Karczma pod Historią

Avatar darcus
- Tylko jedno. Co jeszcze wiesz o tych lodowych skałach? - Zapytał Darcus, gwałtownie otwierając oczy. O ile w ogóle było możliwe, żeby zrobić to gwałtownie.

Wilk uskoczył, ale nie był dość szybki, by uniknąć cielska. Uderzyło ono w jego zadnią część bestii i przygwoździło ją swoim ciężarem. Zaraza uniknął uderzenia, ale jego impet porządnie nim wstrząsnął. Zdołał utrzymać się na grzbiecie wilka tylko dzięki sile żądła. Tymczasem lew doskoczył do swego ostatniego pozostałego przy życiu pobratymca i złapał go za szczęki, siłując się z nim. Była to kwestia góra sekundy, ale nawet tak niewiele czasu mogło być dla Jeźdźca istotne w dynamicznej walce.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nic, nie wiedziałem nawet że Kult jest wstanie przywołać coś takiego. Tak jak mówiłem, podejrzewam że udało im się to dzięki księdze, ale to tylko spekulacje. - odparł Nei'qul obserwując teraz dzieci siedzące obok rozładowanego robota i rozmawiające o czymś wesoło.

Zaraza którego plan najwyraźniej się nie udał szybko odłączył się od wilka i wykonując skok rzucił się w kierunku lwa, tym razem nie celując żądłem w kręgosłup, a w głowę.

Avatar darcus
- W porządku. Dziękuję ci za pomoc. Miejmy nadzieję, że już nie będę jej potrzebował. - Pokiwał głową Darcus ze zrozumieniem, po czym odwrócił się na pięcie i ruszył z powrotem do siedziby Masila.

Kości karku wilka trzasnęły, a on znieruchomiał. Lew już miał zaatakować Zarazę, kiedy okazało się, że ten był szybszy. Zwierzę jednak było wyjątkowo sprytne. Złapało Jeźdźca za żądło zębami i 'huśtnęło' nim w półobrót, rzucając za siebie Zarazę, który uderzył plecami we wrota, chwilowo tracąc oddech z powodu impetu. Lew jednak nie zaatakował osłabionego przeciwnika. Ryknął tylko, wydobywając z siebie powiew ciepłego powietrza, podczas gdy w jego pysku zamigotał blask płomienia w jego trzewiach. W tym momencie dwaj jego, jak się zadawało, martwi pobratymcy podnieśli się. Ale nie o własnych siłach. Uniosła ich jakaś niewidzialna siła, która następnie cisnęła nimi w boki ostatniej pozostałej przy życiu bestii. Dało się ujrzeć dym i wyczuć smród spalenizny, podczas gdy trzy stwory zmutowały w jednego, o trzech głowach, sześciu nogach, trzech ogonach i jednym, powykrzywianym w nienaturalne kształty cielsku. Potwór wrzasnął trzema głosami i rzucił się na Zarazę, w samą porę kiedy ten zdążył się otrząsnąć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W tym samym momencie tuż przed Darcusem znikąd pojawił się zielony portal. Nei'qul natomiast westchnął po czym ruszył do grupki dzieci.

Zaraza widząc stwora szybko przeniósł się kilka metrów do przodu niemalże wpadając w przeciwnika po czym przetoczył się pod nim wykonując zwinny zamach żądłem w celu rozcięcia mu brzucha.

Avatar darcus
Darcus zawahał się, ale tylko na ułamek sekundy. Wszedł do portalu, zdając sobie sprawę, że w wymiarze należącym do Masila takie rzeczy są normalne.

