Właściciel
- Nie. - powtórzył pierwszy z tępym uporem.
- To nie pańska sprawa. - dodał drugi po czym dorzucił niedbałe: Sir.
Udaję się w kierunku hangaru.
-Dobra, jestem zmęczony, jesteście wolni, ale o 21 macie być w łóżkach.
Lunaaax
Skoro się obudziła to sprawdziła, jaka jest godzina na Azis Prime.
Właściciel
Opliko:
Natknąłeś się tam na członków swojej eskadry.
Korobov:
Odmaszerowali.
Lunaaax:
Zbliża się 20:00.
Westchnął.
-Jeszcze dwa dni i zobaczę z moimi bliskimi...-westchnął, a potem wstał i udał się do swojego przełożonego.
-Jak zgaduję, wiecie już co się dzieje?
Właściciel
Korobov:
Przełożonego dziś nie było. Miał być na kontroli w innym miejscu planety. Nie wiadomo, gdzie dokładnie. Wróci za jakieś dwa dni.
Opliko:
- Skoczyliśmy w nadprzestrzeń i zaraz powinniśmy z niej wyskoczyć. Nie mówią gdzie, ale chyba będzie ciekawie.
-Ta...-to idzie do jego zastępcy.
-Ponoć już lecimy w "strefę działań", czyli pewnie wspomóc jakiś patrolowiec w bitwie z rebeluchami.
Właściciel
Opliko:
- A wtedy postawiliby cały statek na głowie?
Korobov:
Ten akurat był na miejscu.
Lunaaax
Zastanawiała się, co mogłaby robić o tej godzinie. Westchnęła i wyszła przed swój statek, by zaczerpnąć trochę świeżego powietrza.
-Mieliśmy teraz prowadzić "łowy" na rebeliantów, a raczej na zwiady nie wysyła się gwiezdnych niszczycieli kiedy po układzie latają statki patrolowe. Jeden pewnie coś znalazł i lecimy by zniszczyć to "coś". A raczej nie spodziewam się by rebelianci tak po prostu uciekali.
Właściciel
Opliko:
- Czyli baza lub zorganizowana banda piratów czy Rebeliantów.
Korobov:
- Wejść! - usłyszałeś po chwili.
Lunaaax:
Zaczerpnęłaś świeżego powietrza, tak jak chciałaś.
Właściciel
Opliko:
- Na pacyfikację planety to raczej ten statek jest za mały.
-Ale nawet na większe grupy piratów lub rebeliantów wystarczy.
Właściciel
- Czyli już raczej nie mamy się co martwić większymi okrętami wroga, jak podczas patroli.
Wszedł do śodka i zasalutował.
-Komandor Tekle Hait składa raport z dzisiejszego treningu kadetów przeznaczonych do służby pancernej sir!
Lunaaax
Rozejrzała się po lądowisku.
// #takbardzobrakpomysłunakreatywnyodpis ;^;
Właściciel
Mężczyzna oderwał się od jakichś dokumentów i spojrzał na Ciebie.
- I jak idzie szkolenie? - zapytał.
-Większość robi bardzo dobre postępy, kadetka Haire Geri, muszę to powiedzieć, jest nalepsza z grupy, kisi się tu! Poza tym był incydent z symbolem Rebelii, ale go rozwiązałem! Dwoje kadetów ma problemy ze strzelaniem z działa głównego AT-ET!
Właściciel
Lunaaax:
Nic poza Tobą i Twoją maszyną.
Korobov:
- Coś jeszcze?
Właściciel
- Odmaszerować. - wydał rozkaz wracając do dokumentów.
Zasalutował, stuknął obcasami i wyszedł.
-Mam nadzieję, że uda nam się usmażyć kilku przyjaciół tych buntowników z frachtowca.
Właściciel
Opliko:
- To raczej byli przemytnicy, a nie Rebelianci.
POszedł jeszcze sięprzejść po ośrodku.
-A mogli mnie wysłać na Lothal...
Właściciel
Nikt nie przeszkadzał Ci, ani w spacerze, ani w rozmyślaniu.
Udał się do swojgo biura by zrobić specjany test dla grupy. Chodzi o preferencje dotyczące oddziałów.
Właściciel
Trafiłeś do swojego biura.
-Podobno te szumowiny często współpracują z rebeliantami - jak inaczej mogliby dostarczać zasoby do swoich działań na nasze planety?
Właściciel
Pilot z chęcią by odpowiedział, ale z interkomów w hangarze zabrzmiał rozkaz:
- Wszyscy piloci do maszyn! Powtarzam: Wszyscy piloci do maszyn.
Yesty ukrył i poszedł do kwatery swojej.
Biegnę więc do swojego myśliwca
Właściciel
Statek wyskoczył z nadprzestrzeni.
//Zmiana tematu. Ja zaczynam.//
Właściciel
A dokładniej rano, następnego dnia.
Poszedł do łazienki jakoś się ogarnąć, a następnie do kantyny coś zjeść.
Właściciel
W kantynie serwowano dziś gulasz z nerfa.
Wziął sobie i usiadł.
-Przynajmniej jestem wyższy stopniem...
Właściciel
W związku ze stopniem i tym, że nieco różnisz się od innych żołnierzy i oficerów posiłek zjadłeś samotnie.
//Inne postaci czekają.//