Karczma pod Historią

Avatar Omeg12
- Hen w Myrthanie. Kartografem nie jest, więc raczej nie podam wam dokładnych współrzędnych, ale raczej zdołałbym nas jakoś tam doprowadzić. W ostateczności - wyjął otrzymaną od Axa pieczęć - możemy użyć tego do komunikacji. Tak myślę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Aż tak przypominam siebie za dawnych czasów? - zapytał Adanos rozmyślając nad tym.

- Czasami myślę że zbyt wiele. - westchnął Michael. - Oczywiście nie oczekuję że polecisz za mną hen daleko jak wreszcie będę gotowy ukończyć swe zadanie. Powiem więcej, jeśli moje przygotowania się powiodą to i tak pewnie uznasz mnie za jeszcze większego szaleńca niż jestem teraz i odwrócisz się ode mnie plecami. - Michael uśmiechnął się podchodząc do półki z książkami po czym wyciągnął jedną i schował ją do swojego plecaka leżącego obok i założył go na plecy. - Ale póki wciąż myślisz, że warto jest mi pomagać, wykorzystam te chwile najlepiej jak się da. A teraz za mną, muszę cię wprowadzić w podstawy. - mówiąc to machnął ręką i szybkim krokiem ruszył do wyjścia.

- Dojście tam trochę nam zajmie, ale i tak nie mamy nic lepszego do roboty. - mruknął Wojna. - No to mniej więcej prowadź, koleś.

Avatar darcus
- Nie to miałem na myśli. - Cedrik pokręcił głową. - Chodzi raczej o bezpieczeństwo. Orkowi szamani są przebiegli. Przy takich jak oni lepiej zachowywać tajemnicę. - Rzekł, nie odwracając się.

Natalie uśmiechnęła się triumfalnie, zatarła ręce z zadowoleniem i nie ociągając się ruszyła za Michaelem.

- A nie lepiej po prostu się tam przenieść? - Zawahał się Głód.

Avatar Omeg12
Davis czekał spokojnie, aż jeźdźcy coś ustalą.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobrze, ale jeśli o to chodzi... Moja szata nie ma nawet kaptura. A te wasze... - powiedział przyglądając się pierścieniowi. - Zgaduję że mam tego jakoś użyć?

Michael wyprowadził Natalie z podziemi a następnie z Karczmy i udał się wciąż szybkim krokiem prosto do sklepu Pod Miastem Przyszłości po czym niemal wpadł do środka trzaskając drzwiami. Afrid - właściciel sklepu. - aż podskoczył w momencie ustawiania stosu jakichś małych skrzynek przy ladzie co spowodowało że większość wylądowała na ziemi. Kiedy ujrzał w drzwiach Michaela jęknął tylko głośno i pędem ruszył na zaplecze a zamaskowany najwyraźniej znany sprzedawcy człowiek podążył za nim.
- Załatwiłeś wszystko wreszcie? - spytał ostro Michael w momencie kiedy wszedł na zaplecze.
- Muszę z wielką przykrością przyznać że... Wystąpiły pewne komplikacje... - wyjąkał Afrid szukając czegoś wśród masy rzeczy składowanych tutaj.
- Jakie znowu komplikacje? Wiesz ile czasu już minęło? Dostałeś wiadomość którą przyniósł ci Albert, mówiłem ci że jak się nie pospieszysz to osobiście się tutaj przejdę.
- Tak tak... Wszystko dokładnie czytałem... Ale wiesz... Nie do końca wszystko zależy ode mnie...
- Jak to nie? Miałeś załatwić dostawę, dałem ci nawet nadmiar pieniędzy których do tego potrzebowałeś. Przyznaj się, nawet tego nie zamówiłeś, prawda?
- Zamówiłem! Tylko że chyba coś musiało ich zatrzymać... Sam nie wiem co, pewnie jacyś bandyci albo coś...
- Jacy ku*wa bandyci?! - wrzasnął Michael uderzając pięścią w jakąś beczkę stojącą obok i robiąc w niej dziurę. - Przecież sam mówiłeś że o tych tunelach poza krasnoludami nie wie praktycznie nikt!
- No niby tak... Ale... Cholera Michael, sam nie wiem! Coś się tam musiało wydarzyć! Chciałem załatwić wszystko na czas ale coś musiało się im stać! Przecież nie jestem na tyle głupi by chcieć zdenerwować ciebie! - sprzedawca wyglądał na mocno zestresowanego, ręce mu się trzęsły i Natalie jakby tylko się mu przyglądała mogła szybko zauważyć że Afrid po prostu udaje że czegoś szuka a tak naprawdę stara się po prostu się czymś zająć by stać z Michaelem twarzą w maskę.
- Albo po prostu zwiali z moim złotem. - syknął zamaskowany w momencie kiedy z dziurawej beczki zaczął unosić się zapach wina.
- Co? Nie! Oczywiście że nie! Jakby mogli!
- Hmm zastanówmy się... Może dlatego że to cholerni piraci?! Nie wiem jak bardzo się na tym znasz, ale z zaufaniem do takich trzeba uważać.
- Powiedziałem im że drugą połowę zapłaty otrzymają jak przyjadą z towarem, oni nie odpuścili by aż takiej ceny, poza tym dostawa której od nich chciałeś to pikuś, nigdzie by za to tyle nie dostali!
- Więc co im się stało? - zapytał zakładając ręce.
- Nie mam pojęcia! Sam wiesz że królestwo krasnoludów jest teraz kompletnie odcięte, może w tych tunelach też coś się stało. Zresztą... - tutaj Afrid się trochę zawahał. - To ty masz tych swoich ludzi, nie? Sam ich wyślij żeby to sprawdzili! - handlarz brzmiał jakby chciał brzmieć odważnie, ale na końcu przerodziło się to prawie w pisk.
- Cholera... - mruknął Michael i obrócił się na pięcie. - O świcie chcę mieć mapy tych tuneli. I spróbuj mi wciskać kitu że to sekretnie tajne, bo wkrótce sekretnie tajne stanie się miejsce twojego pobytu. - powiedział nie patrząc już nawet na sprzedawcę po czym ruszył do wyjścia.

- Jeśli myślisz że dasz radę. - odparł Wojna. - Nie do końca wiemy gdzie to jest, racja? Lepiej żebyś nie przeniósł nas prosto do groty wściekłych trolli.

Avatar darcus
- Dokładnie tak. - Rzekł tylko Cedrik, nie zatrzymując się.

- Rozumiem, że to komplikuje sprawy? - Zapytała Natalie kiedy już wyszli, żwawo dotrzymując kroku Michaelowi.

- W porządku, tylko... - Przerwał nagle Głód. - Gdzie my właściwie jesteśmy? - Rzucił zapytanie, rozglądając się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Adanos postarał się więc użyć mocy pierścienia.

W tym momencie Michaela złapał tak ostry kaszel że aż chwycił się za maskę.
- Komplikuje sprawy? Powiedziałbym raczej że mocno mi wszystko pie**oli. Ale już wiem jak sobie z tym poradzić. - powiedział kierując się z placu w stronę północnej bramy. W tym samym momencie obok przechodziło dwóch orków patrolujących miasto.
- Słyszałeś? - zapytał jeden drugiego.
- Co?
- Ponoć z tutejszych koszar uciekło sześciu więźniów, a to wszyscy jacy byli wstanie się tam zmieścić!
- Poważnie? - drugi z orków pokręcił głową. - Co za banda baranów. To jak oni tego pilnowali?
- Skoro zwiali wszyscy, to chyba wcale. Ale z drugiej strony to koszary, więc raczej powinno być ich tam pełno!
- Bądźmy poważni, gdyby ich straż umiała czegokolwiek upilnować, to byśmy tutaj teraz nie siedzieli!
- Ha! Święta racja!

- Mnie pytasz? Myślałem że wiesz gdzie nas przenosisz. - odparł Wojna również próbując ogarnąć okolicę wzrokiem.

Avatar darcus
Moc pierścienia, jak poprzednio, okryła Adanosa czarną szatą z kapturem, a w jego dłoni złożyła prostą, białą maskę.

- Możesz mi w końcu wytłumaczyć o co chodzi? - Zapytała Michaela z lekka pretensjonalnie Natalie, wciąż idąc za nim i odprowadzając wzrokiem przechodzących obok orków.

- Niezbyt o tym myślałem w takiej chwili... - Spojrzał na Wojnę wymownie Głód. Wokół, jak okiem sięgnąć, był tylko las.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Adanos idąc za Cedrikiem przyglądał się przez chwilę masce po czym założył ją na twarz.
- I jak? Dobrze wyglądam?

- Afrid jest człowiekiem z kontaktami. Zapłaciłem mu całą masę złota żeby załatwił mi sporo potrzebnych przedmiotów. Udało mu się załatwić układ z piratami pływającymi na obrzeżach Khorinis. Żeby udało się dostarczyć to wszystko co wieźli bez niepotrzebnych kłopotów mieli skorzystać z podziemnych tuneli szybkiej podróży, które krasnoludy stworzyły cholera wie ile lat temu. Z jakiegoś jednak powodu wciąż tutaj nie dotarli. Oznacza to z kolei że będę musiał wysłać kogoś do tych pieprzonych tuneli żeby zobaczyli czemu wciąż ich tu nie ma. A skoro wyślę kogoś tam, to zanim ogarną sytuację minie sporo czasu plus nie będę miał wszystkich tutaj. A to znowu będzie wiązało się z innymi problemami. - mówił Michael w momencie kiedy przed bramą skręcił w prawo i podszedł do jednego ze handlarzy wystawiających towar pod murem.
- Ooch... Pan Majhal... Dobrze pana widzieć. - powiedział uradowany staruszek opierający się o wóz pełen jabłek, i to nie najświeższej daty.
- To co zwykle Opan.
- Occzywiście. - wyjąkał po czym podał Michaelowi jabłko. Ten w zamian położył mu na wystawioną dłoń złotą monetę i obrócił się na pięcie po czym skierował swój wzrok na domy po drugiej stronie ulicy.

- Czyli mamy się przenieść z nie wiadomo skąd do nie wiadomo dokąd? Dobry plan. - Wojna klasnął w dłonie. - Dobrze będzie jak chociaż wyjdziemy z tego głupiego lasu żeby ogarnąć okolicę.

Avatar darcus
- Perfekcyjnie. - Odparł Cedrik bez entuzjazmu, idąc dalej i rozglądając się, ale nie patrząc na Adanosa.

- To może ja pójdę? - Zaproponowała Natalie, spoglądając na Michaela.

- No dobra... To w którą stronę idziemy? - Zapytał Głód, krzywiąc się z niezadowoleniem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Adanos nie mówił już nic więcej tylko szedł spokojnie za Cedrikiem. Dojście do obozu szamanów trochę im zajęło. Kiedy jednak w końcu zaczęli się zbliżać trudno było ów obozu nie zauważyć. Otoczony dodatkowo wewnątrz muru drewnianą palisadą duży teren pełen namiotów wszelakich rozmiarów, kształtów i sposobu ozdobienia. A w nich i pomiędzy nimi wszędzie spacerowali lub rozmawiali orkowi szamani.

- Ty? - Michael odwrócił do niej głowę zdziwiony. - zwróć uwagę na to że jeśli rzeczywiście coś się tam stało to nie był to atak pierwszych lepszych bandytów czy wilków. - powiedział po czym rozejrzał się po ulicy, nie było na niej nikogo z wyjątkiem ich i starca. W tym momencie rzucił świeżo kupionym jabłkiem prosto do komina jednego z domów a następnie udał się w jego stronę.

- A bo ja wiem. - mruknął Wojna. W tym momencie coś sobie uświadomił i strzelił się dłonią w twarz. - Cholera! Zostawiłem mojego konia na środku pustyni!

Avatar darcus
Cedrik czym prędzej ruszył do obozu, gotów zaczepić pierwszego lepszego szamana na jakiego natrafił.

- Hej! - Zawołała Natalie pretensjonalnie. - Miałam sto pięćdziesiąt lat żeby nauczyć się radzić w takich sytuacjach! - Rzekłszy to spojrzała na cel rzutu Michaela ze zdziwieniem, ale postanowiła się na razie nie odzywać na ten temat.

- No, to rzeczywiście słabo. Teraz chyba już tam nie wrócimy, chyba że koniecznie chcesz? - Zapytał dla pewności Głód, patrząc na Wojnę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie zajęło mu to długo gdyż już samego wejścia do obozu pilnował jeden ze szamanów przyglądający się akurat jakiemuś zwojowi.

- W jakich sytuacjach? Problem polega na tym że nawet nie wiadomo co im się stało. - powiedział Michael stając pod drzwiami tego samego domu do którego komina wrzucił jabłko. - Zresztą nie tylko o to mi chodzi. Ci piraci mieli mi załatwić prawie trzy wozy towarów, nie wyślę po tyle sprzętu jednej osoby nie ważne czy byłabyś zwykłym rolnikiem czy maszyną do zabijania.
W tym samym momencie drzwi od domu uchyliły się lekko i wyjrzał przez nie około dziesięcioletni chłopiec. Widząc Michaela uśmiechnął się i otwarł szerzej drzwi.
- Siemasz M! - zawołał dzieciak.
- Nawet ty? - zapytał Michael uśmiechając się pod maską po czym przybił z chłopcem żółwika i wszedł do środka.

- Nie. To dobry koń, poradzi sobie. Wrócę po niego jak będziemy mieli więcej wolnego czasu. - odparł Wojna po czym ruszył w pierwszą losową stronę żeby w końcu wydostać się z tego głupiego lasu.

Avatar darcus
Cedrik przystanął przy wejściu i odchrząknął pokrótce, chcąc zwrócić uwagę szamana.