Stwora jednak w tym samym czasie coś z dużą siłą uderzyło i odleciał on w bok, po czym wyrżnął się w ziemię. Zaraza, który zapewne szybko się pozbierał, spostrzegł, że obiekt, który uderzył w bestię, to... Tułów? A raczej dolna jego część. Tak to w każdym razie wyglądało, chociaż nie było widać szczegółów z pozycji Jeźdźca.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Darcusa przeniosło prosto na sam środek placu i pierwszą rzeczą jaką zauważył, był Michael leżący na ziemi i dyszący głośno, tuż obok niego natomiast na ziemi siedział Jack ze zdziwionym wyrazem twarzy. Kilka sekund później dookoła zbiegli się asasyni którzy wyglądali jakby dopiero co stoczyli walkę z grupą bandytów.
- Mistrzu... - powiedział jeden z nich wycierając ziemię z policzka. - Próbowaliśmy go powstrzymać ale było ich... go... Zbyt wielu.
- Spocznijcie, ja mu powiem. - mruknął Michael wstając z ziemi po czym zanim się zaczął mówić do Darcusa, to uniósł głową w górę i przyjrzał się liściom wielkiego drzewa Masila, których kolor zmienił się teraz z fioletowych na morski niebieski. - Loki próbował coś zrobić, nie wiem o co właściwie chodziło ale sprowokował Jacka do zastrzelenia jakiegoś kultysty, a przynajmniej klona, który miał go przypominać. - zaczął zamaskowany.
- Zobaczyłem kultystę no to strzeliłem... - mruknął Jack również podnosząc się z ziemi.
- W tym momencie pojawił się Loki, próbował dopaść Jacka. Twoi ludzie zareagowali niemal od razu, ale on jakby nigdy nic przywołał do pomocy z dwudziestkę klonów wyglądających jak on. Nie byłoby w tym może nic dziwnego gdyby nie fakt że one jakimś sposobem potrafiły normalnie walczyć... Wydawało mi się że coś takiego jest niemożliwe, wygląda jednak na to że Loki potrafi rzeczy, których nawet ja nie przewidziałem. - mruknął Michael, tonem mówiącym, że nawet on jest zdziwiony że doszło do czegoś czego się nie spodziewał. - Tak czy siak, w ostatniej chwili osłoniłem Jacka przed atakiem. - dodał wskazując szerokie na niemal całe plecy rozcięcie w kurtce i sączącą się powoli stamtąd czarną krew. - Na dalszą metę nic by to pewnie nie dało, ale wtedy coś zaczęło się zmieniać w drzewie, Loki zauważył to niemal natychmiast i szybko się zmył a wraz z nim te jego bojowe klony... - dokończył spoglądając teraz zdziwiony za plecy Darcusa.
W tym momencie od strony Karczmy przybiegł Czytelnik wspierający samego siebie jakimś zaklęciem, dzięki któremu dał radę się w ogóle poruszać i nie zwijać się przy tym z bólu.
- Michael... Jack... - zaczął dysząc. - Chyba wiem co może planować Loki... On... - kontynuował, jednak w tym momencie zamilkł i rozejrzał się po wszystkich dookoła. - Cholera, spóźniłem się... Wybiegłem jak tylko o tym pomyślałem...
- Nie martw się, drzewo nas chyba uratowało. - zauważył zamaskowany sam nie rozumiejąc do końca co się właściwie stało.

Zaraza podniósł się z ziemi i wciąż gotowy do walki spojrzał zdziwiony w stronę lwa i dziwnego obiektu.

Avatar darcus
Darcus, dotarłszy na miejsce sam rozglądał się zdziwiony i skonfundowany, a wysłuchawszy opowieści Michaela pierwsze co zrobił to gestem dłoni odesłał swoich asasynów. - Wyjaśnię wam później. Ty powiedz, czy potrzebujesz pomocy medyka, a ty... - Tutaj odwrócił się do Czytelnika. - ...mów co wiesz o tym co chciał zrobić Loki, nawet jeśli jest już za późno. - Rzekł stanowczo, ale nie złowrogo.

W rzeczy samej, to była dolna połowa ciała, z nogami w komplecie, jednak całkowicie uschnięta i stara, wyglądała jak oderwana od nieumarłego. - Masz szansę, rób swoje! - Usłyszał Zaraza głos ze strony, z której przyleciał obiekt. W adrenalinie walki nie zdołał zorientować się, kto był jego właścicielem, ale w obecnej sytuacji przeznaczenie na to myśli byłoby nierozsądne. W końcu wilk-lampart-lew w obecnej pozycji idealnie odsłonił swój zdeformowany kręgosłup przed Zarazą, a cenne sekundy mijały...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Sam się wyliżę. - odparł tylko sucho Michael po czym sam spojrzał na Czytelnika ciekawy odpowiedzi. Ten widząc obu mężczyzn wyprostował się.
- Powiedzieliście że Loki najpewniej planuje zrobić coś nawiązując do tej całej powieści która w wersji Michaela nosiła nazwę "Romeo i Julia". Cóż w pewnym momencie dotarło do mnie że skoro Loki rzeczywiście chce to zrobić, to istnieje szansa że śmierć Julii nie będzie pierwszym krokiem, i wygląda na to że miałem rację. W książce tej bliski przyjaciel Romeo zostaje zabity przez jednego z przyjaciół rodziny Kapulettich, czyli tej z której pochodzi Julia. Podejrzewałem więc że Loki, podający się za Romeo, spróbuje sprowokować kogoś z naszych do zabicia kogoś ze swoich, żeby wtedy zgodnie z treścią opowiadania zemścić się zabijając... W tym przypadku trafiło na Jacka. Cóż, widzę że Loki wybrał trochę uproszczony i mniej subtelny sposób poprowadzenia tego, ale może to dlatego że zaczął się orientować w swojej sytuacji i że musi działać szybko... Tak czy siak dobrze że obeszło się bez ofiar. - stwierdził Czytelnik na koniec patrząc na pirata który tylko kiwnął głową.

