Właściciel
- Czemu miałbym to zrobić?
- Trzeba to sprawdzić. Wchodze. - powiedział Walon. - Macie jakąś pochodnie czy coś takiego?
Tymczasem w Karczmie dwójka Wojowników Inkwizycji Światła siedziała przy stole i popijała piwo. W końcu zobaczyli Darcusa. Kiedy do nich podszedł jeden z Wojowników zapytał:
- Czy to Ty jesteś Mistrzem Asassynów?
-Więc... ja wrócę na powierzchnię. Chyba zapamiętałem drogę - Davis czuł się nieco niezręcznie - Jeśli ktoś by mnie szukał, dalej nocuję w Karczmie - dodał, po czym wyruszył w drogę powrotną.
Właściciel
- Tylko świeczka. - powiedziała staruszka patrząc w zejście.
- Dobre i tyle.
Walon wziął świeczkę i powoli zszedł do piwnicy.
Właściciel
- Ja zostanę tutaj w razie gdyby ktoś przyszedł. - powiedziała staruszka i zaczęła rozglądać się po pokoju.
Walon dotarł drabiną do długiego równie ciemnego tunelu prowadzącego dalej, wszyscy było wydrążone w ziemi i co jakiś czas z ścian i sufitu wystawały korzenie.
- Witaj. Jesteśmy przedstawicielami Inkwizycji Światła. Nasza organizacja ma za zadanie zwalczać demony, wampiry, wilkołaki i inne siły nie czyste. Nasza organizacja dopiero zaczyna więc chcielibyśmy nawiązać współpracę z Twoim Bractwem. Współpracę, która mogłaby być korzystna dla obu stron.
- Na początek chce nadmienić, że nie ze zabijamy wymienionych wcześniej stworów ze względu na gatunek, ale dlatego, że stanowią zagrożenie dla innych. Niektórym staramy się pomóc, ale inne trzeba zabić. Chcemy pomagać każdemu człowiekowi, krasnoludowi, elfowi czy przedstawicielowi innej rasy jeśli ma problem z siłami nieczystymi. Stwory, które wymieniłem są tylko przykładem. Nie mamy zamiaru zabijać każdego napotkanego wampira czy wilkołaka dlatego, że został w niego zamieniony. Najpierw chcemy pomagać, ale jeśli się nie uda to trzeba zabić te potwory, które zabijają i stanowią zagrożenie dla innych istot. Poza tym nasza organizacja może przekazać Wam wiele wiedzy. Nasz Mistrz, Wielki Inkwizytor Amhirata, w nieznany nam sposób posiada złoża cennego minerału, z którego są wykonane nasze zbroje i broń. Niestety jest on trudny w obróbce, więc jeden mały błąd i nadaje się do wyrzucenia. Poza tym nasz Mistrz stworzył naszą główną broń. Biały płyn nazywany Esencją Światła. Roztacza wokół blask, który jest skuteczny w eliminacji wcześniej wymienionych stworów. Głównie demonów i wampirów. O tych rzeczach wie jedynie Amhiranta i nie mówił skąd bierze minerał i Esencję. Poza tym uczy niektórych z nas alchemii i kilku dziedzin magii. Wymiana surowców i wiedzy byłaby korzystna, ale też chcielibyśmy współpracować z Wami w różnych sprawach.
Właściciel
- Skąd mam wiedzieć że nie jesteś czyimś szpiegiem? Każdy może powiedzieć że ten kamień należał do niego, to nie znaczy że mówisz prawdę.
///Kubon jak coś nie odpisałeś, mówię żeby potem nie było ze to ja nie odpisałem///
//Wiem, że nie odpisałem.
Walon miał szblę w prawej ręce, a świece w lewej. Powoli ruszył korytarzem uważając i omijając korzenie roślin.
- Jak mówiłem możemy Wam przekazać naszą wiedzę o magii i alchemii, minerał, z którego tworzymy zbroje i, za zgodą Mistrza, Esencje Światła. Do tego nasi Wojownicy mogą wspierać Was w waszych misjach, a liczymy na to, że Wy pomożecie nam na rozbudowie organizacji. Chodzi o materiały do ulepszenia twierdzy, nowych członków i waszą pomoc w walce z siłami nieczystymi.
- Nie. Uczymy się wiedzy, zarówno tajemnej jak i tej zwykłej. Nasz Mistrz uczy nas alchemii, ważenia elisksirów i prostych zaklęć.
- Oczywiście możemy Wam pomóc, ale najpierw musimy zameldować się u naszego Mistrza. Albo... Jeśli trzeba to zostaniemy tutaj, a nasz trzeci towarzysz zamelduje sie u Mistrza i może sprowadzi kolejnych Wojowników.
- W takim razie nasza dwójka pojedzie dla ochrony wolontariuszy, leków i ziół, którzy przybędą z naszej siedziby. Teraz wybacz na chwilę musze przekazać wieści mojemu towarzyszowi.
Mówiąc to wyszedł z Karczmy razem z drugim Inkwizytorem. Na skraju miasta poinformowali trzeciego Wojownika, a ten popędził na koniu do Twierdzy Inkwizycji. Kiedy ten odjechał dwójka Wojowników wróciła do Karczmy.
- Nie wiem ile zajmie podróż trzeciemu Inkwizytorowi więc znajdą się tu jakieś wolne pokoje? - zapytał.
- Macie jakieś wolne pokoje w Karczmie? Zapłącimy ile trzeba.
- Doskonale. Po ubuciu interesu udamy się na spoczynek.
Inkwizytorzy poszli do swoich pokoi i prawdobodobnie zasneli.
//Ile zajme podróż do Twierdzy i z powrotem trzeciemu Inkwizytorowi?
Davis wygrzebał się w końcu z przejścia i w miarę niepostrzeżenie wszedł do karczmy. Nie był już fizycznie zmęczony, ale chciał poukładać sobie myśli. Wszedł do swojej kwatery i usiadł na łóżku.
Konto usunięte
// Niggaz, co dziwne wracam z wielu powodów więc proszę o wyrozumiałość jak zacznę robić coś głupiego z względu na nie branie udziału w PBF przez długi czas.
Greg jak zawsze siedział w swojej kuźni i pilnował porządku, lecz pewnego dnia doszły go wieści o zawaleniu się wieży Xardasa i paladyni potrzebują kogoś do wykopalisk. Udał się do koszar.
-Witam, gdzie mogę znaleźć najważniejszą tu osobę?- Zapytał najbliższego strażnika.
Konto usunięte
Aravil, idąc po mieście, usłyszał rozmowę dwóch mieszkańców:
- Podobno paladyni szukają kogoś do pomocy przy wykopaliskach.
- Też o tym słyszałem. Sam bym to zrobił, ale przecież wiesz, że dostałem kiedyś strzałą w kolano, i nie odzyskałem tam jeszcze pełnej sprawności... //musiałem//
Aravil udał się do koszar, gdyż domyślił się, że to właśnie tam trzeba iść. Podszedł do strażnika rozmawiającego z Gregiem.
- Mogę rozmawiać z kapitanem?
Właściciel
- Powiernikiem? - zastanowił się Stratum. - Zgłaszasz się do złej osoby, nie znam się na tym. Poza tym nie mam pojęcia gdzie ten kamień teraz jest, mam lepsze rzeczy do roboty.
Świeczka dawała mało światła więc Walon nie widział niczego dalej niż dwa metry od niego. Idąc dalej ominął nieznanego pochodzenia kości. Dalej doszedł do niewielkiego pomieszczenia. Dalsza droga była zagrodzona drewnianymi kratami. Kołowrotu nie zauważył.
Elisif po całej rozmowie ruszyła w stronę siedziby paladynów, musiała dogadać się z Garrusem.
- Ja tu dowodzę. - powiedział człowiek stojący przy sporej otwartej księdze na stojaku. Kiedy Greg oraz Aravil weszli w miarę jednocześnie zamknął ją. Na jej okładce widniał pentagram. - Jestem kapitanem straży.
///Swoją drogą postać Omega powinna wykryć też w mieście Ur-shaka, w końcu też - jak większość szamanów. - ma moce telepatyczne.///
Konto usunięte
-Ja jestem w sprawie pomocy przy zawaleniu wieży.
Konto usunięte
- Ja również jestem w sprawie wykopalisk.
Właściciel
- Ach, świetnie. Obawiałem się że będę musiał powysyłać samych członków straży. Jakie stanowiska chcecie zająć? Robotnicy z łopatami? Czy może macie jakieś ciekawsze możliwości?
Konto usunięte
- Mogę zająć miejsce robotnika albo osoby pilnującej.
Właściciel
- Bardzie przydadzą nam się robotnicy, osób do pilnowania mamy sporo. No dobrze, patrząc po was myślę że możecie się nadać. Tutaj macie przepustki. - powiedział kapitan wręczając im jakieś papiery. - zostaniecie poinformowani kiedy zaczną się wykopaliska, wtedy przybądźcie na miejsce wykopalisk.
Konto usunięte
Wychodzi z koszar i idzie do swojej kuźni.
- I tak jak znajdę coś tajemniczego to zatrzymam to dla siebie...
Wrócił do kuźni i zaczął kłuć miecz dwuręczny z najlepszego metalu jaki miał.
Konto usunięte
//nie kłuć, tylko kuć//
Aravil udał się do Karczmy. Usiadł przy ladzie.
- Kufel najlepszego piwa, jakie macie i kawał mięsiwa.
Walon schował szablę i za pomocą topora wyrąbał kraty.
Tymczasem w Karczmie dwójka Wojowników Inkwizycji Światła wyszła ze swoich pokojów. Wyszli poza miasto i tam spotkali się z trzecim Towarzyszem. Razem z nim w małym lesie w pobliżu miasta pod drzewami siedzieli ludzie w białych fartuchach. Obok nich pasły się konie i stały wozy z lekami i ziołami.
- Szybko się wyrobiłeś. - powiedział jeden z Inkwizytorów.
- Tak. Teraz poinformujcie Bractwo Asassynów, że jesteśmy gotowi do drogi.
- Oczywiście.
Dwójka wróciła z powrotem do Karczmy i tam zaczekali na powrót Mistrza Asassynów.
Udał się do paladynów.
-Panie, ponoć jest robota dla silnych mężczyzn. Nadam się? Łopatą robić umiem, ciężkiej pracy się nie boję.
Potrzebował pracy. Miasto wykopało już wszystkie rowy jakie miało do wykonania, a on nie chciał wracać do ojca.
Inkwizytorzy podeszli do Darcusa.
- Medycy, leki i zioła już sprowadzone. Kiedy ruszamy?
- Dwudziestu pięciu wyszkolonych medyków, sześć wozów wypełnionych lekami i ziołami, dwanaście koni pociągowych do wozów i trzy nasze rumaki bojowe.
Właściciel
- Darcus i jego kompania. - powiedział Stratum.
- Kolejny? - zapytał kapitan zdziwiony - Oczywiście że możesz do nas dołączyć. - tutaj masz przepustkę. - powiedział podarowując mu papier. - Kiedy wykopaliska się zaczną dostaniesz o tym informacje. Jak się nazywasz? - zapytał wyjmując jakąś listę. ///załóżmy że imiona tamtej dwójki spisał :L///
Nim Walon uderzył o kraty usłyszał za sobą czyjś głos.
- Czego tutaj chcesz? - kiedy się odwrócił ujrzał istotę z ciałem człowieka i głową jelenia z ogromnym porożem. Na plecy miał założony sporej wielkości zdobiony łuk.
- Na Twoje pytanie odpowiem pytaniem: Kim jesteś?
Mówiąc to Walon ostrożnie przygotował szablę gotów zaatakować.
Właściciel
- Tak to on. - odparł niemal od razu Stratum.
- A tak, to pewnie ty jesteś tym człowiekiem którego mieli przysłać asasyni jak mniemam? - zapytał kapitan pisząc coś na liście i dając mu przepustkę.
- Nie twój zakichany interes. - odpowiedział Walonowi. - Powiedziałem już, nie powinno cię tu być.
Właściciel
- Hmm... - zastanowił się chwilę. Po czym podniósł diament i ruszył to najbliższego miasta, z niego przeniósł się portalem do miejsca gdzie znajdował się jego zastępca.
- Długo się tego uczyłeś? - zapytał się kapitan uśmiechając się. - Zostaniesz poinformowany kiedy wykopaliska się rozpoczną.
- Czemu nie powinno mnie tu być? Szukam pewnej osoby i nie odejdę stąd bez niej.