Poszukał jakiegoś klona, który mógłby mu pożyczyć żółtą farbę.
Moderator
Niestety, żaden klon takiej nie posiadał, podobnie jak rangi komandora, więc...
// Poproś, by się wytarzali w błocie, a potem w piasku XD //
Właściciel
//W sumie nikogo z 212 batalionu szturmowego też nie ma...
Po tym nieowocnym szukaniu czegoś do kamuflażu, postanowił odpuścić, zignorować myśli (czytaj: was) i wyczyścić broń.
Moderator
//Jakbyś nie mógł wykorzystać naturalnych barwników z roślin czy minerałów na planecie :V//
No więc ignorowałeś myśli (czytaj: nas) i czyściłeś broń.
///Przypomniałem sobie, że nie mam pomysłu na wzór. A Klon zbierający roślinki niczym w początkowych questach nie brzmi za dobrze. Tak samo, jak nie wyślę tam oddziału ;-; Chociaż, tak z flotą...
Moderator
Spałeś jakieś dwie godziny, gdy obudził Cię Halibut.
-Tak? Co jest?
Mówiąc to schował broń do kabury i założył hełm.
Moderator
- Syndulla wzywa na naradę, sir. - odparł i odszedł.
Wstał więc i ruszył do Chama.
Moderator
Był on w tym samym miejscu co wcześniej, razem z Traperem i dwójką Twi'leków. Najwidoczniej czekają już tylko na Ciebie i Halibuta.
-Jesteśmy.
Stanął z rękoma za plecami, czekając na informacje od Chama.
Moderator
- Panowie, czeka nas ważna misja. - rzekł Twi'lek. - Naszym celem jest baza zaopatrzeniowa Konfederacji. Zdobywając ją, możemy zyskać wiele cennych zasobów i zadać cios Separatystom, który znacznie ułatwi nam dalszą walkę.
Moderator
- Tu właśnie zaczyna się Twoja rola, kapitanie. - podjął Twi'lek. - Zbierz cztery najlepsze klony i ruszaj na zwiad. Wróć jak najszybciej i z jak najdokładniejszymi informacjami.
-Zrozumiano. Traper, Halibut, idziecie ze mną.
Moderator
- Kto jeszcze? - spytał ten drugi, gdyż dowódca ruchu oporu mówił o czterech klonach.
-Czart z tą nogą nie da rady, a Biggy uderza głośno. Bierzemy Piaskowca.
-Pasuje? Nie słyszę głosu sprzeciwu. Więc bierzemy Fenniego, musi się w końcu wykazać, a nie siedzieć bezczynnie.
Moderator
Nikt nie wyraził sprzeciwu, więc masz gotową grupę zwiadowczą.
-Weźcie sprzęt, ja idę po naszych.
Ruszył, by poszukać Fenniego i Piaskowca.
Moderator
Byli zajęci jedyną rozrywką, jaką znaleźli na tej planecie, a mianowicie hodowlą i walkami blisko dziesięciocentymetrowych skorpionów.
-Piaskowiec, Fenni, zbierać się. Ruszamy ma misję.
Moderator
Zerwali się ze swoich miejscy, chwycili broń, nałożyli hełmy i stanęli przed Tobą na baczność.
- Jaka jest nasza misja, sir? - spytał Piaskowiec.
-Zwiad bazy zaopatrzeniowej Konfederacji. Jest bardzo ważna.
Moderator
- Kiedy idziemy? I jaki sprzęt zabieramy? - spytał drugi klon.
-Traper i Halibut wiedzą, jaki. I właśnie go zbierają.
Moderator
Pokiwali głowami i czekali, aż tamci wrócą z ekwipunkiem.
Moderator
Wrócili. Halibut miał kilka granatów i dwie wyrzutnie PLX-1, a drugi klon zabrał ze sobą karabin Z-6, jedyny jaki macie na stanie, więc lepiej nie zgubić.
-Któryś z was już zaklepał jakiś sprzęt?
Moderator
- Z całym szacunkiem, sir. - rzekł Tarper. - Ale to cacko jest moje. - powiedział i uniósł Z-6.
- Jest jeszcze skrzyneczka granatów, ale nie daliśmy rady zabrać jej ze sobą. - dodał Halibut.
-Niech zostanie, przyda się tutaj. I postaramy się to zrobić szybko i cicho.
Moderator
Pokiwali głowami i czekali na dalsze szczegóły.
-Jeżeli wszystko mamy, możemy ruszać.
Sprawdził mapę, położenie bazy i starał się wybrać najlepszą trasę.
Moderator
Miałeś dwie trasy do wyboru: Jedna była dość szybka, prowadziła przez pustynię. Druga, okrężna, przez dżunglę.
-No jak panowie? Dżungla, czy pustynia?
Moderator
- Marsz przez dżunglę będzie trudniejszy, ale na pustyni będziemy wystawieni jak na dłoni. - odparł Halibut.
-Lepiej się pomęczyć, niż zaryzykować życiem.
Wskazał kierunek marszu przez dżunglę, a następnie sam ruszył jako pierwszy.
Moderator
Godzinę zajęło Wam dotarcie do skraju dżungli. Jeśli będziecie maszerować do zmierzchu i przez noc, to nad ranem będziecie w pobliżu celu.
Klony są przystosowane do marszu, więc maszerowali.
Postój zorganizuje za 3,5 godziny.
Moderator
A więc postój wypadł po trzech i pół godzinie marszu. Szczęśliwym trafem, znaleźliście się na małej, acz wygodnej polance otoczonej drzewami.
-Biorę pierwszą wartę, odpocznijcie.
Moderator
I zaczęli pić wodę z manierek, jeść polowe racje żywnościowe, ale po prostu położyli się i odpoczywali.
Sam lekko się oddalił, przykucnął i przygotował w razie czego broń, obserwując linię drzew.
Moderator
Nikt Was nie niepokoił, z wyjątkiem pary ptaków o żółtym upierzeniu, które zaczęły Wam się przyglądać.