Królestwo Trefla

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Niewiele zobaczył, bo rozdanie skończyło się błyskawicznie.
- Meine Lust! Znowu kantowałeś!
- No, ładnie podwiedziane. To jak będzie?
- Coś ciekawego... mówiłam ci może, dlaczego mnie wyklęli z rodziny?
Upiór przetarł ręce i uśmiechnął się.
- Znasz tego Eleazara, co wam jedzenie nosi, co? To on jest moim wujkiem i na jednej imprezie rodzinnej to się tak spiliśmy, że prawieśmy się przespali...
- Ale?
- Ale przyłapali nas i tyle było, reszty nie pamiętam. - Kama wstała wzięła karty i dała je Lawrencowi.

Avatar gulasz88
- Dzięki wielkie. - Schował karty do kieszeni. - Zwijamy się czy chcesz jeszcze pograć.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Wystarczy mi już. Cooper zawsze mnie ogrywa. Hmm... a tak to słyszałeś to ostatnie? - westchnęła cicho.

Avatar gulasz88
- Że przeleciałaś klawisza i za to cię wywalili z rodziny? Tak, słyszałem. - Powiedział uśmiechnięty.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie był klawiszem, tylko sznowanym lordem i nie przespaliśmy się, tylko leżałam nago na stole. Przeleciałam go dopiero później. Teraz też nie jest klawiszem, a nadzorcą wschodniej części twierdzy. - w głosie Kamy dało się czuć narastające poirytowanie.

Avatar gulasz88
- Jak widać to wystarczyło. I dlaczego leżałaś nago na stole? -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Bo chciałam. Byliśmy kurna w jadalni, nie w sypialni. - dziewczyna dodała coś pod nosem, a Cooper zaczął się zwijać ze śmiechu.

Avatar gulasz88
- Dobra, chodźmy stąd zanim powiem coś czego nie powinienem. - Rzekł do dziewczyny.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- To to powiedz. - rzuciła i poszła spowrotem, olewając śmiechy Coopera dotyczące niejakiego koguta ze złotymi jajami.

Avatar gulasz88
- Wolałbym nie. - Rzucił i udał się za dziewczyną.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
//A temu co znowu odwala?

Kama wsunęła ręce w kieszenie i nucąc jakąś piosenkę, doprowadziła Lawrenca spowrotem na powierzchnię.

Avatar gulasz88
- Od razu lepiej. - Odpowiedział i odetchnął. - Nie było aż tak źle, ale nigdy więcej. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Ty to okres masz czy co? - parsknęła Kama. - Naprawdę, takiej histerii u faceta to dawno nie widziałam.

Avatar gulasz88
- Po prostu nie lubię więzień, to wszystko. - Odpowiedział. - Gdzie idziemy? -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Histeria. - podsumowała go uparcie. - A masz gdzieś ochotę iść? W sumie jednyne miejsce, gdzie Możnaby jeszcze zajrzeć, to klinika, bo tam takie straszydło ma kartę.

Avatar gulasz88
- Dobra, czemu nie. Ale potem chodźmy w jakieś miłe miejsce. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- To się uspokój, okej? - zaśmiała się cicho i poprowadziła go w stronę wspomnianego miejsca.

Po wszystkim co się zdarzyło, Yukkiego zmorzył sen, a ostatnie co słyszał, to szczęk kluczy. Obudził się w grubego i pierzynie, w kompletnie innym miejscu.

Avatar gulasz88
- Muszę ci podziękować. Dzięki tobie moje poszukiwanie kart nabrało rozpędu jak nigdy. - Powiedział do dziewczyny, rozglądając się po klinice do której weszli.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Cóż, jak nie chodzi za tobą dziewczę wołające "Ożeń się że mną!", to rzeczywiście jest łatwiej.

Avatar gulasz88
- Jeszcze nigdy takie coś mi się nie zdarzyło. Zella nie chciała się hajtać. -

Avatar Creepy_Family
Ostrożnie przetarł oczy ziewając cicho. Gdzie był... To teraz go interesowało. Powoli podniósł się. Sprawiło mu to tyle trudu... Nie chciało mu się ruszać z wygodnego miejsca.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Oczywiście, że chciała. Bardzo chciała, ale nie umie otwierać tej swojej mordki, jak nie jest wkurzona. - zachichotała Kama.

