Właściciel
I zaczęła się histerycznie śmiać.
Licząc, że inni też to zrobią, zaczął strzelać do pierwszego, celując w głowę i kręgowy zespół ogniw zasilających.
Moderator
Vader:
W ciągu dwóch sekund droidy zostały rozstrzelane, ale strzały mogły zaniepokoić inne.
Korobov:
I otrzymałaś postrzał ogłuszający w plecy. A po nim dwa kolejne. Dodatkowo zostałaś skuta, no i nie masz miecza, gdyż droid przekazał go swojemu dowódcy. Podobnie jak inne rodzaje broni, Twoje i padawnaki, którą potraktowano podobnie.
Właściciel
//A tuż wcześniej nie zostały odebrane?
Czekał, aż dowódca ruszy gdzieś, by mógł ruszyć za nim.
W razie czego wyszedł z windy, by pilnować korytarza.
Moderator
Vader:
Ruszyliście prosto przed siebie. Trafiliście na sporą grupę droidów-zabójców w liczbie tuzina i o połowę mniejszą androidów B2.
Korobov:
Usłyszałaś strzały na korytarzu.
Właściciel
Raczej jest zajęta kombinowanie, jakb ty tu odzyskać miecze świetlne... Pal licho kajdnki, poradzi sobie.
Zaczął strzelać do nich, starając się trafiać w głowy.
Moderator
Vader:
O ile w wypadku droidów-zabójców było to dość łatwe, to z B2 miałeś większy problem, w końcu ciężko tam dostrzec wystającą głową, a nawet sam jej zarys. Jednak Sev nie miał z tym takiego kłopotu. Dwa granaty odłamkowe i seria z dece pozwoliła skończyć nawet z nimi.
Korobov:
Myślisz więc i kombinujesz.
Właściciel
No to może Mocą od jego pasa i przy okazji pozbyć się tych *** droidów za nią?
Szedł więc z oddziałem dalej.
Moderator
Korobov:
Tyle,że nie ma ich przy pasie, a w szkatule, którą zabrał ze sobą, a sam odchodzi.
- Zabić je, gdy ktoś tu wejdzie. - polecił droidom, a te w Was wycelowały. On natomiast zaczął majstrować coś przy ścianie, czyżby sekretne przejście?
Vader:
Trafiliście więc pod drzwi, którymi miał zająć się Dzikus, Wasz ekspert od materiałów wybuchowych.
- Liczbę ładunków wybuchowych pomnożyć przez M, czyli Mnóstwo. - mruknął pod nosem i zaczął przyklejać do drzwi plastoid.
Właściciel
Jeżeli można było wejść w tej chwili do jej umysłu, to nie miała tam ABSOLUTNIE nic... Tylko maaały płomyk, który po chwili urósł do sporego rozmiaru. PO chwili drgnęła jej ręka. Jej padawanka wie, co to znaczy i wie, żę wtedy lepiej się oddsunąć... PO czym Mocą pcha te droidy na wszystki strony tak, by zniszczyć i zrywa kajdany, również nią.
Moderator
//Nie wiesz, że to Geonosianin, bo Ci tego nie pokazał. A jeśli nie edytujesz, to postać zginie na miejscu, bo jest to podręcznikowy przykład kokszenia.//
Właściciel
//CZego niby nie pokazał, tak się spytam...
Przygotował się, by szybko zadziałaś z oddziałem po odpaleniu ładunków.
Moderator
Korobov:
//Nikt Ci tego nie powiedział, a on sam był cały czas odwrócony do Ciebie tyłem, w płaszcz z kapturem. Mam dodać coś jeszcze, czy jednak wiesz lepiej?//
Vader:
Komandos podczepił detonator i odsunął się na znaczną odległość, Wam zalecając to samo.
Właściciel
//Ja o żadnym Geonosianinie nie pisałem. Niczego o robalach, patykach, szkodnikach...
Moderator
Korobov:
//Zaprawdę potężną, moc edytowania jest.//
Vader:
//Jak daleko?//
Właściciel
//Wskaż mi miejsce, gdzie to napisałem, co? Bo ja tego *** nie widzę!!!
//Post korobova: "23 listopada, 21:04, edytowano 23 listopada, 21:21"
post Kuby mówiący by edytował: "23 listopada, 21:19"
You don't know the power of post editing!//
Właściciel
//Ale tam nie ma nic o je**nych Geonosianinach!!!
//Nie wiem co tam było. Teraz nie ma i jest informacja o edicie 3 minuty po tym jak Kuba napisał o Genosianach...//
Właściciel
//Tylko o zrywania kajdanów i niszczeniu droidów.
Moderator
//Dałbym głowę, że to tam było, nawet całe słowo z wielkich liter. Chodziło o to, że chciałeś go w jakiś sposób zabić. Niemniej, możemy to ciągnąć dalej, albo dać sobie na wstrzymanie i grać dalej.//
Właściciel
//Było tam tyle tylko, że pcha droidy na wszystkie strony by je zniszczyć oraz Mocą zrywa (dosłownie) kajdany i tyle. A słowo z wielkich to ABSOLUTNIE. I tyle. Ale wstrzymajmy się i jedźmy dalej.
///Tak jak na szkoleniu-na wystarczającą.
Moderator
Vader:
Więc odsunęliście się, a po chwili drzwi pięknie jebły.
- Już, już, już! - krzyczał sierżant. - Red, Dzikus, wchodzicie! Sev, Ty ze mną. Ubezpieczamy ich.
Korobov:
Owe skupianie się w Mocy przerwała Ci potężna eksplozja, która zniszczyła drzwi oraz droidy przy nich stojące.
Właściciel
Korzystając z zamieszania skoncentrowała się na tej szkatułce z jej i jej padawanki brońmi tego *** Mroczniaka i wyrwała ją Mocą prosto do rąk własnych.
Wszedł z dzikusem i starał się wyeliminować droidy.
Moderator
Korobov:
Nie udało Ci się to z prostej przyczyny: Jego już dawno nie było w pomieszczeniu.
Vader:
Eliminacja poszła zadziwiająco sprawnie, oczywiście bez strat własnych u Was. Z droidami wręcz przeciwnie. Do tego znaleźliście dwie Jedi, skute i lekko poturbowane, ale żywe.
Właściciel
POdeszła do tamtej sciany i zaczęła coś majstrować odwróccona tyłem do niej patrząc się przez ramię.
Starał się pozbyć kajdan, tym samym nie raniąc jedi.
Moderator
//Czynności, które chcecie wykonać nie łączą się ze sobą, a nawet sobie przeszkadzacie, więc nie mam, póki co, nic do napisania. Przynajmniej dopóki nie rozwiążecie tego problemu.//
Właściciel
Pozwoliła mu się uwolnić.
Moderator
Bez klucza mogło być ciężko, ale wibroostrze naręczne też dało sobie radę.
Właściciel
Rozprostowała dłonie i zaczęła majstrować przy ścianie.
-Ja go...
Moderator
"Majstrowanie" nic nie dało. Może gdyby opisała czynności jakoś dokładniej...
Właściciel
Próbuje sobie przypomnieć, co robił Mroczny za pomocą Mocy, a potem też Moc w tym ją prowadzi. Ewentualnie...
-Macie detonatory termiczne?
Pytająco spojrzał się na dowódcę, nie wiedział, czy świeżo uwolnionemu jedi podać te detonatory.
Moderator
- Z całym szacunkiem, ale mamy panie stąd wydostać, a nie niszczyć pół okrętu w bezsensownej wendecie. - odparł sierżant.
Czekał na rozwój sytuacji.
Właściciel
-Raz, nie ruszę się bez swojej załogi, dwa, ten (przekleństwa, którym nie poszczyciłby się nawet najeminik z 2000-letnim doświadczenim) zabrał mi i mojej padawance miecze świetlne... A trzy... Jestem na niego wściekła sierżancie...
Moderator
- A czy Jedi mogą w ogóle odczuwać gniew? - zapytał inny klon.
- Z całym szacunkiem, ale dokonaliśmy skanu, gdy tu szliśmy. Zarówno na okręcie, jak i na pani frachtowcu nie ma żadnych from życia. - odparł sierżant, podpowiadając jaki los czekał załogę. - A za miecze świetlne nie warto umierać.
Właściciel
-Pzysięgam, jeszcze jeden raz... Wracamy na mój frachtowiec...-mocą przyciągnęła sobie jakiś droidzi blasterd.
-A to mi się przyda...
Moderator
//Nie, nie przyciągnęła, bo w pokoju były droidy B2 i droideki, których blasterów nie masz jak przyciągnąć. Natomiast droidy-zabójcy nie miały karabinów blasterowych, jako takich, lecz potrójne działko wmontowane zamiast jednej z rąk.//
Właściciel
-Ta... Macie jakieś pistolety?
Pytająco spojrzał się na dowódcę.