Właścicielka
- Początkowo miałem sporo. Byłem zarządcą twierdzy, ale w końcu znudziło mi się, wiecwięc ukartowałem jak zostać przypadkiem kimś innym. Konkretnie to przyznałem się do bycia gejem. Trefl mnie ceni, ale z jakiegoś powodu nie lubi homo, więc odsunęła mnie do innych rzeczy.
-Mhm... Dziwnie to wszystko się dzieje no ale cóż. Ta Kraina rządzi się własnymi zasadami... -westchnął.
Właścicielka
- A co masz konkretnie na myśli, kotku?
Lekko wzruszył ramionami.
-Daleko jeszcze...? -mruknął lekko znudzony. Pewnie znudziło mu się wiszenie na ramieniu Eleazara.
Właścicielka
- Nie. - mruknął odkluczając mieszkanie i wchodząc do środka. - A co? Już chce ci się spać?
-Gdzieżby. Nie jestem prawdziwym kotem, który przesypia znaczną połowę swojego życia. -stwierdził chichocząc.
Właścicielka
Wobec tego wampir najpierw postawił Yukkiego na podłodze, a potem przytulił.
- To masz ochotę czymś się zająć teraz? Byle bie jedzeniem lizaków, nie powinieneś jeść aż tyle słodyczy.
Yukki przechylił głowę patrząc na niego niewinnie.
-No dobra... -westchnął zrezygnowany i odłożył pudełeczko ze słodyczami.
Właścicielka
- Ech, teraz znów nie mam pomysłu co robić. - odparł. - No chyba, że masz ochotę w jakąś planszówkę pograć.
-Jeżeli masz czas to możemy o coś pograć. -Yukki uśmiechnął się lekko. -Bez oszukiwania.
Właścicielka
- O coś? Czyli na przykład? Ja mogę wybrać grę, a ty wybierzesz coś. Pasuje? - zapytał ze śmiechem i powiesił swój zwykle noszony płaszcz na wieszaku. - Dziś i jutro mam wolne.
-Wspaniale~ -machnął ręką obserwując wampira. -Będziemy grać o moje lizaki. -zaśmiał się cicho i pokazał wampirowi język.
Właścicielka
- Dobrze, masz gwarancję, że nie mam zamiaru oszukiwać. - parsknął Eleazar.
//gramy w coś na kurniku?
//Mam lenia wiec może kiedyś indziej~
-To dobrze. W co będziemy grać, skarbie~? -wymruczał przeciągając się.
Właścicielka
- Mówisz to tak, jakbyś chciał mi zasugerować rozbieranego pokera, no ale jako, że jest na to za wcześnie, to może pogramy w warcaby? Teraz może ty wyjmiesz je z szafy, a ja zrobię coś do picia.
-Niech będzie. Chyba pamiętam jak gra się w warcaby... -mruknął idąc po wspomnianą wcześniej grę. Najwyraźniej pominął słowa Eleazara na temat pokera.
Właścicielka
Gdy otworzył szafę, zobaczył kilkanaście pudełek z grami, z czego każde było wymęczone, zapewne często używane. Pudełko od warcabów było na samym dole, a wyjmując je Yukki zauważył leżące wśród opakowań zdjęcie.
Kama wsunęła się pod kołdrę, przykrywając nią też Lawrenca. W naprawdę wygodnym łóżku mogli nieźle odpocząć i wampirzyca sobie z tego korzystała.
Odstawił warcaby na bok i ostrożnie wyjął zdjęcie. W końcu nie chciał zwalić wszystkich pudełek.
Właścicielka
Zdjęcie przedstawiało postać odwróconą tyłem do nas, stojącą na balkonie i spoglądającą na oddalony na niebie zachód słońca. Osoba wystawiała rękę, jakby chcąc to słońce złapać. Był to raczej chłopak, z potarganymi czarnymi włosami. Jak się okazało, nie miał na sobie koszulki, więc widać było jego bliznę na olecach. Inną charakterystyczną rzeczą było coś w guście małego gargulca siedzącego na balkonowej barierce.
-Uhh... -chłopak uważnie wpatrywał się w zdjęcie wolną dłonią złapał pudełko z grą i ruszył na poszukiwania wampira. Widocznie zaciekawił się tym zdjęciem i chciał się czegoś więcej dowiedzieć od Eleazara.
Właścicielka
//ej, nie czytałaś na off-topie?
Eleazar właśnie kończył robić kakauko. Wziął pudełko z grą i zaczął ją rozkładać na stole. Najwyraźniej nie zauważył zdjęcia.
//Czytałam, czytałam.. Ale odpadam i mi się rozmyślać nad tym za bardzo nie chce... Wybacz...
Yukki lekko zmieszany nie wiedział czy ma zapytać o to zdjęcie. W sumie sam mógł się czegoś dowiedzieć ale czy wypadało grzebać w szafie, w poszukiwaniu czegoś innego? Westchnął cicho i usiadł na krzesełku, odkładając zdjęcie na bok. W sumie mógłby być to każdy, okularnik wiedział już, że sam będzie musiał się dowiedzieć. Może to istotne, może nie...
Właścicielka
//chodziło mi raczej o to, żeby nie pytać tak z marszu, tylko trochę poczekać, bo może odpowiedź sama przyjdzie
Eleazar przestawił któryś pionek i wziął się za swój napój.
- Twój ruch, kotku.
//Dobsz.
Yuki niewiele myśląc, przestawił swojego pionka. Naciągnął rękawy po czym pochwycił swoje kakauko.
- Myślisz że to dobry pomysł? - Zapytał. - W końcu to włam, ktoś mógłby tu przyjść. -
Właścicielka
Wampir kontynował. Po paru chwilach jednak podniósł się.
- Trochę tu duszno. - rzucił i otworzył drzwi balkonowe, których Yukki wcześniej nie zauważył.
- O tej porze przychodziłaby tu tylko Agda, by odkurzyć. Skoro nas widziała, to raczej nie przyjdzie.
-Racja... -mruknął patrząc na Eleazara. Jak mógł nie zauważyć tych drzwi.. No cóż. Zerknął na zdjęcie. Może to był ten balkon... Podniósł się i wyszedł na zewnątrz, wcześniej przestawiając już swojego kolejnego pionka.
Właścicielka
Tak, to był ten balkon. Nawet zachodzące słońce wyglądało podobnie.
- Też lubisz ten widok? - mruknął Eleazar, stając obok Yukkiego.
- Skoro tak mówisz. - Przytulił się do dziewczyny.
Skinął patrząc na zachodzące słońce z wyraźnym zafascynowaniem.
-A miałeś kogoś przede mną..? -mruknął cicho.
Właścicielka
Nawet nie zauważył, gdy na chwilę mu się przysnęło. Obudziły go jakieś tam wrzaski. W pokoju, poza Kamą, zawiniętą w szlafrok drącą koty z jakimś mężczyzną wyglądającym na hrabię. Za to Lawrence czuł, jakby nie mógł się ruszyć.
Właścicielka
- Miałem kilku... niektórym szybko się nudziło, jeden zmarł, bo był poważnie chory. Ostatni... stwierdził, że musi być hetero. Nie zatrzymywałem go.
Yukki skinął lekko głową po czym przytulił wampira. Westchnął zerkając na piękne niebo.
Właścicielka
Niebo wciąż było piękne, ale nie w całości. Tylko łuna mad Elfim Lasem, tylko tam widać było to piękne słońce, bo gdize indziej w Królestwie nadal było ciemno.
-Ślicznie tutaj... -chłopak uśmiechnął się lekko, jeszcze bardziej wtulając się w Eleazara.
Właścicielka
- Chciałoby się tak zostać na dłużej, co nie... Yukki? - wyglądało, jakby się zawahał.
-Oczywiście. -odparł stanowczo. -Zwłaszcza z Tobą można tutaj siedzieć w nieskończoność.
Właścicielka
Eleazar westchnął jakby z ulgą.
- No a bałem się, że zawsze będziesz już mnie uważał za jakiegoś mordercę i nawet na mnir nie spojrzysz.
-No coś ty. To by było głupie. -mruknął patrząc na wampira z dołu swoimi szarymi ślepiami. -Przecież Cię kocham~
Właścicielka
- Ja ciebie też, Yukkiś. - odprał i pocałował go namiętnie.
Chłopak stanął na palcach i odwzajemnił pocałunek Eleazara.
Właścicielka
- A co teraz porobimy, kotku? - zamruczał chwilę później, a słońce już zaszło. Na łunie widać było pierwsze gwiazdy.
-Hmm.. Nie chce mi się już grać w te nudne warcaby... -westchnął opierając się o barierkę.
Właścicielka
- Nudne, nudne. Spoko, tylko powiedz mi Yukkiś co w tej chwili będzie dla ciebie ciekawe?
-Hmm... Lizaki. -mruknął niewinnie po czym wszedł do środka i zaczął zbierać warcaby. -A może jakaś inna gra... No cóż. Możemy zrobić wszystko.
Właścicielka
- Pamiętam, że gdy kiedyś tak powiedziałem, ktoś od razu zgasił mi entuzjazm. - zaśmiał się i sięgnął po stygnące kakao.
Spojrzał na niego zamykając pudełko z grą. Uśmiechnął się lekko po czym sięgnął po swój napój.
-Oj tam. To co zamierzamy porobić~? -mruknął z kakaukowymi wąsami.
Właścicielka
- Sądziłem, że dopytasz się, co mnie tak zgasiło.. Ale skoro tak pytasz, to może tak pogadamy o tobie?
-Jeżeli chcesz powiedzieć to możesz powiedzieć co Cię przygasiło. -zaśmiał się. -A o mnie? Nie ma o czym mówić. Nudny jestem. -westchnął odkładając pusty kubeczek.
Właścicielka
- Ja mówię: "Możemy wszystko!", a on "No, poza robieniem dzieci." Prawie bym się przyznał, że zdarzało mi się go traktować jak syna, mimo to wszystko. Później chyba z dwa tygodnie mi głupio było. - przyznał ze śmiechem. - Wcale nie jesteś nudny.