A tak się złożyło, że najbliższa karczma była pod Historią.
Właściciel
- Wiem że jest trochę... Niebezpieczny. Ale nie zapominaj że go potrzebujemy. Gniotek go potrzebuje. - powiedziała Elisif obserwując Darcusa.
- Wiem o tym. Mimo wszystko, chciałbym mieć na niego oko. Ostatnio zrobił kilka niebezpiecznych rzeczy. - Wyjaśnił asasyn, wpatrując się w bezmiar.
Właściciel
- Niebezpiecznych rzeczy? Słyszałam tylko że wymiar który stworzył był ułożony w złym miejscu, ale już to chyba naprawili. - Elisif ponownie wyglądała na zdziwioną.
- Nie o tym mówię. Pamiętasz tego członka kręgu, Cedrika? Pamiętasz jak mnie wtedy przekonał? - Upewniał się Darcus.
Właściciel
- W zasadzie... W zasadzie to do tej pory mi tego nie wytłumaczyłeś. - przyznała Elisif.
- W pewnym sensie użył wtedy mojej zdolności pamięci krwi. Pokazał mi kilka rzeczy... Między innymi Masila, który zyskał mnóstwo mocy, absorbując energię Xardasa... I Marduka. - Asasyn przerwał, by przestudiować reakcję swej siostry.
Właściciel
- Że co? - Elisif spojrzała teraz na niego jakby zwariował. - Jesteś pewien? Przecież... Myślisz że byłby wstanie utrzymać tyle mocy? To w końcu... Przecież chyba wspomniałby o czymś takim, nie?
Właściciel
- Nigdy nie byłam pewna do czego go właściwie stać... Ale coś takiego... Myślisz... Myślisz że może skończyć jak Xardas? Co ja gadam... On już przewyższył jego umiejętności. Jakim cudem mu się to udało?
- Nie wiem, ale bardzo chciałbym się dowiedzieć. - Odparł.
Właściciel
- Więc co chcesz zrobić? - zapytała, zastanawiając się do jakich stopni może dojść chęć zdobywania większej ilości mocy.
///Super, znowu usunąłem jakiegoś posta, bo mi się palec omsknął ._.///
- Jeszcze nie wiem. Masila, z taką mocą, trudno jest szpiegować. Z pewnością potrzeba czegoś znacznie bardziej finezyjnego, niż kilku asasynów. - Odpowiedział, gładząc się po brodzie.
Właściciel
///Coś swojego o tam, trochę wyżej, usunąłeś.///
- Szpiegować? Jak chcesz szpiegować kogoś takiego, i to jeszcze w jego własnym wymiarze? Poza tym nawet jeśli dowiemy się że planuje zdobyć jakiś artefakt, moc czy cokolwiek, to planujesz po prostu tam pójść i zabrać mu to sprzed nosa?
- Elisif, przyrzekam, że nie mam żadnych planów. Chcę po prostu wiedzieć, co się dzieje. - Wytłumaczył.
Właściciel
- Dobrze, rozumiem. Tylko nie mam pojęcia w jaki sposób moglibyśmy się dowiedzieć co on robi przez cały ten czas.
- Trzeba będzie coś wymyślić. Jak się miewają twoi znajomi z kręgu? - Zapytał.
Właściciel
- W sumie to od krótszego czasu z nimi nie rozmawiałam, mają nadzieję że poradzę sobie z Gorgoron oraz stworzeniem tego miecza.
Westchnął, po czym wszedł do środka, spodziewając się ataku demona lub czegoś w tym rodzaju.
- Ano właśnie, ten miecz... Jeśli jest tak potężny jak mówią, to nie sądzisz, że to byłaby idealna broń w walce przeciwko kultowi i w ogóle w zasadzie każdemu, kto by nam zagroził? - Zmienił nagle temat, gładząc się po podbródku.
Niestety, Karczma pod Historią nie zawierała demonów. Ludzie jedli, pili i rozmawiali, tylko Karczmarza akurat nie było za ladą.
Właściciel
- Zastanawiam się tylko... Czy to nie jest przypadkiem zbyt niebezpieczne żeby tworzyć coś takiego? Oni chcą żebym władała tą bronią, ale wciąż nie jestem pewna żeby to był taki dobry pomysł jak im się wydaje. Wiesz że nienawidzę walki, nie mówiąc już o zabijaniu.
- Władanie wielką mocą nie musi wiązać się z zabijaniem. Spójrz choćby na Vitę. - Zauważył asasyn.
Właściciel
- Wiem, ale to w końcu miecz, prawda? Chociaż może masz rację, skoro to broń tak potężna jak mówią.
- Znam kilka artefaktów, które pomimo przyjmowania formy broni niekoniecznie służą do walki. Może to ostrze nie jest wyjątkiem. Myślałaś już, jak zacząć je tworzyć? - Rzucił.
Właściciel
- W sumie to nie. Pomyślałam że i tak trochę zajmie zanim Masilowi uda się coś zdobyć. Poza tym tyle się ostatnio działo, najpierw ten zabójca, potem ta cała akcja z Gniotkiem. Boli mnie od tego głowa.
- Wiem, że jest ci ciężko, ale nie wiem, jak mógłbym ci ulżyć, poza tym, co już spróbowałem zrobić. Wiesz, że masz we mnie wsparcie zawsze, kiedy tego potrzebujesz. Co do Masila zaś... Nie ufałbym mu w tej sprawie. - Skrzywił się Darcus.
Właściciel
- Już i tak za dużo mu powiedziałam... Więc nie wiem czy odrzucanie jego pomocy teraz ma jakikolwiek sens.
Przysiadł sobie więc, przysłuchując się rozmowom i czekając na bogowie wiedzą co.
- Powiedz mi, co dokładnie mu przekazałaś? - Zapytał kontrolnie Darcus.
Raczej nie zanosiło się na to, żeby w Karczmie miało się coś stać. Przynajmniej chwilowo.
Właściciel
- Na pewno o wszystkich składnikach, dowiedział się też trochę o kręgu. Wie że posiadacz tej broni jest niepokonany. Wiem że nie powinnam mu mówić aż tyle...
Tymczasem Masil siedział u swojego znajomego krasnoluda tworzącego co chwilę coś dla niego.
- Słuchaj Masil. Wiem że obiecałeś nam dożywotnią możliwość mieszkania tutaj, pracę i wyżywienie, ale ilość rzeczy które od nas żądasz zaczyna dochodzić do jakiejś chorej granicy.
Masil oparł się o brudną ścianę wielkiej szopy w której grupa krasnoludów pracowała nad jakimś wielkim metalowym mechanizmem na środku. Krasnolud z którym gadał, ten sam który stworzył dla niego urządzenie zdolne pochłonąć energię smoka i nekromanty siedział przy małym stoliku i trzymał w ręce sporą kanapkę. Wszyscy tutaj pracowali, wszędzie było pełno brudu, potu i jakichś metalowych części.
- Mogę wam załatwić wszystko. Potrzebuję tylko żebyście się tym zajęli. Widzę że nasza solniczka idzie całkiem dobrze.
- Całkiem dobrze? Stary słuchaj, to nie jest nawet jedna trzecia roboty, a ty wciąż nie masz pojęcia skąd zdobędziesz tyle soli.
- Poradzę sobie.
- I zamierzasz sobie "poradzić" w międzyczasie kiedy chcesz pochłonąć kolejną chorą ilość energii? Słuchaj, tamto, było po prostu szalenie niebezpieczne, a to? To cię po prostu zabije. Jak jakimś piekielnym cudem urządzenie nie eksploduje po zdobyciu tego, to umrzesz próbując wpakować w siebie tyle siły na raz.
- Potrzebuję tej siły. Dla tego wymiaru, dla siebie, dla innych. Mówiłem ci o tym.
- Jasne. Ale nie możesz spróbować... No nie wiem, załatwić ich pojedynczo? To wciąż może cię zabić ale przynajmniej masz większe szanse.
- Choćby nie wiem co, ich nie rozdzielę, trzymają się w grupie.
- No ale pięciu na raz?! - krasnolud brzmiał jakby rozmawiał z szaleńcem.
- Dasz radę to zrobić czy nie?
- Postaram się. Ale jak umrzesz, to wracaj żeby mnie za to zabić, dobra?
Masil się uśmiechnął.
- Spokojnie, nie planuję umierać.
- Jesteś mocno pie**olnięty. - krasnolud pokręcił głową.
- Wiem. - Masil poklepał go po ramieniu i wyszedł z szopy znajdującej się obok wioski krasnoludów i jaszczuroludzi którzy zdążyli dobudować się.
- Nie winię cię. Może jednak w czasie, kiedy on jest zajęty swoimi sprawami, powinniśmy spróbować zdobyć którąś z części na własną rękę? - Zaproponował.
Właściciel
- Wiesz Darcus, musiałabym tylko wtedy komuś zostawić Gorgoron i Vitę, a nie chcę ich teraz cały czas opuszczać. Wydaje mi się zbyt martwią się ostatnimi wydarzeniami.
- Wcale nie musiałabyś ich zostawiać na dłużej, niż góra kilka godzin. Mamy przecież teleportację, prawda? - Rzucił retorycznym pytaniem z uśmieszkiem.
Właściciel
- No dobra, pytanie tylko co jesteśmy wstanie zdobyć?
- Może i nie jestem obecnie tak potężny jak Masil, ale odzyskałem część swej dawnej mocy. O ile nie będzie to coś niemożliwego, powinniśmy podołać. - Odparł Darcus.
Właściciel
- Hmm... - Elisif wpadła teraz w zamyślenie zastanawiając się który z przedmiotów można by zdobyć jako pierwszy. - Oko kamiennej pantery, słyszałam że ponoć jakaś żyje w Khorinis, ale znalezienie jej może być problematyczne...
- W porządku. Najpierw wrócimy do Anubel po wyposażenie, potem rozpoczniemy polowanie. - Doprecyzował, wyciągając dłoń w jej kierunku.
Właściciel
- Dobrze. - powiedziała i złapała go za rękę.
Tymczasem Masil wrócił do swojej wieży i teraz na fotelu na przeciwko Gniotka. Za plecami rzucał zaklęcia a różne zioła i inne składniki z szafki Masila oraz z niewielkiego portalu unoszącego się obok Masila latały po pokoju i wpadały do małego kotła stojącego na podłużnym blacie ustawionym na środku pomieszczenia.
- Więc klątwa wróciła. Muszę przyznać że trochę to zmienia moje plany. Gdyby nie to już pewnie wykonywałbym kolejny element mojego planu. No ale cóż, złożyłem obietnicę i zamierzam jej dotrzymać. Jak dobrze pójdzie to za jakąś godzinę będziemy mogli normalnie porozmawiać, przyjacielu. - powiedział trzymając pusty kubek w rękach i spoglądając na jego dno.
Świat znów zawirował i po chwili rodzeństwo znalazło się w pokoju Elisif, tym razem bez żadnych niedogodności.
W takim razie postanowił poszukać informacji gdzie indziej. Może w mieście była jakaś tablica z ogłoszeniami czy coś w tym rodzaju? Jeśli nic z tego nie wyszło, to skierował się z powrotem do assasyńskich podziemi.
Właściciel
Skoro Elisif pojawiła się w swoim pokoju, rozejrzała się w nim za Vitą i Gorgoron.
Davis raczej nie miał czego szukać na tablicy ogłoszeń. Były tam co najwyżej nekrologi, czy jakieś ogłoszenia o pracę przy rąbaniu drewna, ale nic o Varancie.
Gorgoron siedziała na suficie, trzymając w rękach Vitę. Wyglądało na to, że obie świetnie się bawią.
Właściciel
Elisif uśmiechnęła się i pomachała do nich.
- Muszę coś jeszcze zrobić, zostańcie razem do mojego powrotu, dobrze?
- Dobrze! - Odparła Gorgoron, uśmiechając się, i odmachała, a Vita tylko zaśmiała się przesłodko.
Darcus nie mógł sam powstrzymać uśmiechu, 'widząc' równie przemiłą, co prześmieszną sytuację. - Chodźmy już. Im szybciej to załatwimy, tym lepiej. - Stwierdził, przenosząc 'wzrok' na Elisif, po czym ruszył do wyjścia.
Właściciel
Elisif chwyciła swój plecak leżący obok wciąż zapadniętego łóżka i pobiegła za Darcusem.
Niechętni przeszedł więc do planu B, czyli poproszenia któregoś z assasynów o radę. Poszukiwania takiego zaczął od podziemi.
Darcus ruszył do podziemia, a konkretnie do magazynów uzbrojenia. Wybrał sobie kilka drobiazgów i pochował po kieszeniach, po czym spojrzał porozumiewawczo na Elisif, jakby czekając, aż ta sama coś wybierze.
Asasynów w podziemiu nie brakowało. Davis natknął się na nich już w progu.
- Przepraszam - zaczepił ich - Wyznaczono mi sporego znaczenia misję, jednak nie jestem w stanie wykonać jej bez odpowiedniego środka transportu. Do kogo powinienem się zwrócić?
Właściciel
Elisif uniosła swoją rękę na której zdążyła po drodze zamontować ostrze wyciągnięte ze swojego plecaka.
- Wydaje mi się że to powinno mi wystarczyć.
- Najlepiej do Axa. On zajmuje się logistyką. - Odparł jeden z asasynów, zmierzywszy Davisa wzrokiem, po czym wrócił do rozmowy z drugim.
- W porządku. Poczekaj tu na mnie chwilę. - Odparł Darcus, skinąwszy głową, po czym wyszedł z magazynu. Wrócił po około minucie. - Wybacz, nawet na czas krótkiej nieobecności muszę wydać kilka rozkazów. Gdzie ruszamy najpierw? - Zapytał, wytłumaczywszy się.
Właściciel
- Nie za bardzo wiem. Ta Pantera może żyć praktycznie wszędzie. Ale powinniśmy szukać w miejscach w których raczej nie ma zbyt wielu ludzi.