- Jak rozumiem to nie tak miało wyglądać?
Właściciel
///Moim zdaniem łatwiej byłoby chyba napisać to od nowa niż szukać tego cytatu.///
- Co się tam stało? - zapytała również Elisif widząc dach budynku.
Tymczasem w międzyczasie do wszystkich ludzi którzy zgłosili się do pomocy w wykopaliskach dotarła wiadomość.
[i]Drogi panie [...](tu znajdowało się imię osoby do której zostało to dostarczone.)!
Z samego rana zostały rozpoczęte wykopaliska które mają na celu rozkopanie terenu pod dawną wieżą nekromanty, znanego i nieznanego Xardasa. Zgłosił się pan do udziału w wykopaliskach, z tego też powodu informujemy że cały sprzęt oraz wszystkie informacje czekają na pana na terenie wykopalisk, przy północnej bramie czeka grupa paladynów która ma za zadanie doprowadzić pod zawaloną wieżę wszystkich, którzy zgłosili się jako ochotników.
Paladyn Retrinton.
Właściciel
- W dachu jest dziura. Coś się tam chyba stało.
Pod wskazaną bramą czekała czwórka paladynów oraz wóz wypełniony skrzyniami zaprzężony przez dwa szare konie.
- Wchodzimy?
// A właściwie to tak akcja Paladyni - Inkwizycja - Asassyni kiedy się odbędzie? Ja czekałem na odpis Gniota.
- Spora dziura. Ale mam nadzieję, że nie zrobił jej smok lub podobne bydle. Z takim nie walczyłem.
Właściciel
- Unosi się z niej pełno dymu, może coś wybuchło?
Właściciel
Elisif pobiegła tuż zanim.
///Jak już sterujesz magicznie magiczną magią Karczmarzem to chociaż mów co robi.///
Walon dołączył do reszty.
- Niezły burdel. Magia lub smok. Ani jedna, anie druga opcja nie jest ciekawa.
Właściciel
- Darcus! Czekaj! - zawołała za nim zostając nieco w tyle.
Właściciel
Elisif po chwili udało się go dogonić.
- Wiesz co się tutaj stało? - zapytała dysząc lekko.
Właściciel
Rozejrzała się dookoła.
- Gdzie on w ogóle jest?
Właściciel
- Spokojnie Darcus, nerwy nic ci nie dadzą, może udało mu się gdzieś ukryć kiedy to co doprowadziło do zniszczeń nadeszło.
Walon oczywiście poszedł za nimi.
- Robi się jeszcze ciekawiej. - powiedział pod nosem.
Właściciel
Elisif ruszyła za nimi cicho rozglądając się po budynku.
- Nie wiem jak Wam, ale mi się to nie podoba.
Właściciel
Elisif patrzyła tylko to z Konstrukta to na Darcusa mają nadzieję że nie zrobi niczego głupiego.
Właściciel
Abraxas otrząsnął się i rozejrzał, przez chwilę można było po jego minie wyczytać że zamierza się wściekle rzucić na Darcusa za kontrolowanie go, jednak zmienił zdanie - o ile w jego przypadku można to tak nazwać. - skoczył w stronę Elisif wywracając ją. Z początku się wystraszyła jednak on wywrócił ją i popchnął za ścianę.
- Być tu. - wymówił to bardzo niewyraźnie tak jakby zapomniał języka. Następnie spojrzał w stronę walki, szukał kamienia którym Darcus przejął nad nim kontrolę.
///sory że tak długo ale nie chciało mi się czytać tak wielkiego tekstu, poza tym widzę że Kubon jeszcze nie odpisał///
Walon wyjął szablę i skierował się w kierunku najbliższego przeciwnika.
Licząc na to, że przeciwnik go nie zauważył wycofał się. Szukał innego przeciwnika.
Właściciel
///Załóżmy że gdzieś przed teleportacją///
Elisif przysunęła się do ściany i oddychała ciężko. Abraxas wpadł na pewien pomysł, rzucił niewielkim odłamkiem cegły leżącym obok niego w Walona żeby zwrócić jego uwagę.
Walon nie czekając podbiegł do Abraxasa.
Właściciel
Abraxas machnął ręką w stronę jednej z drewnianych półek na książki.
- Spadać. - powiedział szybko i prosto następnie machnął jeszcze raz.
Zaparł się nogami i spróbował przewrócić drewnianą szafkę z książkami.
Właściciel
- Mieć ogień? - zapytał Abraxas próbując jeszcze raz ją wywrócić.
- Ogień? Nie. Ale mały piorun powinien wystarczyć.
Tak jak kiedyś zaczął cicho mruczeć zaklęcie pod nosem i z kryształu na szabli wystrzelił czerwony piorun.
Właściciel
///Darcus, jak cuś to twoja kolej żebyś odpisał, to twoje szafy.///
- Jakieś inne genialne pomysły?
Właściciel
Abraxas spojrzał na niego wkurzony. I rozejrzał się jeszcze raz. Spojrzał w górę. W filmach zawsze są tam żyrandole.
Właściciel
Abraxas wkurzony podniósł leżącą cegłę i cisnął w jednego z obsydianowych sługusów.
Walon widząc jak takie kamienne bydle zbliża się w jego kierunku wyciąga szablę i topór. Patrzy nerwowo to na Abraxasa to na kamiennego sługusa.
Właściciel
Abraxas ustawił się przy półce tak że kiedy stwór wymierzył atak ten odskoczył. Cały czas chodził w zgarbionej pozycji.
Walon starał się po cichu zajść stwora i zaatakował go od tyłu (bez skojarzeń ;-;).