Pokój był w półmroku, otoczony książkami. Po paru minutach Yukki zorientował się, że nie jest sam w pierzynie. Słyszał ciężki oddech spod kołdry. Okularnik zauważył także, że jego rany były opatrzone.

Avatar Creepy_Family
Chłopak uśmiechnął się lekko pod nosem i dotknął swojego opatrzonego nadgarstka. Westchnął cicho i położył się z powrotem uważając na to, by nie obudzić wampira.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Eleazar spał mocno, a w pewnym momencie wygrzebał się spod kołdry. Wyglądał nawet niewinnie, w pewnym sensie uroczo. Spod poduszki wystawała otwarta książka, nieco pognieciona. Wampir mruczał czasem coś przez sen.

Avatar Creepy_Family
Yukki zachichotał i ostrożnie wyciągnął książkę. Cały czas wpatrywał się w mężczyznę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Książka okazała się podręcznikiem pomocy medycznej, a otwarta była na rozdziale o opatrunkach. Wsunięta w książkę karta wypełniona była ozdobnym, niemal nieczytelnym pismem. "Błagam, żeby on zemdlał tylko ze zmęczenia, a nie czasem z obić czy jakiegoś krwotoku. Brrr... Martwię się! Jeśli jemu coś złego się stanie, to ja tym durniom osobiście nogi (...) powyrywam!"

//Gwoli ścisłości, ten wielokropek to tam jest ze względu na powiedzmy, hrabiostwo Eleazara, które w piśmie zabrania mu przekleństw

Avatar gulasz88
- Chciała się ożenić po trzech dniach znajomości? Musiała bardzo mnie lubić... -

Avatar Creepy_Family
Yukki westchnął cicho zamykając książkę. Odłożył ją na bok. Ponownie przetarł oczy i spojrzał na wampira uśmiechając się lekko. Martwił się o niego... No cóż... Nigdy, by się tego nie spodziewał...

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Elfki tak mają, przy pierwszym facecie uparcie wierzą w tę jedyną miłość, nieważne co im powiesz. Urocze głuptaski.

Cóż, Yuķki mógł się rozejrzeć po mieszkaniu wampira, leżeć dalej albo obudzić Eleazara. Wybór należał do niego.

Avatar gulasz88
- Uroczę i trochę smutne. Tak łatwo złamać im serduszko... -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Potem jest okres furii i fantazji sadystyczno-krwawych, a potem im przechodzi. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?

Avatar gulasz88
- Nie, ale wolałbym unikać elfich części Krainy. Przynajmniej przez jakiś czas. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Chyba nie myślisz, że wszystkie elfki to takie naiwne cnotki? Zresztą nieważne, więcej dla mnie~

Avatar Creepy_Family
Podniósł się powoli i leniwym krokiem postanowił jednak przejść się, pozwiedzać.

Avatar gulasz88
- Jeśli chcesz choć trochę, to najpierw znajdźmy te kartę co mi obiecałaś. Potem bierz mnie ile chcesz. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Kama zapukała w któreś drzwi, a otworzył jej jakiś lekarz, który owiał ją jak i Lawrenca chłodnym spojrzeniem.
- Nanówiłaś go na eutanazję, czy jesteś przy nadziei, Carmelitto?
- Karmillo, ćwoku. Gdybym była w ciąży, wolałabym pić elfie zioła niż choćby przejść koło twojego gabinetu. Dawaj kartę i spadaj.

Wylądował swymi (uroczymi) stópkami na miękkim dywanie. Sypialnia poza biblioteczką, łóżkiem i stojącą lampą nie miał za bardzo mebli. Jedyne okno w tym pomieszczeniu wychodziło na gęsty las, być może elfi. Yukki mógł wybrać któreś z dwóch drzwi, dzięki którym mógł przejść dalej. Lewe albo prawe.

Avatar Creepy_Family
Chłopak przez chwilę stał przy oknie. Przeciągnął się i ruszył w stronę drzwi po lewej stronie. Szedł powoli, by jednak nie wpaść na nic.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Za drzwiami po lewej kryła się garderoba, pełna ubrań. Było w niej chłodniej, więc Yukki poczuł, że nie jest tak do końca ubrany. Na stołku leżały jego pozostałe ubrania, jakimś cudem bez śladu po cięciach.

Avatar Creepy_Family
Mruknął coś pod nosem i chwycił ubrania. Szybko założył je na siebie i od razu naciągnął rękawy na łapki. Westchnął z ulgą. Myślał, że nie zobaczy już swojego swetra. Zamknął drzwi od garderoby i ruszył w kierunku drzwi prowadzących w prawo.

Avatar gulasz88
Stał cicho obok, starając nie wtrącać się w tą jakże interesującą dyskusję.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
//napiszcie little death, że to już jest przesada z tą ilością postaci ;_;

Drzwi doprowadziły go do kuchni, gdzie czekał nawet ciepły omlet i trochę kanapek. Pomieszczenie było przytulne, a ogień w kominku powoli dogasał. Na jednej ze ścian wisiało kilka zdjęć.

- To uważaj, bo wpadki w twoim wieku są wyjątkowo częste. - lekarz z jadowitym sarkazmem wicisnął jej kartę i trzasnął drzwiami.
- I spokój. Idziemy?

Avatar gulasz88
- Byle nie do lochów. - Odpowiedział z uśmieszkiem i schował kartę.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Kama uśmiechnęła się zagadkowo i zaprowadziła go do niedalekiej kamienicy.
- Gdybym miała cię zabrać, musiałabym cię wyjątkowo spić. - zaśmiała się cicho.

Avatar gulasz88
- I dla pewności ogłuszyć, bo mogłoby mi coś zacząć świtać. - Zaśmiał się.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- E tam, wtedy to by nie było zabawy. Prościej już by było Cię naćpać. - wzruszyła ramionami.
Po tej wypowiedzi podeszła do pierwszych z brzegu drzwi, które z z nieznanych powodów zgubiły klamkę i otworzyła je kopniakiem w zamek.
- Zapraszam w moje niegdyś nieskromne progi. - westchnęła i weszła do środka.

Avatar gulasz88
Wszedł do środka zaraz za nią i rozejrzał się. - Bardzo tu... przytulnie. I tylko trochę brudno. -

Avatar Creepy_Family
//Oj tam.. Mówi, że cofa tamte postaci. Kazda jej się... Nie podoba? Ogólnie rzecz mówiąc, trudno ją pojąć.

Chłopak uśmiechnął się szerzej i wziął kanapkę. W sumie nie miał ochoty na omleta... Tak więc z kanapką w pyszczku, podszedł do zdjęć. Zżerała go ciekawość. Kto był na tych zdjęciach?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Starsza pani, która nałogowo sprzątała cały dom, zmarła miesiąc temu. Tak więc to mieszkanie było sprzątane miesiąc temu. Mieszkałam tu po tym numerze w jadalni. Jakby co, klamki nie było od początku. - westchnęła, po czym zaczęła przetrząsać jedną z szafek. - Super, jakby była waluta, to na tym świństwie zrobiłabym fortunę.

Pierwsze zdjęcie było ślubne, wyglądało na dość stare. Było rozdarte i tak powieszone. Kobieta, najwyraźniej była żona wampira była bardzo ładna, aczkolwiek nieco przerażająca. Następne przedstawiało sporą rodzinę. Szybka w ramce wyglądała na rozbitą pięścią. Na kolejnej fotografii były dwie dziewczyny, rozbawiona i wyluzowana brunetka, jak i nieco nieśmiała blondynka. Do tego zdjęcia była doczepiona pocztówka. Yukki mógł ją przeczytać, ale nie musiał.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Starsza pani, która nałogowo sprzątała cały dom, zmarła miesiąc temu. Tak więc to mieszkanie było sprzątane miesiąc temu. Mieszkałam tu po tym numerze w jadalni. Jakby co, klamki nie było od początku. - westchnęła, po czym zaczęła przetrząsać jedną z szafek. - Super, jakby była waluta, to na tym świństwie zrobiłabym fortunę.

Pierwsze zdjęcie było ślubne, wyglądało na dość stare. Było rozdarte i tak powieszone. Kobieta, najwyraźniej była żona wampira była bardzo ładna, aczkolwiek nieco przerażająca. Następne przedstawiało sporą rodzinę. Szybka w ramce wyglądała na rozbitą pięścią. Na kolejnej fotografii były dwie dziewczyny, rozbawiona i wyluzowana brunetka, jak i nieco nieśmiała blondynka. Do tego zdjęcia była doczepiona pocztówka. Yukki mógł ją przeczytać, ale nie musiał.

Avatar gulasz88
- Ale nie ma. Nie rozumiem tego, lecz co poradzę... - Westchnął i rozejrzał się za czymś wygodnym do siedzenia.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku