Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Poinformuj go żeby czekali na nas przed bramą, właśnie trwają przygotowania.
W tym momencie do Karczmy przybył strażnik i podszedł do zastępcy Karczmarza.
- Szukam pani Elisif, wiesz gdzie mogę ją znaleźć? - zapytał.

Tymczasem goblin na koniu dojechał do lasu obok Anubel.
- Hmm... Mogę się tu rozejrzeć za jakimiś ciekawymi zwierzętami. - rozglądnął się dookoła. - W tej okolicy jeszcze nie byłem, cholera, to Kalimdor czy już Wschodnie Królestwa? - zastanowił się jeszcze chwila po czym ruszył wgłąb lasu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Strażnik pokiwał głową niepewnie i ruszył w stronę pokoju, kiedy zobaczył siedzącego przed nim demona aż podskoczył.
- O cholera!
- Och zamknij się już, demona nie widziałeś? - zapytał Skwarek. - Gadaj lepiej co tu chcesz.
- Mam przekazać pani Elisif ważną informację od generała...
- Dobra, dobra, dawaj ten papier, dam jej potem jak będzie okazja.
- Ale...
- Cicho, masz problem to możesz sobie iść.
- No dobra... - westchnął i podał mu papier, Skwarek chwycił szybko a strażnik cofnął rękę i szybko wyszedł z Karczmy.

Avatar Wizados
Widząc że gnoll nie ma ochoty gadać na temat tego skąd pochodzi spróbował pogadać na inny temat. - Zdzichu... Możesz mi chociaż powiedzieć kto to ta Elisif? -

Avatar Gniotek7
Właściciel
Paladyni i straż ustawili się a człowiek z którym rozmawiał asasyn wszedł z powrotem do koszar.
- Cóż za zbieg okoliczności.
- Co jest? - zapytał go Garrus zakładając swój pancerz, dużo bardziej wytrzymały niż ten który nosił na co dzień.
- Asasyni przysłali swojego człowieka odnośnie wyprawy.
- Dobrze wiedzieć że przynajmniej są gotowi, czy wiadomość dotarła do Elisif?
- Prawdopodobnie tak, kiedy wyruszamy?
- Za godzinę, rycerze niech trochę postoją, muszą być przygotowani na wędrówkę.
- Oczywiście. Mogę panu jednak zadać osobiście pytanie?
- Jasne Frian, przecież wiesz że możesz na mnie liczyć.
- Tak, tak. Po prostu nie byłem pewien. Czy to dobry pomysł żeby powierzać na ten czas to wszystko pani Elisif? Myślisz że da sobie z tym radę?
- Spokojnie przyjacielu, znam ją na tyle by wiedzieć że raczej poradzi sobie z większością problemów, poza tym przecież zawsze w razie czego może pomóc jej ktoś z bractwa. Poza tym wspominałem ci już, kiedy dowiemy się nieco na temat sytuacji w kraju elfów zamierzam wrócić. Jadę tam dlatego ponieważ chcę zobaczyć na własne oczy jak bardzo zniszczony jest tamten kraj.
- Rozumiem to wszystko... Ale gdybyśmy na przykład musieli zostać tam dłużej? Albo coś złego się tu wydarzyło?
- Och daj już spokój. - powiedział zamontowując naramienniki. - Wszystko będzie w porządku.

Avatar Omeg12
Niewiele dobrych rzeczy spodziewał się po kimś, kto łazi w ściekach. Wyciągnął broń i zaczekał, aż nieznajomy podejdzie bliżej.

Avatar darcus
Po tym, jak nieznajomy podszedł bliżej, Davis zauważył charakterystyczny symbol asasynów na jego przedramieniu. - Wiesz, trudno cię było znaleźć. - Zagaił asasyn, jeszcze nie widząc, ale najwyraźniej słysząc telepatę.

Avatar Omeg12
Westchnął
- Czy jest coś, czego nie zrobicie żeby mnie dopaść?

Avatar Omeg12
- Jak szybko? Bo mój zapach może mu się nie spodobać. Poza tym... - Wyjrzał na powierzchnię, chcąc zobaczyć, czy tłum się rozszedł.

Avatar Omeg12
- Więc nie ma na co czekać.
Wyszedł na powierzchnię i obejrzał się za assasynem.

Avatar Omeg12
Davis ruszył ulicą w kierunku zachodnim.

Avatar Wizados
Aaron łyknął piwa i powiedział - Wiesz.. Ja większość życia spędziłem pierdząc w kamień pod krzakiem czekając na cholera wie co z łukiem więc chyba mogę nie znać ważnych osób ... -

Avatar Kuba1001
Wszyscy Inkwizytorzy w liczbie 12, a także 20 wozów z zapasami, lekami i materiałami, a także 20 innych ludzi - medyków, cieśli, rzemieślników, kamieniarzy i kilku innych. Ruszyli w kierunku bramy, aby spotkać się z Asassynami.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Jakieś kilkanaście minut później prze całe miasto przeszła spora grupa paladynów licząca około sześćdziesięciu paladynów i dwudziestu strażników. Dziesięciu paladynów siedziało na koniach, na samym przodzie oddziału siedział na koniu Garrus.
- Widzę że przybyliśmy jako ostatni.

Avatar Omeg12
Po dotarciu do bramy północnej ujrzał małą karawanę i grupkę ludzi. Wywnioskował, że ma to coś wspólnego z ową "ekspedycją" o której słyszał. Podszedł do uczestników wyprawy.
-Wzywaliście mnie? Przyszedłem tak szybko jak tylko mogłem, więc wybaczcie brak wstępnych przygotowań.

Avatar Kuba1001
- Wybaczcie, że się wtrącam, ale czy możemy już ruszać? Czas nagli. - powiedział jeden z Inkwizytorów.

Avatar Wizados
Aaron zastanowił się na odpowiedzią Zdzisława... Wziął łyka z kufla i powiedział - Aha. -

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Byłoby najlepiej. - odparł Garrus. - Zwłaszcza że mamy przed sobą kawał drogi.

Avatar Kuba1001
Inkwizytorzy wsiedli na wozy i konie czekając na pozostałych.

Avatar Omeg12
Jego pierwszym instynktem było zapytanie się co, gdzie, kiedy i dlaczego, ale już przywykł do działania w ciemno. Paradoksalnie, im mniej wiedział, tym lepiej dla reszty.
- W każdym momencie - westchnął - I tak nie mam powodu tu zostawać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie w drogę. - powiedział Garrus pokazując mieczem w stronę kraju elfów i ruszył powolnie na koniu a za nim cała reszta paladynów.

Avatar Omeg12
Rozejrzał się za jakimś wolnym miejscem na wozie. Wątpił, że dostanie konia, a nawet gdyby, to nie był to jego ulubiony środek transportu.

Avatar Kuba1001
Inkwizytorzy też ruszyli kierując się za Paladynami.

Avatar Omeg12
- Jeśli mogę być pewnym czegokolwiek... - Zamknął oczy i spróbował wyczuć kamień w myśl zasady, iż nigdy nie można być zbyt ostrożnym.

Avatar Omeg12
Bosh'tet
- Sygnał zdaje się słabnąć, z jakiegoś powodu. Brakuje katalizatora. Może to po to są te całe zwoje - powiedział po chwili milczenia, przeklinając się w duchu.

Avatar Omeg12
//Bałem się, że zwyczajne przekleństwa mogą razić w oczy. A tak nikt się nie czepi. Przyjmij, że to część jakiejś południowej gwary//
- Rozumiem - odparł, po czym z braku lepszego zajęcia zaczął wpatrywać się w horyzont.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///W niektórych sytuacjach dodawanie normalnego ku*wa zamiast kurde nadaje realności. Raczej rycerz walczący podczas z wojny orkami nigdy nie krzyczy "KURCZE NO!". Więc nie martw się.///

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jesteśmy, co teraz? - zapytał Wojna niepewien rozglądając się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna na swym wierzchowcu ruszył tuż za nim.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna spojrzał w stronę widocznych punktów.
- Kto to jest? - zapytał nie zdejmując z widocznych punktów wzroku.

Tymczasem Elisif otwarła szeroko oczy. Przypomniało jej się że przecież miała odebrać Vitę od Ebona, miała nadzieję że jeszcze nie wrócili do wymiaru Masila. Z trudem wyciągnęła się z objęć Gniotka na co ten wydał krótki smutny pomruk. Pocałowała go w usta na co odpowiedział tym samym nie otwierając nawet oczu po czym wstała z łóżka, ubrała się i wyszła z pokoju. Widząc Skwarka aż podskoczyła ze strachu nie wydając jednak dźwięku.
- Spokojnie pani, to ja, Skwarek. Przyszedłem wcześniej z Abem.
- Abem? - zapytała, mimo iż była wystraszona z jakiegoś powodu nie czuła zagrożenia, może dlatego że to stworzenie nie było zagrożeniem, albo była tak zadowolona z tego że Karczmarz wrócił że straciła poczucie zagrożenia?
- Nie znasz imienia tego z którym śpisz pani?
- Masz na myśli Abraxasa... - teraz dopiero zrozumiała. - Musiałam cię wcześniej nie zauważyć. - wciąż nie była pewna co robić więc stała w miejscu, drzwi od pokoju wciąż były otwarte.
- Nie bój się pani, jestem przyjacielem Aba, pomogłem mu się stamtąd wydostać.
- Rozumiem. - to wyjaśniało czemu Gniotek pozwolił mu tu zostać.
- Nie chciałem wam przeszkadzać więc zostałem tutaj. Poza tym przylazł tutaj jakiś człowiek i kazał to ci przekazać. - powiedział podając jej papier.
Elisif cofnęła się odruchowo jednak po chwili chwyciła papier starając się nie dotykać Skwarka.
- Dzięki, jakby... Jakby Ab się obudził powiedz mu że poszłam do ogrodu.
- Jasne. - odparł a Elisif ruszyła na dół z papierem.
Bez słowa więcej ruszyła w stronę ogrodu otwierając zapieczętowaną wiadomość, po wyglądzie pieczęci rozpoznała że to wiadomość od Garrusa. Dotarła do połowy rynku kiedy w pełni zrozumiała znaczenie wiadomości. Stanęła nieruchomo wpatrując się w ostatnie słowa "Mam nadzieję że dasz radę zająć się tym wszystkim, z poważaniem, Garrus". Kiedy powoli zaczęła ogarniać jak wieloma rzeczami będzie musiała się teraz zająć aż przeszedł ją dreszcz. Przecież nigdy się tym nie zajmowałam, nie znam się na tym... myślała. Stojąc tak poczuła nagle że coś ją przewraca, kiedy doszła do siebie zorientowała się że leży na ziemi, a obok niej wstanie paladyn.
- Co się dzieje rycerzu? - spojrzała na niego zdziwiona że zrobił coś takiego.
- Przepraszam pani, ten golem. - powiedział wskazując na golema który najwidoczniej stał za nią kiedy rozmyślała nad wiadomością. - Wyglądał jakby chciał panią zaatakować, uniósł ręce, wolałem nie ryzykować.
Czy mówił prawdę? Wątpiła, przecież nad wszystkim w tym momencie panował Masil a on nie dopuścił by do tego.
- Spokojnie rycerzu. - powiedziała łapiąc jego rękę a ten pomógł jej wstać. - Nie golemy nie skrzywdzą ani mnie, ani żadnego innego mieszkańca tego miasta.
- Jest pani pewna? On wyglądał jakby...
- Nie martw się o mnie. - powiedziała kładąc mu rękę na ramieniu na co ten zniżył głowę. - A teraz pozwól że wrócę do swoich zajęć. - mówiąc to podniosła wiadomość i ruszyła w stronę ogrodu.

Tymczasem w ciasnej uliczce przy murze obok pewnej zimnej kobiety pojawił się mag, ten sam który pojawił się za pierwszym razem, nie wyglądał na zadowolonego.
- Oszalałaś?! - zawołał. - Miałaś nie zwracać na siebie uwagi!
- Wyluzuj. - odparła.
- WYLUZUJ?! - wrzasnął jeszcze głośniej po czym ściszył głos i rozejrzał się czy przypadkiem nikt nie przyszedł. - Miałaś iść do Karczmy i zachowywać się jakby nigdy nic. Takim durnym zachowaniem mogłaś nas tylko ujawnić.
- Przecież mówiłeś że prawie nikt o was nie wie. Więc kto by miał mnie rozpoznać?
- Tutejsi ludzie niestety często pochopnie, ale dobrze łączą fakty. Poza tym to, że prawie nikt o nas nie wie nie znaczy że masz im pomagać w odkryciu nas.
- Nie jestem dziesięciolatką którą możesz pouczać. Więc daruj sobie i gadaj po co przyszedłeś.
Mag westchnął głęboko.
- Wiesz kto to Elisif?
- Mniej więcej, podsłuchiwałam nieco ludzi podczas ostatnimi czasy. Została zarządcą miasta na czas wyjazdu Garrusa mam rację?
- Tak. - odparł dziwiąc się jak wiele zdążyła się dowiedzieć przez ten czas.
- Co mam jej zrobić? - zapytała.
- Co? Nie, nic. Masz jej tylko pilnować. Musisz dopilnować żeby w najbliższym czasie nawet na chwilę nie opuściła miasta.
- Mogę wiedzieć po co?
- Potrzebujemy żeby została tutaj, jest zbyt ważną osobą żebyśmy nie wiedzieli gdzie aktualnie jest, zwłaszcza jutro. - powiedział patrząc w niebo, zaczęło się robić ciemno i słońce znikało za horyzontem.
- A jutro będzie...
- Nie ważne, dostałem zakaz informowania kogokolwiek znajdującego się w mieście o naszych planach. Po prostu masz jej pilnować.
- A co jak opuści miasto?
- Poczekaj aż uda się do miejsca gdzie nikt nie będzie jej widział, następnie postaraj się przejąć nad nią kontrolę.
- Myślisz że mi się uda? Skoro to taka ważna osoba...
- Po prostu spróbuj, jeśli ci się nie uda spróbuj ją ogłuszyć czy coś w tym rodzaju a następnie zanieś ją z powrotem do miasta.
- No dobra, postaram się.
- To chciałem usłyszeć. - powiedział po czym zniknął. Kobieta natomiast wstała i ruszyła do miasta.
- Cholera... - powiedział szeptem raczej sam do siebie Jack Szpada który z ukrycia przysłuchiwał się całej rozmowie.

Avatar
Konto usunięte
// Fabuła jest gęsta niczym blok metalu

Avatar Gniotek7
Właściciel
///metal to przy tym kartka papieru.///

Avatar
Konto usunięte
// To może niczym czarna dziura

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Znaleźliście coś? - zapytał Wojna patrząc na nich.

Elisif tymczasem dotarła pod wielkie drzewo.
- Jeszcze czekacie?
- Tak, cały czas czekamy aż to głupie przejście się otworzy, widać że jednak trochę poczekamy... - odparł znudzony Akryl. Ebon tymczasem podał jej Vitę.
- Mali ludzie są bardzo fajni. - powiedział zadowolony Ebon.
- Wiem. - uśmiechnęła się Elisif i wzięła ją na ręce. - Robi się ciemno więc wolę wracać do siebie. Dzięki za pilnowanie jej.
- Nie ma problemu, jakbym jeszcze kiedyś miał jej pilnować to mów, całkiem ciekawe zajęcie. - odpowiedział golem a Elisif ruszyła w drogę powrotną do domu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie jestem pewien czy skoro wy nie daliście rady to czy my damy. Ale warto spróbować.

Elisif wróciła z Vitą do swojego pokoju. Z niezrozumiałego przez nią powodu miała wrażenie że cały czas ktoś ją obserwuje mimo iż nikogo nie widziała. Wróciła do swojego pokoju i położyła się z Vitą obok Gniotka który głęboko spał.
- To twój tata Vita, myślę że go polubisz. - powiedziała cicho i wesoło Elisif po czym objęła Vitę i zamknęła oczy.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią