Kiedy już weszli postanowił wystartować no chyba, że Magda też miała przyjść.
Magda westchnęła, po czym poszła do Defenjeta.
Helmut
-Chyba masz gorączję...
Właściciel
Magda:
I jesteś w DefenJecie.
Fronterin:
Vanetina przez komunikator-Nie ingerować, warunek Putina.
Fish Man-A to nie jest tak że Hydra to jak najbardziej nasz problem?
Helmut:
-Nie, jestem zdrowa.
Helmut
-Dziwnie mówiłaś i...
Vanetina
-Nie mamy pewności. Jeśli to resztki, ingerować.
-Pie**olę warunki Putina. Terroryści to terroryści.
Wystartował i poleciał do miejsca zdarzenia.
Właściciel
Fronterin:
I wystartowaliście.
Magda:
Jak wyżej.
Helmut:
-I?
Vanetina:
Cóż, zamach był kilka minut temu, a przypomniałaś sobie że akurat w tej chwili Putin miał być w drodze z lotniska do Kremla.
Vanetina otworzyła portal i poszła do Moskwy.
Helmut
-Po prostu się o ciebie troszczę...
Właściciel
Fronterin:
I jesteś nad Rosją.
Helmut:
-Tylko dlaczego myślałeś że jestem chora?
Vanetina:
//Przenoszę//
Helmut
-Wolę... Mieć pewność i...
Helmut
-I... Zrozum... Martwię się..
-Poza tym... Anioły są wspaniałe.
Właściciel
-A sam mnie uspakajałeś żeby się nie martwić...
-Tymasz się nie martwić. Ja tam mogę.
Właściciel
-A co do Jess, ja rozumiem że smocze zwyczaje, tradycje itp. itd. ale mnie chyba kochasz najbardziej?
Właściciel
-Zobaczmy co się dzieje.
Włączyła telewizor. Akurat były wiadomości o porwaniu Putina.
Westchnął.
-Nie moja bajka...
Właściciel
-Zgaduje że reszta już tam jest
-Nie wiem... Możemy się prxejść po okolicy...
Właściciel
-Może być. Trzeba będzie wsiąć parasol
-Tak, bez wątpienia. Znaczy ja byłem w gorszym deszczu... Jeszcze w Rosji...
Właściciel
//*intensywne parasolowanie*//
-Tutaj jednak prawie ciągle pada
-Nie... Lotnicy mówili, że mieli przepiękną pogodę.
Poszedł za nią.
-Dziwy na niebie i ziemi się dzieją...
Właściciel
Zaczęła się kierować w stronę furtki. Widzisz jak w waszą stronę idzie Jess.
Spojrzał się na nią, uśmiechnął się i zdjął kurtkę.
-I jak tam Jess? Wszystko dobrze?
Właściciel
-Tak, wszystko w porządku. Ładnie jest urządzona ta willa.
Wzruszył ramionami.
-Przejść się... Dzień jeszcze piękny.
-Ja nie mam nic przeciwko.