Właściciel
Rozejrzał się
- Więc czemu tego nie odbudowaliście? Tylko zostawiliście?
Właściciel
- No dobra, to skoro zostajemy tu na noc... - wyjął notatnik i usiadł na niedużym kamieniu leżącym obok.
Właściciel
Rages też podszedł, jako iż był większy od reszty to był też i silniejszy.
Właściciel
Masil odezwał się do Sana
- I co mam tu robić? Rysować łóżka? Rano mi powiesz że nie ma czasu.
Właściciel
- No dobra, więc jak coś to tam będę - i wyszedł.
Właściciel
I tak minął dzień. Rano Masil leżał śpiąc na zewnątrz z notatnikiem w ręku.
Właściciel
Wstał i podszedł powoli
- Hm... Właśnie mi się coś przypomniało - wyjął notatnik i ołówek tym razem inny niż zwykle gdyż tamten był cały z drewna a ten miał mały oszklony otwór w środku a w nim jakiś zielony płyn, zaczął rysować, nieco szybciej niż zwykle.
Właściciel
Po dziesięciu minutach skończył, rysunek pokazywał ich trening. nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to że się ruszał.
Właściciel
Masil widząc udany test schował notatnik do kieszeni. Tymczasem Rages wyszedł z budynku i podszedł do Parakhangatharakhangatora.
- Kiedy ruszamy?
Właściciel
Masil wraz z Ragesem wsiedli na tył smoka.
Właściciel
Rages zdążył zasnąć a Masil rysował morze.
Właściciel
Rages obudził się
- Co to było na wszystkie zaklęcia świata?
Masil z powodu wymijania zrobił na środku kreskę przez cały rysunek morza.
- No kuźwa!
Właściciel
- Nigdy nie lubiłem owoców morza! - krzyknął Masil chowając swój notatnik do kieszeni.
Właściciel
Rages trzymając się jedną ręką wyjął swój dysk po czym uderzył w wodę potężną błyskawicą.
Właściciel
Rages rzucił jeszcze jedną błyskawicą po czym krzyknął do Masila
- Te! Przydałaby się pomoc! Mana mi się kończy!
- Ale co mam zrobić?
- No nie wiem, jakieś przywołania albo coś?
- Nie znam się na przywo... A może jednak! - wyjął swój notatnik i niebieską kredkę i zawołał do smokoghotara. - hej! spróbuj lecieć tak żeby on nas nie zjadł ale żebym był w stanie go narysować!
Konto usunięte
// A ja nadal czekam aż ktoś mi odpowie.
Właściciel
- Te specjalne ołówki kupiłem od pewnego wędrownego handlarza przechodzącego tydzień temu przez miasto, mają specjalne właściwości. Ich minusem jest to że jak się któraś złamie to już się nie zastruga. - Mówiąc to zaczął powoli rysować krakena - ogólnie mam 5, ale ta jest chyba jedną z najlepszych. - z powodu problemów rysowanie zajęło mu około 20 minut - ok mam! - wtedy zmiął całkowicie kartkę na której narysować krakena i wrzucił do wody.
Właściciel
Wtem pod wodę zaczął wciągać go inny kraken z odcieniem lekko zielonym.
Właściciel
- Niech no zobaczę... Rysunki Karczmy, rysunki samego siebie, rysunki gór, rysunek... O! To jest coś - wziął rysunek namalowany po części niebieską krędką - tak zwana: kredka wskrzeszenia, i kawałek czerwoną kredką o po czym wrzucił do wody. Pojawiła się w tamtym miejscu taka mała wyspa na tyle mała że smok by się na niej nie zmieścił (zakładając że smok jest Skyrimowej wielkości) na której znajdowała się jakiś portal świecący na czerwono. - Musimy wejść do portalu!
Właściciel
Pojawili się gdzieś na łące, w kilku miejscach stały jakieś stoły, jedzenie na nich. Parę beczek, prócz tego wszędzie był ogrom innych takich portali, nie było przy nich żadnych tabliczek więc cholera wie gdzie prowadziły.
Właściciel
- Widziałaś kiedyś krasnoludzkę kolejkę? A więc to taki mój "peron". Odpoczywam tu, myślę, no i rozstawiam portale dzięki którym lepiej mi się poruszać.
Właściciel
- Ja? Asasynem? Jakoś sobie tego nie wyobrażam, poza tym nie wiem czy wasze prawa nie blokowały by tego co robię, pewnie macie całą masę zasad nie?
Właściciel
- Czyli? - Mówił rzucając do jednego z portali jakiś hełm.
Właściciel
- Koleś jestem magiem nie zabójcą! Jak mam działać w ukryciu? Poza tym co do pierwszej zasady, zmienianie w ożywieńców się liczy?