Właściciel
- Wejść - Krzyknął za drzwi Ur-shak
Właściciel
Ur-shak zmrużył oczy a Ork który był w pomieszczeniu odruchowo wyciągnął miecz.
- Czego oni tu chcą szamanie?! - warknął
- Sam chciałbym to wiedzieć.
Właściciel
Ur-shak skinął głową a ork schował miecz i wyszedł, po chwili przyszło dziwne stworzenie, wyglądało jak pół-troll pół-ork, był o połowę wyższy od przeciętnego człowieka.
- Dobrze, więc na początek poznajcie mego doradcę Gargona. - pokazał na nowo przybyłego.
- Herszt Trakus powiedział że chcecie pokojowych rozmów. Ostatnia pokojowa rozmowa ludzi z orkami odbyła się 160 lat temu, nie spodziewałem się że dożyję drugiej takiej okazji.
Właściciel
- Pytanie tylko po co tu przybywacie? - zapytał Gargon
Właściciel
- Gadasz jakbyś nie wiedział co się stało - warknął Ur-shak
- Coś w tym jest. Dobrze znacie powód naszych "konfliktów".
Właściciel
- To chyba oczywiste. Paladyn dowodzący tym miastem obiecał nam spokój i bezpieczeństwo, jednak człowiek imieniem slejt, najpierw groził Szamanowi a potem uderzył. Przedtem raz włamał się do ambasady a potem próbował dwa razy włamać się w celu zabicia Szamana. Jak sam widzisz tutaj dochodzi do aktu który pokazuje że kapitan zamku nie dokonał obietnicy, tudzież; skłamał.
Właściciel
- Wiedziałem że to wy go nasłaliście na przeszpiegi! Pytanie czemu paladyni nie mieli by zamknąć was wszystkich?! Miałbym większą szansę na bezpieczeństwo, powiedz Morra. Jaka jest szansa na to że nie znajdzie się u was kolejny idiota który postanowi sobie że może wszystko!
Właściciel
///"Dbamy o jak największe niebezpieczeństwo" XD///
- Mogliście w takim razie wysłać kogoś kto się na tym zna a nie tego psychopatę. Poza tym co mi da wasza obietnica że przy następnym przewinieniu trafi do lochów? Po jego następnym przewinieniu mogę być martwy!
Właściciel
- To co zamierzasz zrobić co? Jego głupota nie ma granicy, może dojść do tego że mu się uda, i co wtedy? Co mi da to że trafił do lochów? Skoro nie będę żył?
Właściciel
- Uważam to za dobry układ. - powiedział jego doradca
- Niech wam będzie, ale jest jeden warunek.
Właściciel
- Jeśli dopuści się jeszcze choć jednego przewinienia, to nie trafi do lochów. A zawiśnie.
Właściciel
- Świetnie, jest jeszcze coś, co chceliście czy to tyle? - zapytał Ur-shak
Właściciel
- Znam moją rasę zbyt dobrze żeby sądzić że wszyscy z nich chcą mieć z wami pokój. Zgaduję też że wielu ludzi nie chciało by zawiązać z nami pokoju. Poza tym nie wiem jakie plany ma... A zresztą nie ważne.
Właściciel
- Nie uważam tego za dobry pomysł, nie znam was na tyle żeby móc wam o tym mówić, może kiedyś
Właściciel
- Słuchaj no Morra, zdecyduj się. Chcesz pokoju z orkami, czy wojny?
Właściciel
- My wam zagrozimy?! Chyba nie pamiętasz kto rozpoczął Pierwszą Wojnę! To wy najechaliście nasze państwo! Oczekujesz pokoju a nie dajesz mi nawet wyboru decyzji co? Nie zmieniliście się, przez te 160 lat żaden z was się nie zmienił. Oczekujesz że orkowie będą wam ufali? A ledwo dojdzie jedna plotka a ty już grozisz szpiegowaniem?! Wynoś się stąd, to co mieliśmy omówić zostało omówione - Warknął Ur-shak po czym opuścił pomieszczenie.
Właściciel
Tymczasem Masil narysował już wszystko co było w zasięgu wzroku i siedział teraz na kawałku starego budynku leżącego na ziemi.
Właściciel
- A to co znowu? - Rozglądnął się dookoła a Rages który leżał kawałek obok wstał i także się rozejrzał
- Co się dzieje?
- Nie wiem
- A gdzie reszta?
- W ruinach
- Ehh, nienawidzę ruin
- Nie ty jeden koleś
Właściciel
Masil pobiegł w stronę Janette a Rages wyjął swój dysk i zaczął wolnym krokiem iść w stronę ruin
- Żyjesz? - spytał Masil zdziwiony przykładając rękę żeby sprawdzić czy oddycha.
Właściciel
- Żyje? - zawołał Rages stojąc 7 metrów przed wejściem
- Tak, ale jest nieprzytomna - Masil wziął ją na ręce i zaniósł na trawę po czym zaczął wycierać krew z czoła.
Właściciel
- A to co do cholery? - przygotował dysk i czekał na ruch iron-mana
Właściciel
- Szlag by cię blacho! - przerzucił go z trudem na bok po czym wstał i zamroził żelazogłowego
Właściciel
Rages cofnął się kawałek z bólem - choć nie t akim ogromnym jako iż był z kamienia - a następnie rzucił zaklęciem które rozprowadzało falę soniczną odrzucającą wszystko na sporą odległość
Właściciel
Zaczął teraz miotać w niego kulami ognia jak z karabinu. Masil próbował obudzić Janette trzymając wciąż kawałek celu przytrzymania krwi.