechnięta.
Właściciel
Elisif weszła na zaplecze zostawiając drzwi otwarte, i zaczęła szukać mleka
- Piękna jest, co nie? - zapytała otwierając skrzynię w której było same wino.
Właściciel
- No tak, przepraszam, zapomniałam. - westchnęła. Otwierając ogromnej wielkości słój na ogórki.
Właściciel
- Kurcze, wiesz gdzie może tu być mleko? Nigdzie go nie mogę znaleźć.
Właściciel
- Mógłbyś jej chwilę popilnować? To będzie moment. - wyszła z zaplecza i zamknęła za sobą drzwi.
Właściciel
- Jasne, dzięki. - wyszła truchtem, wróciła po jakichś 10 minutach. I podeszła do Darcusa - Sory że tak długo ale zamieszanie na targu.
Właściciel
Napełniła butelkę mlekiem i wzięła ją na ręce, zaczęła ją karmić.
Właściciel
- Chcesz więcej? - spojrzała na dziecko trząsając lekko butelką.
Właściciel
- No dobrze, podeszła z nią do lady i odłożyła butelkę na stół. - Darcus, myślisz że to przypadek że ktoś zostawił ją akurat tutaj?
Właściciel
- Bardzo zabawne, nie rozumiem tylko kto mógłby chcieć oddać takie dziecko. - przytuliła do siebie dziewczynkę.
Właściciel
Usiadła przy stoliku kładąc ją kolanach.
Właściciel
- Ale skąd? - zapytała zdziwiona Elisif.
Właściciel
- To raczej mało możliwe nie?
Właściciel
- No cóż. Jutro mają przybić ci drwale, masz pomysł jak zmienić ich zdanie?
Ale myliła się. Oddział drwali przybył przedwcześnie i właśnie stali przed lasem.
- Zaczynamy szefie?
- Ta, jeśli dobrze pójdzie to wieczorem powinno być około 40 drzew mniej.
- Słyszeliście ludziska?! Do roboty!
Wtedy tak jakby z środka lasu dobiegł jakiś odległy szept.
- Ej, wy też to słyszeliście?
- Co? Nawet nie zaczęliśmy a ty już świrujesz!
Drwale zajęli miejsca przy drzewach, pierwszy tak zwany "Zaczynający" uniósł siekierę gotowy do uderzenie, w tym momencie coś wystrzeliło w niego i przebijając przez brzuch wciągnęła do środka, było tak szybkie że nikt nie zdążył zwrócić uwagi co to było. Rozległy się krzyki drwali, kilku odskoczyło od drzew na wszelki wypadek. Jeden, młody chudy chłopak zemdlał na widok krwi na trawie. Po Zaczynającym nie było śladu. Cisza.
Właściciel
Jeden drwal wystraszył się u walnął głową w drzewo za nim po czym padł nieprzytomny.
Kilku drwali zastanawiało się czy wydać ich szefa. A sam szef nie wyróżniał się niczym na tyle by było go rozpoznać.
Elisif zdziwiona spojrzała na darcusa
- Centuriony?
Właściciel
Drwale stali bez ruchu, paru rozmyślało nad tym czy nie zwiać. Jeden z drwali się ruszył, odepchnął jednego z drwali na bok
- Suń się! - po czym stanął przed asasynem. - Ja tu dowodzę. - odezwał się, był dobrze zbudowanym mężczyzną z kilkoma bliznami na twarzy. z szarymi oczami. Miał szarego koloru włosy i zarost. Teraz było widać, wyróżniał się, miał na sobie królewską harfę z kilkunastoma odznaczeniami. Po jego budowie można było się domyśleć że bez problemu uniesie każdą broń.
Właściciel
- Nie, jestem tępakiem i nie rozumiem żadnego słowa jakiegoś użyłeś wiesz? Za kogo ty mnie do cholery masz co? - wycedził człowiek - dobra ludzie, mamy przerwę, muszę sobie z kimś porozmawiać, poczekajcie tutaj i obudźcie Marleya! - machnął ręką pokazując młodego chłopaka który zemdlał.
Właściciel
- Czy ja wyglądam na niedorozwoja? Tak zrozumiałem wszystko co do mnie powiedziałeś, psiakrew.
Właściciel
- Zaraz zaraz, czyżbyś ty, rozkazywał mi? Oj nie, póki co nigdzie się nie wybieramy, na razie zamierzam się tylko udać do Raffasa i dowiedzieć Dlaczego ku*wa zakon asasynów przeszkadza mi w wykonywaniu pracy! Nie przyjechaliśmy tutaj na marne, póki nie dowiem się wszystkiego nawet nie napluję poza okolicę miasta.
Właściciel
///Darcus, w tym momencie się chwalisz na skalę mocarną. Wywyższasz wręcz. Nie spodziewaj się że każda postać jaką myślę wpadnie do Karczmy i powie "chwała wam za to jesteście znani na całym świecie jesteście najpotężniejsi i w ogóle one one one!".///
- Uważasz że przekupisz mnie swoimi bogactwami? - kilku drwali patrzyło zza jego pleców świecąc oczami. - Mam inny pomysł, wolę informacji. Chcę porozmawiać z waszym dowódcą. Jak on miał... Coś na D... Dexter? nie nie nie... - próbował sobie przypomnieć.