Zarazie słysząc głos przez setną sekundy przemknęła jakąś myśl ale widząc teraz okazję niezwykle szybko przeniósł się tuż pod lwa i zaciskając pięści oraz zęby z całej siły zamachnął się żądłem celując po raz kolejny w kręgosłup swojego wroga.

Avatar darcus
- A teraz, dzięki Masilowi, Loki będzie miał znacznie bardziej utrudnione zadanie. - Rzekł Darcus wymownie kierując swój wzrok na drzewo. Raczej po to, żeby pokazać innym co ma na myśli, niż faktycznie spojrzeć, w końcu był ślepy.

Bestia zadrżała i ryknęła swymi trzema głosami, ale zaraz uspokoiła się i skuliła, czekając na dalsze polecenia.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cóż, a więc jeden problem z głowy. - stwierdził Michael, mimo iż w jego głosie nie było nawet cienia pewności.
- Skoro wszystko udało się załatwić... To ja chyba wrócę i jeszcze trochę odpocznę. - stwierdził Czytelnik po czym zachwiał się i o mało nie wywrócił na ziemię. Uśmiechnął się jeszcze tylko po czym skierował się w drogę powrotną do Karczmy.
- Dzięki za osłonięcie mnie Michael, osobiście się tego nie spodziewałem po tobie. - powiedział po chwili ciszy pirat, po czym ruszył przed siebie najwyraźniej wracając do swojego poprzedniego celu podróży.

Zaraza więc mając kontrolę nad bestią, ujeżdżając ją, zbliżył się do bramy i przyjrzał się jej.

Avatar darcus
- Dobrze, czy coś jeszcze wymaga mojej natychmiastowej uwagi? - Zapytał Darcus, znów się rozglądając.

- Będziesz potrzebował ich siły, żeby ją otworzyć. - Odparł ten sam głos co wcześniej, po czym dało się słyszeć dźwięk towarzyszący zsunięciu się kogoś lub czegoś po zboczu skarpy prowadzącej do dołu w którym znajdowała się brama. Teraz, kiedy adrenalina opadła, Zaraza zdał sobie sprawę, że osoba do której głos należy to nie kto inny jak Xardon.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jeśli tak, to nie tutaj. - odparł Michael po czym westchnął cicho. - Może i ja wreszcie będę mógł zająć się swoimi sprawami... Do zobaczenia później. - dodał tylko jeszcze po czym schował ręce do kieszeni i zostawiając za sobą ślad czarnej krwi ruszył przez plac.

- Zawsze unikasz walki, czy może po prostu lubisz jak inni załatwiają robotę za ciebie? - zapytał Zaraza kierując wzrok w jego stronę.

Avatar darcus
Darcus sam sobie pokiwał głową po czym podszedł do masilowego drzewa. - Jesteś tam? - Rzucił, kładąc na nim dłoń.

Xardon zdążył już podnieść brakującą połowę swojego tułowia i teraz wlókł ją za sobą, trzymając za kostkę. Spod strzępków dolnej części jego szat widać było upchnięte bez ładu i składu flaki w tym, co zostało z jamy brzusznej, utrzymywane przez eteryczne, transcendentne pole delikatnych, wirujących, fioletowych płomieni, które układały się w kształt brakujących części ciała. - Tylko wtedy, kiedy muszę się najpierw pozbierać. - Odparł z niesmakiem, odbijając się od ziemi mocniej, niż byłby w stanie jakikolwiek normalny człowiek, po czym lądując lekko na grzbiecie bestii za Zarazą.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W tym celu musiał więc udać się najpierw do ogrodu.
- To gilgocze... - odparło drzewo czując dotyk Darcusa.

- A więc naprawdę po prostu dałeś się rozerwać? - zdziwił się Zaraza wyraźnie zdziwiony i lekko zawiedziony. - Przyznam, że spodziewałem się od ciebie większej ostrożności. - dodał, po czym kontrolując bestię, rozkazał jej z całej siły zaszarżować na bramę.

Avatar darcus
///Ups. Przez tę całą gadkę o drzewie wydawało mi się, że są w ogrodach ,-,///
- Potrzebuję się zobaczyć z Masilem... Czy też... - Zreflektował się. - ...z ogrodnikiem. W ogrodzie, z którego pochodzisz. - Dodał Darcus, zdejmując dłoń z drzewa.