Natalie, przyglądając się chłopcu w zastanowieniu, ruszyła do środka za Michaelem. - To co proponujesz? - Zapytała w końcu, odwracając wzrok z powrotem na zamaskowanego.

Głód, nie ociągając się i nie mówiąc już nic więcej, ruszył za Wojną, spoglądając po drodze na Davisa, najwyraźniej oczekując, że też za nimi pójdzie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Szaman uniósł lekko głowę i spojrzał na nich znad zwoju.
- Co jest? - zapytał.

- Znam paru gości którzy się tym zajmą. Ale jeśli chcesz możesz pójść razem z nimi...
W tym momencie do nóg Michaela rzuciła się dziewczynka prawdopodobnie w wieku chłopca. Jej ubrania tak samo jak drugiego dziecka wyglądały na trochę za duże i tak samo były widocznie zużyte i brudne. Mimo to oboje wyglądali na zadowolonych.
- Wujek M! - zawołała wesoło.
Michael kucnął na ziemi i objął dziewczynkę a po chwili wstał ponownie i rozejrzał się po domu. Budynek w środku wyglądał zdecydowanie na taki, który został w niedawnym czasie opuszczony. Brakowało niektórych mebli, wszędzie było dość sporo kurzu i w jednym miejscu obok stołu w kuchni była na ziemi spora plama prawdopodobnie po jakimś soku. Dziewczynka stała teraz na środku domu który z wyjątkiem dwóch pokojów po drugiej stronie budynku był jednym dużym połączonym pokojem w którym znajdowała się jadalnia, kuchnia, dwie szafy po boku i stare łóżko w kącie obok drzwi które właśnie zamknął chłopiec i dołączył do dziewczynki. W tym momencie od razu można było się zorientować że dzieci, oboje z blond włosami i ciemnymi niebieskimi oczami prawdopodobnie są rodzeństwem.
- Gdzie jest K'ey? - zapytał Michael po chwili spoglądając na dzieci.
- A jak myślisz? - parsknął chłopak. - Na dole.
- Ooo! - zawołała w tym momencie dziewczynka i jakby dopiero teraz zauważając Natalie podbiegła do niej i zaczęła skakać dookoła z wyciągniętymi rękoma. - Zostaniesz naszą ciocią? Proszę! - zapytała wyraźnie uradowana z wizyty kogoś nieznajomego.
- Luz, ona tak do każdego. - powiedział uśmiechając się chłopiec po czym poszedł do kuchni i wziął butelkę wody oraz jabłko, ewidentnie to które dopiero co kupił Michael i usiadł na stole.

Avatar darcus
- Szukamy szamana o imieniu Ur-Shak. - Odparł Cedrik, lustrując orka wzrokiem spod maski.

Natalie uśmiechnęła się widząc entuzjazm dziewczynki. - Nie mogłabym odmówić takiej małej, słodkiej istotce jak ty... - Rzekła matczynym głosem, wyciągając dłoń by pogłaskać dziewczynkę po głowie, co naturalnie wiązało się z użyciem jej zdolności dotykowej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Hmm. - mruknął szaman zwijając zwój. - Zauważyłem że jak przyłażą jakieś mory to zawsze szukają akurat jego. Jest w tym dużym zielonym namiocie po lewej.

Dziewczynka niemal zapiszczała z radości i objęła Natalie w pasie. Michael uśmiechnął się tylko i pokręcił głową a następnie udał się do jednego z pokoi w którym z wyjątkiem starej komody była w podłodze klapa. Po podniesieniu jej ukazały się schody prowadzące do piwnicy. Nie patrząc na którekolwiek z dzieci lub Natalie, Michael zszedł na dół.

Avatar darcus
Cedrik, nie mówiąc nic więcej, ruszył we wskazanym kierunku, omijając szamana.

- No, a teraz wybacz... - Rzekłszy to Natalie delikatnie odsunęła dziewczynkę od siebie. - ...ale muszę się czymś zająć. - Dodała, po czym szybkim krokiem ruszyła za Michaelem. Zawahała się jednak przed zejściem na dół. - Powinnam iść za tobą? - Zawołała za towarzyszem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zbliżając się do namiotu już po drodze byli wstanie ujrzeć siedzącego przed nim orkowego szamana który jakby bez powodu spoglądał na kamień leżący tuż przed nim.

- Przecież nie wziąłem cię ze sobą żebyś opiekowała się dziećmi, nie? - odparł Michael po czym zniknął w ciemnościach piwnicy.

Avatar darcus
- Ur-shak? - Zapytał Cedrik, zbliżając się do szamana, w ogóle nie przejmując się tym, czym ten mógł się teraz zajmować.

Niebieska zatem, nie ociągając się, ruszyła za Michaelem, starając się jakoś odnaleźć drogę w ciemnościach.

Avatar Omeg12
Ten bez słowa ruszył za jeźdźcami. Jak na razie ci dwoje mu nie imponowali. Ocalili mu wprawdzie tyłek, ale ostatnimi czasy nie było to nic bezprecedensowego. Nie, żeby czuł szczególną pokusę podzielenia się tymi przemyśleniami.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Całkiem prawdopodobne. - odparł ork chwytając kamień a następnie spoglądając na przybyszów. - Was chyba jeszcze u mnie nie widziałem.

Nie było to aż tak trudne z tego powodu że mimo iż ogólnie w piwnicy panowała ciemność, tak na samym środku znajdował się stół na którym stała niewielka świeczka. W tym samym momencie do stołu podszedł Michael i wtedy Natalie mogła ujrzeć drugą postać którą wcześniej zasłaniał człowiek w masce. Przeciętnego wzrostu elf siedział przy stole zgarbiony i gmerał przy czymś na stole co z dużej odległości z powodu słabego światła raczej nie było zbyt widoczne.
- Co jest M? - oboje przywitali się uściskiem dłoni po czym elf od razu wrócił do pracy. Poza tym mówił niezwykle szybko jak na zwykłą rozmowę.
- Przez ciebie dzieciaki też tak do mnie mówią.
- Coś w tym złego M?
- Nie nic, tylko...
- Przyprowadziłeś kogoś nowego. Ładnie pachnie. Nowa krew? - zapytał nawet nie podnosząc głowy znad stołu.
- Można tak powiedzieć. Natalie, to jest K'ey, niezwykle zajęty człowiek któremu całkiem niedawno poprzez zupełny przypadek udało mu się uciec z koszar straży. Teraz ma stworzyć główny element ubrania naszej grupy.
- Bez ciebie i tak bym stamtąd zwiał M. Po prostu mi się nigdzie nie spieszyło.

W międzyczasie Masil wraz z Gniotkiem dotarli z powrotem pod wieżę.
- Dobra, słuchaj Abraxas. Może słyszałeś lub nie, ale mam teraz cholernie dużo rzeczy do zrobienia. Najlepiej będzie jak wrócisz do Karczmy. Jak będę miał amulet to ci go dostarczę.
- Rozumiem. Nie ma czegoś z czym nie potrzebowałbyś pomocy?
- Nie, dam sobie radę. Ty zajmij się Karczmą i rodziną. Dziwactwa zostaw innym.
- Takie miałem plany. - odparł Karczmarz uśmiechając się.
- Być może wymyślę jeszcze coś na temat Khajiita, a póki co, do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - odparł Gniotek po czym wszedł do portalu który dopiero co się za nim pojawił.
- No, czas się zająć czymś poważniejszym. - mruknął sam do siebie Masil zacierając ręce po czym ruszył do wejścia swojej wieży.

Avatar darcus
Członek Kręgu Pierścienia milczał przez chwilę, spoglądając na Ur-Shaka. - Nazywam się Cedrik, zaś mój towarzysz to Adrian. Szukamy kogoś, kto wie coś na temat Wodnej Perły. - Rzekł otwarcie.

- A konkretnie?... - Zapytała Natalie, wychodząc z cienia i wstępując w światło, z założonymi rękami i przymrużonymi oczami. Coś w elfie jej się nie podobało... Coś w jego wyglądzie, nonszalancji i zapachu sprawiało, że nie chciała podchodzić bliżej, niż na granicę światła.

Przy wejściu właściciel wymiaru jednak zobaczył coś, czego się tam nie spodziewał. O mury wieży stała oparta męska sylwetka odziana w czarno-fioletowe, zdobione szaty z kapturem, spod którego na maga spoglądało dwoje czerwonych oczu, zaś reszta twarzy zdawała się być przysłonięta magią. Xardon. I coś w jego pozie, spojrzeniu, czy choćby aurze, którą roztaczał wokół siebie, a która była wyczuwalna nawet z odległości, mówiło Masilowi, że nie miał zbyt przyjaznych zamiarów.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wodna perła? - Ur-Shak teraz uważniej przyjrzał się towarzyszom. - Nie miałem pojęcia że jakiegokolwiek człowieka może interesować taki przedmiot, chociaż w sumie nie wyglądacie na zwykłych ludzi. - zauważył ork. - Cóż, jeśli o to chodzi to możecie zapytać o to któregokolwiek szamana, każdy z nas ma jakieś tam pojęcie na temat tych przedmiotów. Ale podejrzewam że wam chodzi raczej o to, gdzie coś takiego zdobyć, mam rację?

- Właśnie K'ey, powiedz nam co udało ci się wymyślić. - powiedział Michael spoglądając na stół.
- Proszę bardzo. - W tym momencie elf odsunął się od stołu i wyprostował w krześle ukazując że na stole znajdowała się teraz... Czarna rękawiczka, która w tym momencie wydawała się nie wyróżniać dosłownie niczym.
Michael zaś natomiast poklepał K'eya po ramieniu.
- Czułem że się dogadamy, dobra robota.

- Ilekroć odkrywam jakie osłony i blokady muszę stworzyć w moim wymiarze. Ktoś wpada tutaj za pomocą jakiegoś innego sposobu. Ciekawe co cię tu przywiodło, chciałeś porozmawiać z bratem? - Masil uśmiechnął się szyderczo.

Avatar darcus
- Dokładnie tak. - Potwierdził krótko Cedrik, kiwając głową.

- Chyba czegoś nie rozumiem. Co jest specjalnego w tym przedmiocie? - Zapytała z lekka skonfundowana Natalie, oglądając rękawiczkę.

- Żebyś wiedział... - Xardon wyprostował się, układając ręce wzdłuż ciała i zaciskając pięści, spoglądał na Masila spode łba. Wyglądał, jakby miał się w każdej chwili na niego rzucić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cóż... To może być dość kłopotliwe. - odparł Ur-shak zamyślony. - Już dawno temu pojawił się problem jeśli chodzi o zdobywanie wodnych pereł. W zasadzie to już od paru dobrych lat nie widziałem żadnej. Hmm... Wątpię też żeby którykolwiek z szamanów miał jakąś, już dawno przestali interesować się nimi. Co nie zmienia faktu że gdzieś pewnie dałoby się jakąś zdobyć. - Ur-shak na chwilę zamilkł zastanawiając się nad czymś. - Coś mi się właśnie przypomniało. - szaman wstał nagle i rzucił kamień do piachu a następnie wszedł do swojego namiotu i zaczął szukać czegoś w jednej ze skrzyń stojących obok wejścia. - Jakieś dwa lata temu grupa orków natrafiła na Varancie na pewną jaskinię. Jeśli zwiadowcy nie zmyślali, to ponoć znajdowała się tam prawdziwa podziemna oaza! Pełno wody oraz fauny i flory rosnącej sobie pod ziemią jakby nigdy nic. Jakby tego było mało, jeden ze zwiadowców wspominał coś o tym że kiedy stamtąd uciekali, kątem oka ujrzał coś w wodzie. Według niego mogła być to właśnie wodna perła... Ale jeśli chcecie słyszeć moją opinię. - teraz szaman zatrzymał poszukiwania i spojrzał na nich. - To jeśli ta jaskinia w ogóle kiedykolwiek istniała, to pewnie i tak to był zwykły kamień. Ale cóż... To jedyne co przychodzi mi w tym momencie do głowy, więc chyba zawsze warto spróbować.

- Mówiłem że zadziała? - rzekł wyraźnie dumny z siebie elf uśmiechając się. Teraz w świetle świecy Natalie mogła lepiej zobaczyć jak K'ey wygląda, i od razu mogła ujrzeć że na najzdrowszego nie wygląda. Brakowało mu powiem nie tylko około pięciu zębów w szczęce, ale także obu małych palców przy dłoniach. Ponadto jego oczy zasłonięte były goglami z ciemnymi szybkami które musiały jeszcze bardziej przyciemniać widok w piwnicy.
- Wiesz Natalie czemu sekretne grupy tak dobrze sobie radzą że tak to ujmę, w podziemiu? Bo potrafią posiadać coś na co zwykły człowiek może nie zwrócić uwagi, ale w rzeczywistości wszyscy członkowie danej grupy od razu to zauważą. Tak jest z tymi rękawiczkami. - powiedział Michael podnosząc rękawicę ze stołu i przyglądając się jej lepiej w świetle. Solidna robota, wygodne w środku. To jest nasz znak rozpoznawczy, dzięki temu od razu rozpoznasz swoich wśród tłumu. Widzisz te dość nietypowo ustawione zszycie rękawicy? To nie dlatego że K'ey gówno widzi w tych ciemnościach, ale to coś, dzięki czemu wprawne oko członka Czarnej Rękawicy ma rozpoznać sojusznika. Oczywiście nie znaczy że to wszyscy mamy łazić w rękawicach przez całe życie. Sprawa wygląda prosto, jeśli chcesz spotkać się lub porozmawiać z innym członkiem, zakładasz lewą rękawicę i szukasz kogoś chodzącego w ten sam sposób. W przypadku miejsc publicznych lepiej chodzić w obu żeby nie rzucać się w oczy. Wtedy czeka się aż znajdziesz kogoś innego w czarnych rękawicach, a dokładnie tych rękawicach i zdejmujesz jedną z nich na moment. To coś w rodzaju wezwania. Poza tym są jeszcze hasła, w razie gdyby ktoś rozgryzł ten system bądź zdobył rękawice jednego z naszych. Zabezpieczeń jest sporo, a razem działają całkiem nieźle.

- Spóźniłeś się Xardon i to całkiem mocno. Już kiedy wylądowałem poza kontynentem w legowisku smoka, już wtedy Xardas dawno nie żył. To nie ja go zabiłem, a jego głupota. Ja tylko wykorzystałem sytuację. - teraz Masil spoważniał. Orientował się bowiem że ich rozmowa może skończyć się walką, a wolał ograniczyć zniszczenia we własnym wymiarze.

Avatar darcus
- Sam przyznasz, że to dość kiepski trop. Skąd zwiadowca mógł wiedzieć cokolwiek o Wodnych Perłach i jak odróżnił ją od innych klejnotów, czy też nawet zwykłych kamieni, zwłaszcza patrząc kątem oka? - Zapytał Cedrik, spoglądając na zawartość skrzyń w których grzebał ork, a następnie przenosząc wzrok na niego samego.

- Rozumiem... - Kiwnęła głową po chwili Natalie, po czym spojrzała na Michaela. - Ilu jest... Nas? - Zapytała po chwili.

- Był martwy już od dawna. Od momentu, kiedy wmieszał się w sprawy, których ani ty, ani on, nie umiecie pojąć. Ale tu chodzi o coś więcej. O coś, co sobie wziąłeś i nawet teraz masz ze sobą... - Wycedził przez zęby Xardon, nie kryjąc gniewu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Zgadzam się z tobą w zupełności. Nie zmienia to jednak faktu że nie kojarzę w tym momencie żadnego innego miejsca w którym takową perłę można by zdobyć. Zresztą jeśli macie czas, możecie pójść do tych zwiadowców i sami ich o to popytać, tak się składa że chyba wciąż żyją w stolicy. - powiedział wyciągając jakąś mapę ze skrzyni pełnej zwojów i map. Rozłożył ją w rękach i przyjrzał się mapie Varantu.

- To zależy czy pytasz o Stary Kontynent, czy ogólnie. - odparł Michael jakby zadowolony z tego że zadała to pytanie. - W obu przypadkach starczy ci wiedzieć że jest wystarczająco dużo żeby zmienić bieg historii. Ale większości i tak nigdy nie spotkasz ani nie będziesz wiedzieć o ich istnieniu. Zresztą tak jest lepiej, w takim otwartym systemie trzeba dopilnować żeby dany trybik sięgał tylko paru innych, inaczej cała maszyna by się rozsypała.

- Spotkaliśmy się podczas mojego życia tylko kilka razy, i zawsze byłeś rozważny i spokojny. Dzisiaj jednak cały kipisz. Czyżby przeszkadzało ci że pojawił się ktoś kto jest wstanie pokonać cię w walce? A może chciałeś mocy swojego brata dla samego siebie?

Avatar darcus
- Gdzie są? - Zapytał krótko Cedrik.

- No dobra. To co dalej? - Zapytała Natalie, pokiwawszy głową, przestępując z nogi na nogę.

Xardon postąpił krok naprzód i wytknął Masila palcem. - Uważaj, bezczelny głupcze. Podążałem ścieżkami, o których nawet ci się nie śniło i to w czasach, kiedy twoi przodkowie pasali świnie. Mógłbym zniszczyć to miejsce w mgnieniu oka, a ciebie samego chwilę później, gdybym tylko zechciał... - Wysyczał, najwyraźniej coraz bardziej wyprowadzony z równowagi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W obozie zwiadowców, jak wszyscy. Szukajcie gościa imieniem Sha-zo, to on nimi przewodził. A, pewnie nie wiecie. Obóz zwiadowców znajduje się kawałek w prawo od bramy, obok zagrody wargów.

- K'ey weźmie się za produkcję hurtową rękawic, więc wkrótce i ty dostaniesz swoją parę. Do tego czasu, udajmy się do ludzi którzy zajmą się sprawą piratów. Swoją drogą K'ey, miałeś posprzątać u góry, widziałeś jaki tam chlew?
- Dzieciaki niech się uczą. To że ich pilnuję, nie znaczy że mają nie mieć obowiązków. Mają dziesięć lat, umieją sprzątać.
- Pilnujesz chociaż żeby nie były głodne?
- Tak długo jak L załatwia dostawy, tak długo pożyją. Mi daj szyć, M. A jak masz z tym jakiś problem to zostaw tutaj N, dziewczynce się chyba spodobała. - elf ponownie się uśmiechnął obnażając zęby a następnie z powrotem schylił się nad stołem i zaczął majstrować przy materiale na rękawice.
Michael kiwnął tylko głową po czym ruszył do schodów na górę.

- Bezczelny? To nie ja wparuję człowiekowi do domu i nie grożę mu palcami. - odparł Masil. - Bądźmy poważni, mam głęboko gdzieś co robiłeś kiedy moi słabi przodkowie robili cokolwiek. Liczy się teraźniejszość, więc nią się zajmijmy. Jeśli chcesz mocy twojego brata, to chodź i ją zabierz. Tylko bądź tak łaskaw i znajdź sobie jakieś inne miejsce do walki. No chyba że nie przeszkadza ci przypadkowa śmierć kilkuset niewinnych osób. Ja bez walki moich zdobyczy nie oddaję. Nikomu.

Avatar darcus
Cedrik odwrócił się i kiwnął głową na znak Adanosowi, po czym sam ruszył w tamtym kierunku.

Natalie, posyłając pełne litości spojrzenie elfowi, również ruszyła na górę, zaraz za Michaelem.

- To nie jest twoja zdobycz. Nigdy nie należała ani do ciebie, ani do nikogo innego. Sięgnąłeś po coś, o czym nie masz zielonego pojęcia. - Xardon odetchnął głęboko. - ...ale nie po to tutaj jestem. - Dodał po chwili, spuszczając nieco z tonu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Adanos bez słowa ruszył więc za towarzyszem w stronę bramy.
- To ma w ogóle jakiś sens? Z tego co wiem orkowie często zmyślają na temat tego co znajdą.

Michael przechodząc pożegnał się tylko z dzieciakami po czym wyszedł na zewnątrz.
- Chyba niezbyt przypadł ci do gustu, co? - zapytał sarkastycznie Michael patrząc jak dziewczynka macha im a następnie zamyka za nimi drzwi.

- Nie? A więc co się stało że po tak długim czasie nagle nieproszenie się tutaj zjawiasz? Zabrałem jeszcze coś czego nie powinienem? - parsknął Masil zakładając ręce.

Avatar darcus
- Jak na razie to jedyny trop. Mamy wystarczająco dużo czasu by to sprawdzić, a jeśli perła faktycznie tam jest, to powinieneś ją wyczuć bez problemu. - Wyjaśnił Cedrik, mówiąc przez ramię.

- Nie wyglądał najlepiej, nie wspominając już o zapachu. - Wzruszyła ramionami Natalie, po tym jak odmachała dziewczynce zamykającej drzwi i odwróciła się do Michaela.

- Zabrałeś wiele rzeczy, a naruszyłeś jeszcze więcej. Wprowadzasz taki chaos w strukturze magii, że czuć to aż z otchłani. Nie jestem jedyną istotą, którą udało ci się wyprowadzić z równowagi... - Rzekł złowieszczo Xardon, nieco już się uspokoiwszy i zmrużywszy oczy w widoczny sposób.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobra, w takim razie poszukajmy tego orka. - powiedział podążając wciąż za Cedrikiem.
Dotarcie zajęło im trochę. Kiedy już się tam jednak znaleźli, udało im się bez problemu zauważyć sporych wielkości, podzieloną na kilka segmentów zagrodę dla wargów o której wspominał Ur-shak.

- To przestępca, poważny przestępca. Tacy rzadko wyglądają dobrze. - odparł Michael kierując się teraz w stronę wejścia do kanałów.

- Do rzeczy Xardon, jestem zajętym człowiekiem. - powiedział Masil zaczynając się niecierpliwić.

Avatar darcus
Cedrik przystanął na chwilę i rozejrzał się za obozem zwiadowców, o którym mówił Ur-Shak.

- Często bratasz się z takimi jak on? - Zapytała niby od niechcenia niebieska.

- Jeśli tak, to przyjmij ostrzeżenie. Już teraz wielu przychylnie spojrzałoby na twoją śmierć. Jeśli będziesz dalej podążał tą ścieżką, będzie ich jeszcze więcej. A niektórzy z nich są dużo potężniejsi nawet ode mnie... - Rzekłszy to Xardon kopnął jakiś kamień, który poleciał w dal, zaś sam zniknął w chmurze dymu.

- Cieniu. - Rzekła Światło, zaraz po tym jak jej bracia i siostry jedno po drugim zaczęli pojawiać się w pałacu Eligora, który wciąż leżał na ziemi nieprzytomny.
- Światło. Wzywałaś? - Rzucił retorycznie Cień, omiatając wzrokiem okolicę z niesmakiem.
- Owszem. Zwłaszcza ciebie. Mam tutaj coś, co do ciebie należy. - Rzekłszy to sięgnęła za siebie.
- Czyżby? Co to takie... - Zaniemówił Cień, albowiem jego wzrok napotkał w wyciągniętej dłoni siostry jego własne Berło, skradzione mu przecież tak dawno przez tego potwora, który...
- Skąd je masz? - Zapytał z niedowierzaniem, nie mogąc oderwać oczu od artefaktu, położył na nim swe dłonie, by upewnić się, że jest prawdziwy. I rzeczywiście był. Tak wytęskniona i upragniona moc ponownie przeszyła ciało Cienia, sprawiając, że ten powiększył się kilkukrotnie, na wzór swych braci i sióstr.
- Eligor. Jemu je zabrałam. - Odparła krótko Światło, zmartwiona spoglądając na leżącego demona.
- Jak to się stało? - Zapytała Energia, wychodząc naprzód, podczas gdy pozostali Powiernicy rozeszli się po pomieszczeniu, by ocenić sytuację.
- Kiedy tu przybyłam, był poważnie ranny w walce z Amshorem. Ja zajęłam się tym drugim, ale kiedy miałam go wykończyć, coś odwróciło moją uwagę. Gdy się odwróciłam, Eligor trzymał Berło Cienia, a jego oczy biły żółtawym blaskiem. Zaatakował mnie, ale gdy go pokonałam, wygnańca już tu nie było. - Wyjaśniła świetlista Powierniczka.
- To musiał być Kamień Umysłu. - Rzekł Wiatr, klęcząc przy zawalonej kolumnie.
- Jest jeszcze coś. Do Berła była przyczepiona wiadomość. - Rzekłszy to podała znalezioną wcześniej kartkę Skale, który akurat stał obok.
- Wciąż jeden krok przed wami. Podpisano, William... - Odczytał Powiernik, spojrzawszy po swoim rodzeństwie, po czym gniewnie zmiął kartkę i rzucił w kąt.
- A zatem już wiemy kto to zrobił. Ale po co miałby pomagać Amshorowi? Przecież nie mają ze sobą nic wspólnego. I dlaczego oddał Berło? - Zwrócił uwagę Ogień.
Zanim ktokolwiek zdążył się zastanowić, dało się słyszeć jęk i w tym momencie oczy wszystkich zwróciły się ku podnoszącemu się z trudem Eligorowi.
- Nie ruszaj się. - Syknęła Magia, tworząc ostrze z czystej mocy w dłoni i celując nim w demona.
- Przepraszam was za tę zdradę... Ale on zjawił się zbyt szybko... Nie mogłem... Nie potrafiłem się oprzeć tej mocy... - Mówił słabo władca wymiaru, z trudem podnosząc się do siadu. Był nieźle poobijany i nadal miał ranę po starciu z Amshorem, ale jego oczy wróciły do normy.
- Mów co wiesz. - Zażądał Cień, kiwając głową w jego kierunku.
- Nie rozumiecie... Wygnaniec się zjawił, bo chciał dywersji... Chciał was wywabić z Krainy Kuźni... - Mruknął Eligor, na co Magia otworzyła oczy szerzej i zniknęła, a zaraz za nią wszyscy jej bracia i siostry, zdając sobie sprawę z tego, co właśnie się wydarzyło.

Tymczasem głęboko w mieście Disu, wewnątrz Drugiego Królestwa, demonica wkroczyła do spowitej mrokiem sali podpartej kolumnami, zdobionej drogimi dywanami, rzeźbami i innymi bogactwami.
- Mój panie, zrobiłam jak kazałeś. - Rzekła z lubieżnym uśmieszkiem, kłaniając się przed czymś, co kryło się w ciemnościach.
- Dobrze, Lilith. Gdyby Amshorowi się udało, mogłoby to zniweczyć moje plany. Teraz odejdź już. - Rozległ się tubalny, mrożący krew w żyłach głos, brzmiący niczym trzask piekielnych płomieni.
Lilith posłusznie opuściła pomieszczenie, zaś w mroku błysnął zarys potężnej demonicznej sylwetki.
- A więc Semangat zawiódł. Sprawdźmy zatem, do czego zdolny jest Wyrzutek... - Rzekł głos sam do siebie, odwracając się i znikając w jeszcze głębszych ciemnościach.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Po krótkim rozglądaniu się po okolicy udało mu się zauważyć że chaty przy murze za zagrodą znacznie różnią się od tych w reszcie miasta. Wszędzie pozawieszane były różnorodne dziwne przedmioty a ponadto nie chodzili tam niemal żadni orkowi wojownicy.

- Bardzo często. Sama się o tym zaraz przekonasz. - powiedział rozglądając się po okolicy i po tym jak nikogo nie zauważył, otwarł właz i zszedł drabiną na sam dół.

- Nic się nie zmienił. - mruknął Masil - Problem w tym że ja też nie. - powiedział sam do siebie po czym szybkim krokiem ruszył do wieży.

Avatar darcus
Cedrik, nie ociągając się, ruszył w tamtą stronę, wypatrując kogoś, kto mógłby przypominać zwiadowcę.

Natalie, skrzywiwszy się na myśl o niezbyt przyjemnym połączeniu jakie dawał jej czuły węch i kanały, ociągając się nieco, bez słowa ruszyła za Michaelem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W tym momencie zorientował się że praktycznie wszyscy z nich wyglądają na zwiadowców lub myśliwych.

Tak jak można było się spodziewać ledwo znaleźli się na dole, uderzył ich niezwykle silny odór typowy dla miejsc tego rodzaju. Tunele kanalizacji oświetlane zielonym magicznym światłem rozciągały się pod całym Anubel.
- Teren mogą patrolować strażnicy, więc w ostateczności przygotuj się na nurkowanie. - powiedział Michael ruszając w prawo.

Avatar darcus
A zatem podszedł Cedrik do jednego ze zwiadowców i... - Jest wśród was jakiś przywódca? - ...zapytał naprędce.

Natalie na samą myśl zrobiło się niedobrze. Skrzywiła się, ale poszła dalej za Michaelem, nie odzywając się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Pierwszy raz w stolicy? - zapytał ork spoglądając na niego po czym wziął dużego gryza mięsa nieznanego pochodzenia. - Zwiadowcy nie mają jednego przywódcy, wszystkie rozkazy dostajemy z góry. Po prostu powiedz której grupy szukasz.

Oboje szli przez kanały jakieś dziesięć minut kiedy w końcu Michael nagle stanął w miejscu i przyjrzał się ścianie przy której stali, to co było nietypowe to to że miejsce nie wyróżniało się kompletnie niczym. Po chwili rozglądania się kopnął w jedną z cegieł co spowodowało że usłyszeli cichy ledwie słyszalny głos.
- Hasło?
- Bogowie są martwi. - odparł Michael zakładając ręce.
W tym momencie wszystkie cegły w tym.miejscu zaczęły drgać po czym przesuwać się otwierając przejście co jednak chwilę zajmowało.

Avatar darcus
- Doszły mnie słuchy, że jedna z grup zwiadowczych znalazła niegdyś w tych okolicach jaskinię wypełnioną oazą. Chcę wiedzieć która to. - Rzekł krótko Cedrik, przyglądając się zwiadowcy od stóp do głów.

Natalie przyglądała się temu z ciekawością, oczekując dalszych posunięć Michaela.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jaskinia wypełniona oazą? A co to za bzdura? - zaśmiał się ork - Chociaż czekaj... - zastanowił się teraz -Mówicie o tej sprawie sprzed dwóch lat? Cholera, nikt już praktycznie nie pamięta o tych bujdach, jak to usłyszeliśmy razem z resztą Krzywych Kłów to o cholera! Żartów do opowiadania było przez całą noc! A jeśli serio jesteście na tyle głupi żeby w to wierzyć... Jeśli mnie pamięć nie myli to te bajki stworzyły Tonące Psy. Ich namiot jest tam. - powiedział wskazując namiot uszyty prawdopodobnie z wilczych skór, ozdobiony dookoła muszlami i wyschniętą na wiór florą morską.

Minęło jeszcze trochę czasu zanim cegły wreszcie rozłożyły się w pełni ukazując spoglądającego na nich człowieka w skórzanym czarnym pancerzu i dwoma małymi toporami przy pasie. Nosił krótkie czarne włosy, a na jego szyi po jabłkiem Adama wytatuowana była przerywana linia z małym napisem "tnij tutaj".
- A więc się pojawiłeś. - powiedział. - Zastanawia mnie tylko po cholerę żeś kogoś ze sobą przyprowadził.
- Może porozmawiajmy w środku zanim zauważą nas jacyś strażnicy, co? - odparł Michael chłodno.
Człowiek bez słowa więcej odsunął się dzięki czemu mogli wejść do środka. Poza nim w tym pomieszczeniu znajdowały się jeszcze cztery osoby. Dwójka wychudzonych bliźniaków trzymających się za ręce i siedzących cicho w rogu pomieszczenia i spoglądających na Natalie jakby była ich nowym arcywrogiem. Wyglądającą na młodą dziewczynę leżącą na brzuchu po drugiej stronie pokoju która machała teraz nogami i rysowała coś na papierze. A także mocno otyłego faceta w fartuchu kucharskim który siedział teraz na środku pomieszczenia na drewnianym taborecie i mieszającego łyżką w dużym kotle na ogniu i nucącym jakąś wesołą melodię. Poza samymi ludźmi, taboretem i ogniskiem na którym stał kocioł nie było tutaj niczego z wyjątkiem starego drewnianego stołu obok którego leżała dziewczyna. Na samym stole znajdowały się teraz dwie skrzynki pełne jedzenia, lekarstw i jakichś składników.
- I co Natalie? Co myślisz o twojej nowej ekipie? - zapytał Michael w momencie kiedy cegły za nimi zdążyły się z powrotem schować.

Avatar darcus
Cedrik odwrócił się na pięcie i bez słowa ruszył do wskazanego namiotu.

- Powiedzmy tylko... - Zaczęła Natalie z tajemniczym uśmieszkiem. - ...że oczekuję naszej współpracy. - Rzekła, omiatając wzrokiem okolicę i zebrane w niej osoby.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kiedy podeszli do namiotu ujrzeli że trzech orków spało w tym momencie w środku, w wielkich muszlach wyłożonych jakimś materiałem.

W tym momencie oboje bliźniacy syknęli groźnie nie spuszczając z oczu Natalie. Natomiast człowiek który ich tu wpuścił spojrzał teraz na Michaela gniewnym wzrokiem.
- Na rozum padłeś? Po jaką cholerę nam ona? Wiesz do czego jesteśmy zdolni. Nie potrzebujemy jakiejś losowo zwerbowanej laski tylko po to żeby potem poleciała do strażników bo "och! To są groźni przestępcy! Straże pomocy!". Jaja sobie z nas robisz?
- Słuchaj Bleck...
- Nie to ty posłuchaj! - przerwał mu. - Czegokolwiek nam nie zlecisz, to sobie damy rady. Nikt nowy nam nie jest potrzebny. Będzie tylko kolejnym niepotrzebnym obciążeniem wymagającym wyżywienia.
- Hej Bleck! O jedzenie to się nie martw! - zawołał gotujący facet machając do nich.
- Zamknij się grubasie. Prędzej rzucę się do groty pełnej smoków niż spróbuję czegokolwiek spod twojej ręki! Nie bez powodu trafiłeś do celi!
- To był zwykły przypadek...
- Ja już znam te wasze przypadki, cholerni truciciele!
- Hej, możecie być trochę ciszej, źle się rysuje w takich warunkach... - powiedziała dziewczyna leżąca pod ścianą spoglądając na nich z wyrzutem.

Avatar darcus
- Pobudka! - Krzyknął Cedrik, wstępując do namiotu i oczekując na reakcję.

- Hej, wolnego, panie ważny! - Oburzona Natalie wytknęła awanturującego się mężczyznę palcem. - Nie jestem byle panienką, którą możesz sobie obrażać... - Syknęła, mrużąc oczy i spoglądając na niego spode łba.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Rybo-ludzie! Mówiłem że istnieją! - wrzasnął jeden z orków kiedy cała trójka nagle się podniosła słysząc krzyk.
- Co jest do cholery? - zapytał drugi który chwycił za ster okrętu który leżał obok niego jakby gotowy nim komuś przywalić.

- Och, wybacz że łaskawa pani się obraziła, po prostu nie przepadam za marnowaniem mojego czasu byle kim! - zawołał również zdenerwowany Bleck.
- Zamknij się już Bleck i schowaj na chwilę swoją dumę do butów! Chcecie żebym załatwił wam wolność? To milczeć wszyscy i wysłuchać co mam do powiedzenia, jasne?
Ten który miał największy problem z Natalie założył tylko ręce spoglądając to na kobietę, to na Michaela. Bliźniaki zbliżyły się tylko trochę do siebie wciąż nie spuszczając wzroku z Natalie. Kucharz przerwał na chwilę mieszanie w kotle a dziewczyna jak gdyby nigdy nic wróciła do rysowania i machania nogami.
- Sprawa się spieprzyła i dostawa o której wam wcześniej wspominałem nie dotarła do miasta. Oboje obstawiamy że piraci natrafili na jakieś przeszkody w podziemnym, stworzonym przez krasnoludy tunelu ciągnącym się głęboko pod ziemią.
- Albo po prostu zwiali ze złotem, jak to piraci. - mruknął Bleck.
- Mówiłem wam że jak znajdę jakieś zadanie odpowiednie dla nas to się to do was przyjdę. - zignorował go Michael. - A więc przyszedłem. Macie udać się do tego tunelu, odnaleźć piratów i dowiedzieć się co się tam stało. Najważniejsza jest dostawa, piraci mnie nie interesują.
- No dobra, tylko dalej nie rozumiem po co ta twoja panienka ma iść z nami! - zawołał Bleck.
- Jeśli mam rację i rzeczywiście stało im się coś na terenie tuneli, to znaczy że było to coś na tyle niebezpiecznego że jakimś cudem się do niego dostało i pokonało grupę kilkunastu uzbrojonych po zęby piratów. Nie zamierzam wysyłać tylko was skoro ryzyko jest tak duże. Poza tym... Po misji oczekuję od każdego z was pełnego sprawozdania, a mam pewne przeczucie że pod tym względem Natalie może najmniej przekręcić fakty dla swojego zysku, jak zapewne większość z was będzie próbowała.

Avatar darcus
- Jaskinia z oazą. Gdzie jest? - Rzucił Cedrik, spoglądając po orkach.

- Przydam się, jeśli dojdzie do walki. Zwłaszcza, jeśli dojdzie do walki. - Podkreśliła Natalie, zakładając ręce i spoglądając po obecnych, nie dając po sobie poznać co myśli.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oho! Spójrzcie! - zawołał trzeci ork siadając z powrotem w muszli. - Kolejnym się zamarzyło!
- Mówiłem wam wszystkim przecież, że prędzej czy później ktoś zrozumie że to nie były przechwałki! Że naprawdę znaleźliśmy cud natury!
- Cóż... Problem polega na tym że to było dość dawno i... Nie pamiętamy dokładnej lokacji jaskini.
- Cicho Blokh, oczywiście że znamy! Tylko nie możemy wam tak po prostu pokazać! Bo nie mieliśmy wtedy mapy... Ale potrafimy tam dojść!
- Co za różnica? Ja i tak nie zamierzam tam wracać! Widziałeś te wszystkie potwory które się tam czaiły?!
- W zasadzie z tego co sięgam pamięcią... To tylko coś słyszeliśmy.
- I tak wszyscy wialiśmy wtedy gdzie pieprz rośnie!

- Mhmm... - mruknął Bleck. - Pytanie tylko czy na pewno będziesz wtedy po naszej stronie. Dobra Michael, jak tak bardzo pragniesz żeby poszła z nami, to chyba nie mam wyjścia. Ale ostrzegam cię, jeden fałszywy ruch, a twoja głowa dołączy do mojej kolekcji. - powiedział przesuwając palcem po gardle po czym odwrócił się i poszedł do stołu.
- Chociaż tyle udało się uzgodnić. Jeśli Afrid znowu czegoś nie spieprzy to o świcie po was przyjdę i zaprowadzę do tunelu, tak czy siak, oczekujcie mnie. - powiedział po czym odwrócił się do Natalie. - Słuchaj, jeśli nie masz aż tak wiele przeciwko, to wolałbym gdybyś na tą noc została tutaj i... Postarała się chociaż trochę przekonać ich do siebie. Nie chcę żeby prywatne sprzeczki zaważyły o wyniku tej misji, jasne?

Avatar darcus
Cedrik spojrzał na Adanosa i choć ten nie widział jego twarzy, to w jakiś sposób, może dzięki któremuś z przedmiotów które od niego dostał, był w stanie poznać ekspresje członka Kręgu i wiedział, że ten jest zażenowany orkami. Chwilę potem znów odwrócił wzrok na zwiadowców. - No, to prowadźcie. - Rzekł krótko, zakładając ręce, choć raczej nie spodziewał się, że orkowie pójdą mu na rękę tak łatwo.

- Zrobię co w mojej mocy... Szefie. - Rzekła Natalie z lekka prześmiewczo, uśmiechając się serdecznie i patrząc Michaelowi w oczy... Czy też raczej otwory w masce.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Adanos uśmiechał się tylko bo jego osobiście zachowanie orków bardziej bawiło niż żenowało.
- W zasadzie to czemu mielibyśmy dzielić się naszym odkryciem tak po prostu?
- Właśnie! Chcieliśmy tam zamieszkać a tak to wy zajmiecie nam to miejsce!
- Chłopaki to miejsce i tak jest pełne potworów...
- No i co? O! Mam pomysł! Zaprowadzimy was tam pod warunkiem że pozbędziecie się tych potworów ze środka!

- Super... Starajcie się tylko nie zachowywać zbyt głośno, może i strażnicy was nie zobaczą, ale wciąż mogą was usłyszeć. - powiedział Michael po czym podszedł do ściany która powoli otwarła się a następnie wyszedł z pomieszczenia, rozejrzał się i ruszył w drogę powrotną. Po krótszej chwili cegły ponownie wróciły na swoje miejsce.
- To jak? Zupa na powitanie? - zapytał gruby pseudo kucharz który wrócił do mieszania zawartości kotła.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią