Głód odpychał od siebie wszelkie pociski ledwie widoczną tarczą eteryczną, która otoczyła jego ciało. Przeskoczył przed Davisem, odbijając rzucony w niego pocisk, a następnie z osobliwie wysoką prędkością rzucił się na jednego z magów, nie dając szansy na unik, czy ucieczkę, i dekapitując go z plaskiem. - Podoba mi się! - Krzyknął zadowolony, po czym jeszcze szybciej ruszył na kolejnego maga.
Kain spojrzał na miasto. - W porządku. - Rzekłszy to wycelował dłoń naprzód i po chwili świstu i błysków światła towarzyszących kumulowaniu się mocy wystrzelił z niej potężną falę pomarańczowej energii, która poleciała na miasto, powiększając się z każdym przebytym metrem, aż w końcu uderzyła, niemal zmiatając je z powierzchni ziemi. Kilka budynków na początku drogi fali dosłownie rozpadło się, następne zaczęły pękać i runąć. Po chwili z co niektórych spośród reszty ocalałych domów dało się ujrzeć wyczołgujących się ludzi o niemal spalonych ciałach, którzy jednak po chwili nieruchomieli na ziemi. - Wystarczy? - Zapytał Kain, odwracając się z powrotem do maga.
Victoria przez chwilę nie mogła się zorientować o co chodzi, czy działać czy nie, ale po chwili tylko pokręciła głową i wróciła do siedzenia. - Idźcie już lepiej spać. - Dodała tylko z lekką rezygnacją.

Zaloguj się