- W moim zawodzie to normalne. A zresztą... - Nie dokończył, bo w tym momencie bestia uderzyła we wrota, które pod jej ciężarem otworzyły się z hukiem. Najwyraźniej nieco łatwiej, niż Jeździec przypuszczał, bo impet sprawił, że razem ze stworem polecieli dalej, staczając się bez kontroli ze stromych, śliskich schodów, które najwyraźniej nie były dostosowane do czegoś tych rozmiarów.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Niezupełnie poprawne, ale chyba może być. - odparło drzewo otwierając przejście do portalu który jak zawsze przenosił do poczekalni w wymiarze Masila.

Zaraza orientując się w sytuacji zdążył w trakcie spadania odłączyć się od stwora i wylądować na schodach. Po chwili podniósł się i chowając żądło ponownie do środka ciała, rozejrzał się.

Avatar darcus
- Dziękuję. - Rzucił asasyn, po czym nie namyślając się długo wkroczył w przejście.

Stwór odzyskał nad sobą kontrolę akurat w momencie, w którym przeleciał przez krawędź. Zaczął wierzgać wściekle, ale było już za późno. Jego ryk, a potem głośny plusk wody poniosły się echem po okolicy. Zaraza zaś, wraz z Xardonem, który również zdążył zeskoczyć z grzbietu bestii, wylądował u podnóży schodów, które wyprowadziły ich z tunelu znajdującego się w naturalnej, kamiennej ścianie na skalną półkę, a konkretnie znajdujący się na niej niewielki, brukowany plac, otoczony od strony wspomnianej ściany kamiennym płotem, tu i ówdzie upstrzonym pochodniami, który jednak nie osłaniał nikogo przed upadkiem. Stąd droga prowadziła wzdłuż ściany skalnej zarówno w prawo, jak i w lewo, aczkolwiek to, co było w górze, w dole i na wprost zasłaniały odpowiednio ciężkie, czarne, deszczowe chmury, lub gęsta niczym mleko mgła.
- Zniżyliśmy się więc do ślepego świata... - Mruknął Xardon, zbliżając się do krawędzi i patrząc w dal, tak jakby był w stanie przeniknąć wzrokiem przez mgłę. - Te bestie, które utopiłeś... Reprezentowały trzy kategorie grzechów, ale przede wszystkim pełniły tam, na górze, określone zadanie. Wilk miał zaganiać dusze pojawiające się w lesie, lampart odcinać im drogę ucieczki, a lew upewniać się, że przejdą przez wrota. Zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że to niemożliwe, aby zaatakowały nas wiedząc, że jesteśmy tu gośćmi. Coś musiało pójść źle, może nawet bardzo źle. Chwilowo jednak powinniśmy skupić się na czekającej nas przeprawie przez Acheron. - Mówił do Zarazy przez ramię, brzmiąc, jakby jednocześnie sam intensywnie myślał nad tym, o czym opowiada.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tak jak można było się domyśleć, po przeniesieniu się przywitał go ciepły uśmiech ognistej kobiety, która zapisywała coś akurat w jakiejś starej księdze.

Zaraza rozglądał się przez pewien moment w ciszy, aż w końcu spojrzał na Xardona.
- A więc niechcący ubiłem stwory których zadaniem było pilnować żeby wszyscy na pewno trafili tutaj. Tylko gdzie my właściwie jesteśmy? - zapytał badając nekromantę wzrokiem i najwyraźniej myśląc o czymś intensywnie.

Avatar darcus
- Witaj. Miałem przedyskutować jeszcze jedną sprawę z Masilem. Jestem Darcus. - Przedstawił się, na wypadek, gdyby nie został zapamiętany z poprzedniego razu.

- Dotarliśmy na klify ponad Acheronem, rzeką niedoli. Tutaj potępieni zbierają się, by wejść na pokład łodzi Charona. Tylko on potrafi nawigować po tych zdradliwych wodach, dlatego i my musimy skorzystać z przeprawy. Chodźmy, to nie będzie łatwe. - Wyjaśnił Xardon, ruszając w prawo, wzdłuż ściany skalnej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie musi się Pan przedstawiać, raczej udaje mi się zapamiętać większość osób które przybywają. Pan poza tym znajduje się na liście "Być-może-ważnych gości". Niestety jednak Pan Masil opuścił wymiar parę chwil temu i nie wiadomo kiedy wróci. Kazał mi jednak przekazać Panu pewną wiadomość, gdyby jednak postanowił Pan wrócić. - powiedziała, po czym sięgając pod biurko wyciągnęła stamtąd jakąś kartkę zapisaną na szybko i podała ją Darcusowi. O dziwo sam papier nie zaczął płonąć przy zetknięciu z kobietą.

