// Ech*j. Hehehehe.
Walon skierował się do Zdzicha i poprosił o dwa piwa.
-Mogę spróbować łapania kuli.
Odczekał na odpowiedni moment, po czym rzucił ostrzem w szkieleta jak włócznią i przygotował się do akcji.
Rzucił się w stronę kuli, gotowy do wyskoku.
Wbił szkieletowi dłoń pod czaszkę przez podbródek.
- To nie dla mnie. - odpowiedział mu Walon.
Zabrał browce i podał je staruszkowi.
Dalej próbował dosięgnąć źródła.
-Więc niech majster się pokaże!
- Mówisz jak mój ojciec. Ale on mówił to przy innych okazjach.
Walon zastanawiał się czy opowiadać nieznajomemu o swojej przyszłości, ale uznał, że skoro staruszek nie zna jego imienia to nie musi to być problemem i w końcu powiedział:
- Kiedy razem polowaliśmy. To było dawno. Bardzo, dawno temu. To były też ostatnie słowa przed śmiercią.
- Co to ma kurna być?! - krzyknął Walon.
Zbliżył się do staruszka. Chciał zobaczyć kto przebił go ostrzem.
Właściciel
Oghren spojrzał na strażnika i tylko się wściekł że mu przeszkadza.
- Precz stąd pachołku! mam już dość waszego genialnego gadania! - powiedział popychając go.
Elfka sama nie wiedziała co robić, z jednej strony rozsądek kazał jej nie walczyć, z drugiej strony móc dokopać jednemu z tych przeklętych brodaczy...
///Ech*j? Czyli taki elektroniczny ch*j ta?
Walon kopnął napastnika w klatkę piersiową, a potem wstał na równe nogi. Jak najszybciej dobył miecza i przygotował się do obrony.
-Portal? No tego to mi jeszcze brakowało - westchnął - Ale nie ma się co zastanawiać. Wchodzę.
-Co za oficjalność. Jaki masz pomysł z tym portalem? Można by znaleźć drugi, ale równie dobrze zniekształcenie mogło przekształcić portal w chaotyczny.
-Odkształcenie może znajdować się w przestrzeni przejściowej i wtedy trzeba będzie użyć portalu. Ale spróbować bezpiecznej metody nie zaszkodzi - przyznał.
Właściciel
Elfka westchnęła głośno.
- Niech on tylko się więcej do mnie nie odzywa, to się powstrzymam. - Oghren jednak po części z powodu braku pamięci a po części z tego że jest krasnoludem wpadł tylko jeszcze w większy gniew, zaśmiał się szyderczo z elfki.
- Widać że to prawdziwy elf! Dochodzi do broni to od razu ucieka! - elfka starała się go ignorować choć nie było to dla niej łatwe. Odwróciła się i ruszyła w stronę lady. - haha! Wracaj do swojego lasu długouche ścierwo!
-Powinny być tknięte? - Davis niewiele wiedział o portalach z praktycznego punktu widzenia.
-Nie potrafię wyśledzić portalu wyjściowego. Chcesz, żebym mimo wszystko przeszedł na drugą stronę? - zaniepokoił się
Walon starał oddalić się na bezpieczną odległość. Uznał, że piorun w drewnianej (?) Karczmie jest złym pomysłem więc dobył topora i przygotował się do walki z przeciwnikiem. Właściwie to zaatakował pierwszy. Większy zasięg szabli i topora pozwalał mu utrzymać nożownika na dystans i jednocześnie atakować go.
- Sku*wysyn! - krzyknął dość głośno, aby zwrócić uwagę reszty ludzi w Karczmie.
Nie mając wielkiego wyboru jak najszybciej zaatakował przeciwnika starając się go zranić. Na tyle, żeby nie był już groźny, ale też żeby mógł powiedzieć kto go wynajął.
Walon nie spodziewał się takiego wyniku pojedynku. Podszedł do przeciwnika i miał ochotę skrócić do o głowę, ale powstrzymał topór i powiedział:
- Kim jesteś, czemu zabiłeś tego człowieka i czemu próbowałeś zabić mnie?
- O kurde. - na tyle było stać Walona.
Stał tak zdziwiony i w końcu podszedł do Zdzicha i zapytał:
- Słyszałeś to? Albo widziałeś?
Właściciel
Krasnolud najszybciej jak mógł - czyli niezbyt szybko. - wstał i zamachnął się niezdarnie swoim wielkim toporem na asasyna.
- Czego?! Tej rozróby. Jak jakiś mieszczanin zabił staruszka, a potem spróbował skasować mnie.
Właściciel
Krasnolud ponownie obrócił się na plecy i wstał łapiąc swój topór.
- Pokonałeś mnie tylko dlatego że nie mam swojej zbroi! Inaczej nie miałbyś szans!
-Więc musimy tylko znaleźć kogoś manipulującego portalem? Brzmi prosto. Od czego zacząć?
- Nieważne. Zabójstwa to tu codzienność czy Asassyni mają to wszystko gdzieś? Podobno to ich Karczma.
- Ciało, które wynoszą. Coś Ci świta?
- Dobra Zdzichu. Nie będę Ci truć. Powiesz mi tylko gdzie znajdę Asassynów?