Właściciel
Sprawdziła, co lub kto jest w środku.
Właściciel
Weszła trzymając broń w pogotowiu.
Właściciel
Sprawdziła cała cały statek.
Moderator
Przy wejściu na mostek odrzuciła Cię w tym potężna implozja.
Moderator
Najprawdopodobniej ktoś zainstalował ładunki wybuchowe, które miały eksplodować w chwili wejścia do kokpitu.
Właściciel
Znając życiw... A sprawdza co i jak.
Osłaniał nadal swoich i jedi, przy czym co jakiś czas badał stan padawanki.
Właściciel
Otworzyła platformę tylko.
Moderator
Vader:
Stabilny na tyle, na ile może być. Choć bez pomocy medycznej, i to takiej wyspecjalizowanej, jaką mają na większych okrętach, nie pociągnie długo.
Korobov:
Praktycznie całe ciało było poparzone i posiniaczone. W nogach i przedramionach miała kilka odłamków, na szczęście niezbyt dużych.
Gorączkowo myślał, czy na tym statku odnajdzie to, co było teraz pomocne. Mieli się wycofać, ale są sprawy ważniejsze.
Myślał, nadal ostrzeliwując droidy.
Właściciel
Wyszła ze statku zbaierając pakiet medyczny i podajac medykowi.
-Panowie... Nie zostawię nikogo... Zdobywamy ten statek.
Moderator
Vader:
Każdy statek zawierał pakiet medyczny. Inna sprawa, czy zawiera on to, co Ci potrzeba.
Dzikus wycofywał się pierwszy, a za nim drugi klon i sierżant. Właściwie uciekniecie już bez problemu, no chyba że włączą promień ściągający.
Korobov:
No więc wyszłaś, poszłaś, powiedziałaś. Inna sprawa, co zrobią z tym komandosi.
Właściciel
-Lepiej uciekajmy.. Zbyt wiele krwi się przelało...-zdarła z siebie rękaw swojego ubrania, po czym podała medykowi.
//Czyli pancerz nie poógł, jak zrozumiałem?
Moderator
//Gdyby nie pomógł, już dawno dodałbym post na Cmentarzu.//
Sprawdził pakiet medyczny podany przez jedi w celu znalezienia tego, co potrzebuje w tym wypadku. Jednocześnie gadał sam do siebie w myślach.
-Oby to tam było, oby to tam było, oby to tam było
Moderator
Gdy gorączkowo szperałeś w poszukiwaniu bacty, środków przeciwbólowych, strzykawek i bandaży, wszyscy komandosi trafili już pod trap frachtowca.
- Czy nie czas, żeby się zmywać? - zapytał sierżant.
Właściciel
-Implodery w mostku... Raczej niczego zbierać nie ma, chociaż...-ide do kokpitu.
Właściciel
Próbuje włączyć tego grata.
Właściciel
-Włazić już!!! Oj muszę polecieć na Ilum i Kamino, oj muszę...
Zaniósł padawankę na frachtowiec.
Właściciel
-Połóż ją w sali dziennej... Czyli na sofie.
-Tak jest.
Wykonał polecenie.
Moderator
Wszyscy znaleźli się na pokładzie, padawankę ułożono na sofie, a właz zamknięto. Teraz pozostaje problematyczna kwestia ucieczki.
Właściciel
-Niech ktoś wjdzie do wieżyczek!!! Ustawić pełną moc!!!- przyszykowała torpedy i włączyła slinik.
Moderator
Powiedziałaś to wszystko, ale nastąpiło kilka problemów: Klony zameldowały, że uzbrojenie nie działa. A Ty przekonałaś się, że torpedy też.
Moderator
Cóż, dobre pytanie. Jakoś nie znała na nie odpowiedzi. Ale skoro droidy miały czas zainstalować ładunki wybuchowe, to raczej nie zostawiłby całego uzbrojenia sprawnego, nieprawdaż?
Właściciel
-No trudno... Przekierowuję całą moc przeznaczoną na broń do osłon i silników w stosunku 3:4. Spadamy... I potrzebuję drugiego pilota!- wystartowała i hajda!
Nadal zajmował się profesjonalną opieką medyczną dla padawanki.
Moderator
Vader:
Jak zwał tak zwał, ale owszem, była to pomoc medyczna.
Korobov:
I bezpiecznie wyleciała z hangaru.
No cóż, obecnie mógł się skupiać tylko na tym, co robi obecnie, więc czekał i pomagał.
Właściciel
Ustawia koordynaty skoku na Coruscant.
-TRzymać się!!!
Moderator
Vader:
Jej stan jest stabilny.
Korobov:
Brak droida sprawi, że obliczenie koordynatów trochę zajmie. A krążownik wypuścił na Was dwie eskadry Sępów i zaczął strzelać z całej, znacznie powiększonej, zwłaszcza o działa przeciwlotnicze, artylerii.
Właściciel
-Szykować się!!!- zaczęła robić uiki, wroty i Moc wie co jeszcze, oddalając się do asteroidy.
-A mogłam walczyć... GŁUPIA GŁUPIA!!!
Moderator
Uniki nie dawały wiele, z racji tak wielu wystrzelonych pocisków. Nagle jednak statkiem gwałtownie szarpnęło i zatrzymał się w miejscu. Każdemu na pokładzie cisnęły się na usta dwa przerażające słowa: promień ściągający.
Właściciel
-Noż *tutaj następują słowa tak przerażające i nieodpowiednie na Jedi, a zwłaszcza dla dam, że nawet Sithowie nie posługują się takim językiem*, jeśli jest tutaj inżynier, to proponuję to wszystko podłączyć!!!-próbuje sama jakoś uzbroić statek.
//Zgaduję, że jakby zaczął walczyć, to do tego by nie doszło, tak?
Moderator
Nie dało to nic, ale nagle promień puścił, a koordynaty zostały obliczone.
Właściciel
Skoczyła w nadprzestrzeń.
Właściciel
Odeszła od sterów i poszła do dawnej lodówki Geriaki, wyciągnęła stamtą butelkę bimbru wookiech, po czym porządnie się napiła.
-I dlatego nie lubię działać w zespole!
Czekał na rozkazy, albo co innego.
Moderator
Vader:
Te nie nadchodziły, a jedynie Twoja drużyna zebrała się w tym samym pomieszczeniu, co Ty.
Korobov:
I po tym pierwszym łyku łzy zaczęły nadbiegać Ci do oczu, a gardło zaczęło palić żywym ogniem.
Właściciel
Odsunęła butelkę i podała medykowi.
-Może się przydać... Ku*wa, mocne...
Pilnował stanu padawanki, a butelkę położył na podłodze. Oczywiście zamkniętą.