Wyglądało na to że Zaraza chciał o coś zapytać, ale tymczasowo się powstrzymał. Wolał nie ukazywać zbyt bardzo braku zaufania do praktycznie wszystkiego, co się tu znajdowała, wliczając w to przepływanie przez rzekę na łodzi jakiegoś dziada, o którym słyszał tylko jakieś mityczne historyjki.

Avatar darcus
Darcus zmieszał się nieco, widząc kartkę. - W porządku, dziękuję. - Odparł, zawahawszy się chwilę, jednak złapał kartkę. Rozejrzał się w lekkiej konfuzji. - Jak mogę wrócić tam, skąd przybyłem? - Zapytał.

Dwójka podróżnych ruszyła więc wzdłuż klifu po półce szerokiej tylko na tyle, by mogła iść nią jedna osoba naraz, ale nie na tyle, by było to dla niej niekomfortowe. Po swojej prawej mijali spore szczeliny w skale, które, choć przecinały ją także niżej, niż znajdowała się półka skalna, to jednak nie uszkadzały tej ostatniej, tak, jakby ktoś stworzył je z premedytacją, a nie powstały naturalnie. Wewnątrz nich znajdowały się kamienne, wykrzywione grymasem bólu, wielkie twarze o żarzących się oczach. Wyglądały tak, jakby zostały wtopione w skałę, a dopiero potem zamienione w kamień, a nie wyrzeźbione. Z ich otwartych ust lała się woda, przepływająca przez szczeliny i spadająca do rzeki w dole... I coś jeszcze. Jeśli Zaraza się przyjrzał, spostrzegł, że wraz ze strumieniem wypływającej cieczy wylatywały stamtąd ciała. Dziesiątki niemal identycznych ciał, wrzeszczących ze strachu i bólu. Ich krzyki mieszały się z odgłosem huczących wodospadów.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W momencie kiedy Darcus dotknął kartki, poczuł jakby do prosto do jego głowy same napłynęły słowa, z pewnością wypowiedziane przez głos należący do Masila.
- Tak długo jak drzewo blokuje wszelkie zaklęcia, których mógłby używać Loki, to przestało ono bronić przed normalnymi niebezpieczeństwami. Nie jestem wstanie osłaniać was na oba sposoby jednocześnie. Musicie się przygotować na to że Kult odkryje jak działa drzewo. W takim przypadku jeśli nie dacie rady ochronić się sami, przywrócę poprzednie zaklęcie, dając jednak ponownie możliwości do działania Lokiemu. Gdybyś jeszcze czegoś potrzebował, to przyślę kogoś niedługo do Karczmy, tymczasem wybacz, ale muszę się czymś zająć. - głos w tym momencie ucichł, a kartka jakby nigdy nic rozpadła się na kawałki.
- Portal do ogrodów w mieście Anubel, znajduje się właśnie za drzwiami, życzę miłego dnia. - powiedziała spodziewając się że planuje wyjść i wróciła do księgi.

Zaraza idąc za nekromantą obserwował z zaciekawieniem zarówno kamienne twarze, jak i wszystkich potępionych płynących wraz z wodą. Było to coś nowego i ciekawego, nawet jak dla byłego Jeźdźcy Apokalipsy, a przynajmniej dla tego konkretnego.

Avatar darcus
- Dziękuję. - Rzucił tylko asasyn, po czym ruszył do drzwi. Gdziekolwiek wylądował, następnie ruszył do Karczmy.

W pewnym momencie półka skalna skończyła się, a droga skręciła przez kamienny, murowany pomost, prowadzący do wieży, na której znajdował się mosiężny, ciężki dzwon i kilka palenisk postawionych w charakterze źródeł światła. W tym miejscu mgła rozrzedziła się nieco i dało się zauważyć co znajduje się w bezpośredniej bliskości. Zaraza i Xardon znajdowali się nad jakiegoś rodzaju portem, którego granice wyznaczały mury, każdy wygięty w kształt spłaszczonego łuku. Na końcach każdego z nich znajdowało się po jednej wieży, w sumie cztery, większe z nich przylegające do ściany skalnej, jak ta na której podróżnicy stali, mniejsze stojące przy granicy z wodą. W samym porcie stała łódź, chociaż ze względu na jej ogromne rozmiary należałoby być może nazwać ją arką. Była zrobiona z jakiegoś rodzaju ciemnego materiału przypominającego skorupę. W dole znajdowały się jakieś sylwetki, acz były na razie zbyt nisko, by dało się zorientować, do kogo należą. Mag towarzyszący Jeźdźcowi omiótł to wszystko wzrokiem, po czym ruszył po śliskich, okrągłych schodach w dół wieży.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Darcus tak jak poprzednio, pojawił się na środku placu, gdzie nie zostały żadne ślady po poprzednim wydarzeniu.

- Myślałem że będzie trochę mniejsza. - rzucił tylko Zaraza, przyglądając się łodzi, po czym podążył dalej za nekromantą.

Avatar darcus
Zatem tak jak uprzednio postanowił, ruszył do Karczmy.

- Zaraz się przekonasz, skąd te rozmiary... - Rzekł zagadkowo Xardon. Po kilku chwilach dwójka, minąwszy lamentujące postaci w ciemnych, zakratowanych celach zamontowanych w ścianach wieży, znalazła się na dole. Ruszyli dalej po murze, a z tej odległości widać już było co dzieje się poniżej. Po swojej prawej mieli port, gdzie przechodziły po skleconych byle jak drewnianych pomostach i kilkoma parami niewielkich drzwi wsiadały do arki, jak się zdawało, całe tłumy istot. Wyglądały one jak śmiertelnicy, ale były znacznie bardziej podobne do siebie, także w fakcie, że ich skóra była szaro-brązowa, a twarze pozbawione wyrazu. Po okolicy kręciły się również demony. Po lewej stronie od muru zaś znajdowały się przykryte kamykami i żwirem brzegi rzeki, na które raz za razem wody wyrzucały istoty wyplute wcześniej przez paszcze, które mijali podróżnicy. Demony patrolowały okolicę i wyłapywały zdecydowaną ich większość, prowadząc następnie na drugą stronę muru. Część z nich jednak była całkowicie ignorowana. Niektórzy nawet próbowali się sami dostać do portu, uciekając najwyraźniej przed chmarami czegoś, co krążyło w powietrzu tu i ówdzie, jednak demony odpędzały ich, tak jakby różnili się czymś niewidocznym od dusz zabieranych na pokład łodzi.
- To jest przedsionek piekła. - Zaczął Xardon, zatrzymując się na chwilę. - Wszyscy potępieńcy ze wszystkich narodów i nacji gromadzą się tutaj, zrównani. Brutalna podróż Charona czeka ich wszystkich. - Nekromanta odwrócił się w lewo i wskazał ręką na nieco bardziej oddalone brzegi, gdzie tych, którzy wcześniej odganiani byli przez demony, było jeszcze więcej, błąkających się bez celu. - Te zaś nędzne dusze to istoty, które nie żyły ani cnotliwie, ani grzesznie. Bogowie ich odrzucają, ale głębsze piekło także ich nie otrzymuje, by potępieni nie mogli nad nimi górować. Ci oportuniści skazani są na wieczne błąkanie się po tych brzegach, zmuszeni do dzielenia ich z jadowitymi owadami, których głód krwi jest równie niepewny, co żywot ziemski ich żywicieli. - Wytłumaczył mag, spoglądając w dal.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Kiedyś jako Jeździec, myślałem że zarażenie niektórych ludzi, by ci zamiast umrzeć, służyli mi, jest dosyć okrutne. Jednak widząc gdzie większość z nich najpewniej by trafiła... Cóż, kiepskie miejsce na "odpoczynek" po śmierci. - stwierdził Zaraza obserwując wszystkich tych bladych ludzi, demony, oraz ogólnie całą okolicę.

Avatar darcus
Xardon pokiwał głową z zamysłem. Jeśli jednak chciał coś powiedzieć, to nie zdołał, bo przerwał mu tubalny, donośny głos rozdzierający powietrze.
- Przeze mnie droga do miasta smutku... Przeze mnie droga do wiecznego bólu... Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie... - Wyrecytował, jak się zdawało, głos dobiegający gdzieś z krańca łodzi zwróconego ku morzu. Nie było jednak tam widać nikogo ani niczego, co mogłoby władać głosem tak silnym, by nie był krzykiem, ale nadal był wystarczająco wyraźny, żeby dotrzeć do uszu podróżników niezmącony. Coś się jednak poruszyło i Zaraza dostrzegł tam kształt przypominający głowę... W dodatku wyrastający jakby z samej łodzi! Wtedy zdał sobie sprawę, że Charon nie przewoził dusz na swojej łodzi... Tylko na samym sobie...

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza uniósł brwi obserwując to nietypowe zjawisko. Otworzył na chwilę usta, po czym od razu je zamknął, jakby postanowił, że nie będzie tego komentować.

Avatar darcus
- Chodźmy dalej. Drzwi wejściowe nie są dla nas. - Rzucił Xardon do Zarazy, a następnie ruszył naprzód, w kierunku mniejszej z dwóch wież wieńczących mur.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza bez słowa ruszył dalej za Xardonem.
- Wygląda na to że dobrze orientujesz się w okolicy. - stwierdził po chwili.

Avatar darcus
- No i co z tego? - Odparł krótko mag pytaniem, jeszcze bardziej oziębłym głosem niż zwykle. W tym czasie dwójka dotarła do mniejszej z wież, a potem na znajdujący się po jej drugiej stronie taras. Na nim znajdowało się kilka pochodni oraz posąg klęczącego i pochylonego, odwróconego plecami do Charona mężczyzny, którego na wylot przybijał do ziemi przez plecy kamienny szpikulec. Z kolei do niego przywiązana była solidnie wyglądająca lina, która następnie biegła do jakiegoś punktu tuż przy głowie przewoźnika. Podróżników na razie nikt nie zauważył.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza przyglądał się posągowi w zamyśleniu, nie zaciekawiony jednak samym posągiem, a bardziej chłodnym tonem nekromanty.

Avatar darcus
Xardon obecnie wydawał się być bardziej zainteresowany przyczepioną do posągu liną. W pewnym momencie podskoczył i chwycił się jej oburącz, po czym rozhuśtał się kilka razy w różne strony.
- Jest dość mocna, by utrzymać nas dwóch. - Rzucił do Jeźdźca, po czym bez ceregieli ruszył naprzód, w kierunku Charona, podciągając się na linie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Świetnie. - mruknął pod nosem po czym dołączył szybkim skokiem do nekromanty, dodatkowo poza rękoma trzymając się liny za pomocą żądła, które po raz kolejny jak na zawołanie, wysunęło się z jego ciała.

Avatar darcus
Mniej więcej w trzech czwartych drogi powstrzymał ich Charon, którego głos rozbrzmiał w powietrzu jeszcze zanim głowa zdążyła się odwrócić. Kiedy jednak to zrobiła, ujrzeli marsową twarz i płonące oczy.
- Stać... Wy dwaj... Odejdźcie od tych, którzy umarli... - Przemówiła antropomorficzna łódź flegmatycznie, acz potężnie, mierząc dwójkę wzrokiem.
- Gdzie jest Lucyfer? Wskaż nam drogę do niego! - Postanowił wziąć sprawy w swoje słowa Xardon.
- Dobiłeś bardzo nierozsądnego targu... - Rzekł Charon, uśmiechając się lekko pod nosem, po czym podniósł wzrok na coś, co było za plecami podróżników. Było za późno, by reagować. Dało się słyszeć tylko szczęk metalu, a lina zerwała się, podczas gdy dwójka poleciała razem z nią po łuku, boleśnie uderzając w ścianę łodzi. Była to kwestia może kilku sekund, zanim wpadną do wody...

Avatar Gniotek7
Właściciel
W momencie kiedy oboje zderzyli się z łodzią, Zaraza puścił linę i w trakcie spadania kilku metrów dalej, przeniósł się znacznie wyżej, prawie na poziom pokład, po czym z całej siły wyciągnął kończynę z żądłem nad siebie i chwycił się mocno łodzi.

Avatar darcus
Sądząc po dźwiękach tarcia i pękania skorupy z dołu, Xardon również zdążył się chwycić.
- A teraz ruszamy! - Zakrzyknął Charon po czym całą łodzią mocno wstrząsnęło i sądząc z tego co powiedział przewoźnik, ruszyła naprzód.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza trzymał się kurczowo łodzi, starając się jednocześnie nie wychylać, żeby przypadkiem ktoś go nie zobaczył.

Avatar darcus
- Dalej, pod pokład! - Głos Xardona ledwie przebił się przez silne wiatry, które dopadły ich zaraz po tym jak wychynęli wraz z łodzią spod osłony klifów. Po chwili port został, jak wszystko naokoło, spowity we mgle. Charon tymczasem zręcznie omijał wszelkie skały wystające z wody, których było, nawiasem mówiąc, sporo, jakby znał je wszystkie na pamięć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza rozejrzał się pod sobą, próbując dostrzec nekromantę i miejsce, za pomocą którego niby mieli dostać się do środka.

Avatar darcus
Spory kawałek pod nim nekromanta przemieszczał się w bok po ścianie łodzi używając do tego celu eterycznych ostrzy, przywołanych zapewne chwilę wcześniej. Zmierzał najwyraźniej do czegoś w rodzaju "okna", które równie dobrze mogłoby być jedynie zwykłym pęknięciem w skorupie Charona.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza widząc Xardona, zaczął schodzić na dół, łapiąc się dłońmi tam gdzie było to możliwe i wbijając dosyć ostre żądło w celu utrzymania się. Po krótszej chwili udało mu się w końcu dotrzeć do niby-okna.

Avatar darcus
"Okno" okazało się być na tyle dużą szczeliną, zrobioną rozmyślnie, lub nie, by dało się przez nią z łatwością przecisnąć, a nawet stanąć w niej i się wyprostować. Xardon najwyraźniej był już w środku.

Avatar
Konto usunięte
- Hmmm Bogowie przychodzą i odchodzą. Jestem dość pewien że niedługo jakieś nowe bóstwa lub jakiś jeden bóg zainteresuję się tym światem - Powiedział Ulryk - A co do tego boga który moc oddał to cóż powodzenia życzę w jego poszukiwaniach

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza dostał się więc do ów szczeliny w miarę zwinnie, po czym wskoczył do środka.

- Cóż, przy tym co aktualnie dzieje się na Starym Kontynencie może to trochę zająć. Ale i ja wolno się starzeję, i on w końcu był kiedyś bogiem, mam czas. - stwierdził Serh Wolf, otwierając drzwi i wchodząc do środka.
Kościół wewnątrz nie wyglądał ani trochę lepiej niż na zewnątrz. Wszędzie leżały stare, poniszczone księgi. Drewniane ławy ustawione w stronę miejsca, w którym kiedyś najpewniej znajdował się ołtarz, były w większości w takim złym stanie, że aż strach było na nich siadać. Poza tym nie było tutaj zbyt wiele, świeczniki i pochodnie oświetlające najpewniej niegdyś pomieszczenie, zniknęły. Stalowy żyrandol zerwał się i leżał teraz pokrzywiony na samym środku. Na samym końcu przy rozbitym witrażu znajdował się gruby kamienny sarkofag, który zdawał się być niezwykle biedny, jak na to, że jako jedyny został postawiony w budynku. Ponadto cały ten syf i niemalże ruiny w środku, pokryte były grubą na parę centymetrów warstwą kurzu, który unosił się w powietrze przy każdym kroku.

Avatar
Konto usunięte
Ulryk nie zwracał uwagi na kórz i tylko szedł w stronę sarkofagu pod którym, według pana tamtego wymiaru, ma być tajne przejście do podziemi
- Więc pod tym sarkofagiem jest tajne przejście ..... hmmm jak by do tego podejść........ - Ulryk wtem zaczął się dokładniej przyglądać sarkofagowi w celu odnalezienia sposobu na odkrycie przejścia pod nim

Avatar darcus
Wewnątrz Zaraza ujrzał pomieszczenie przypominające magazyn, stało tam kilka skrzyń i w sumie niewiele więcej. Przy ścianie po jego prawej stronie, kilkanaście metrów od szczeliny, w suficie znajdował się otwór przesłonięty dwoma klapami, prawdopodobnie prowadzący na pokład. Xardon siedział na jednej ze skrzyń w pozycji myśliciela.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Na czym polega twoja umowa z Władcą Ciemności? - zapytał Zaraza niemal od razu, widząc Xardona i wciąż mając w głowie słowa Charona.

Serh Wolf podniósł jedną z ksiąg z ziemi, otrząsnął ją z kurzu i przyjrzał się tytułowi. Po chwili pokręcił tylko głową i rzucił ją z powrotem na podłogę.
- Religijne bzdury. - mruknął również podchodząc do sarkofagu. On sam nie wyglądał na jakiś wyjątkowy, był cały wykuty z grubego, niedokładnie wypolerowanego kamienia. Na samej jego górze znajdowała się również ciężka kamienna płyta, zasłaniająca zawartość.

Avatar darcus
- Jeśli pytasz o co chodziło Charonowi, to nie mam zielonego pojęcia. - Wyminął semi-sprytnie mag odpowiedź na pytanie Zarazy, w pewien sposób wyczuwając, co ten może mieć na myśli.
- Proponuję lepiej się skupić na wydostaniu stąd. - Zagaił ponownie, nie chcąc kontynuować wątku rozpoczętego chwilę wcześniej przez Jeźdźca. - Nie ma bata żeby udało nam się przebić przez te wszystkie demony i ich miniony w następnym porcie, dlatego musimy się zerwać trochę wcześniej. - Stwierdził Xardon, nie podając jednak pomysłu, jak to zrobić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza pokręcił głową i odwrócił się plecami do nekromanty, spoglądając przez szczelinę na zewnątrz w zamyśleniu.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku