Gorg pierwszy raz w ogóle zobaczył takie miejsce. Nie wiedział o istnieniu pustyń innych niż lodowe. Mimo to, nie podobało mu się tutaj. Nie wymyślił nic twórczego, więc postanowił po prostu postarać się znaleźć coś, co będzie się rzucało w oczy, bo na razie cały horyzont wyglądał dla niego jak jakaś pętla przestrzenna.
- To streszczę ci zasady. Po pierwsze oszczędzaj wilgoć. Nie otwieraj ust bez powodu, nie pluj, staraj się przetrzymać wodę w ustach przed połknięciem. Po drugie nie jedz nic, jeśli nie jesteś dobrze nawodniony. Po trzecie patrz pod nogi. Po czwarte zawsze szukaj osłony przed słońcem. I w końcu - nie ufaj niczemu. Nawet twoje zmysły mogą cię tutaj zmylić.
Kuba
Po paru godzinach słońce postanowiło zrobić właśnie to. Oddział instynktownie zabrał się do rozkładania obozowiska. Pytanie brzmiało, czy powinni rozpalić ognisko. Mieli nieco podpałki pod ręką a ogień zawsze stanowił jakąś pomoc. Z drugiej strony, wciąż nie wiedzieli, czy ktoś na nich nie poluje.
Lux
Ściany wąwozu wyróżniały się całkiem mocno, poza tym w pobliżu mógł zobaczyć parę kamieni trochę żółtawej trawy. Chyba nawet dojrzał przemykającą pomiędzy głazami jaszczurkę.
Kazał przygotować miejsce na ognisko i mieć pod ręką wszystko co było potrzebne by je rozpalić. Jednak mieli tego na razie nie robić, a tylko wystawić warty. On sam wziął pierwszą.
-Dziękuję za wskazówki.. Przydadzą się na przyszłość.. -uśmiechnął się szeroko. -Ile czasu już tutaj spędziłeś, że tak bardzo znasz się na tym miejscu?
Postanowił iść wzdłuż jednej ze ścian, cały czas w jednym kierunku w poszukiwaniu CZEGOŚ, a najlepiej KOGOŚ. Jednak nie wiedział, czy znajdzie tu jakiegoś człowieka.
Żołnierze wypełnili rozkazy i weszli do namiotu. Werner został na zewnątrz sam, w całkowitej niemal ciemności.
Lux
Szedł przez jakąś godzinę, pocąc się przy tym niemiłosiernie. W końcu wyszedł na otwartą przestrzeń, jednak nie było tam kompletnie NIKOGO, i prawie NIC oprócz jakiś kolczastych roślin i oczywiście skał.
Creepy
- Bo ja wiem... chyba z trzysta lat. W oazie mieszkałem od niedawna. Chodź, wypadałoby gdzieś dojść przed nocą - Manfred poszedł do przodu, już mniej chwiejnie
//Nie dali nikogo innego żeby pomógł, niewdzięczne su**nsyny.//
Nie pozostało mu wiele jak odsiedzieć swoją wartę, starać się nie usnąć i nasłuchiwać czegoś podejrzanego. No, nasłuchiwać, bo wypatrywać raczej nie.
Najbliższym odpowiednikiem miejsca do odpoczynku był rów dający nieco cienia. Gorg mógł wprawdzie szukać dalej, ale już był cholernie zmęczony.
Creepy
Szli więc przez pustynię. Sępy krążyły nad nimi jeszcze przez godzinę, aż w końcu znudziły się i poleciały szukać jakiejś mniej ruchliwej padliny. Słońce osiągnęło już zenit i powoli opadało ku horyzontowi.
Czekał i wziął się na wspominki, bo nic lepszego nie miał do roboty. Oczywiście nie na tyle, by stracić czujność.
//W ogóle to ludzie pamiętają życie przed śmiercią w całości czy zapominają jakieś jego fragmenty, np. gdy są już martwi od bardzo długiego czasu?//
Wspomnienia z życia nie były zbyt przyjemne. Podobno po dłuższym czasie ludzie zapominają większą część życia. Wernerowi niepamięć zapewne wyszłaby na dobre, po wszystkich bitwach i oblężeniach, w których kule były nieraz niewielkim problemem w porównaniu do głodu i zimna. Przemyślenia te przerwał ledwo słyszalny szelest dochodzący zza wydmy.
Creepy
Zanim słońce zdążyło zajść doszli do rowu wyglądającego na wyschnięte koryto rzeki.
- Jeszcze niedawno płynęła tu woda. Ale dobrze, że tu doszliśmy. Prześpimy się i rano ruszymy wzdłuż koryta.
Albo jakiś człowiek, więc szybko zbudził oddział, kazał im się uzbroić i wziął dwóch ludzi ze sobą. Razem z nimi starał się zakraść w miejsce gdzie nowy przybysz postanowił sobie kopać.
- Ze skorpionami nigdy nie wiadomo, ale nie są przecież takie straszne - Manfred także usiadł - Ot, wstrzykują truciznę i wracasz na kolejny osąd. Śmierć z pragnienia jest znacznie gorsza. A przynajmniej tak słyszałem.
Kuba
Ci nie byli szczególnie chętni, ale poszli za nim. Gdy skradając się dotarli za wydmę zdążyli zauważyć, jak coś na kształt lisa zmyka z pola widzenia.
- To pewnie Fenek - odezwał się jeden z żołnierzy - Widziałem parę takich podczas służby w Afrika Korps. Ciągle kopią nory i tunele, jak jakieś krety.
lux
O dziwo nie miał żadnych snów. gdy się obudził, łaziła po min jakaś natrętna jaszczurka.
- Nie martw się szefie, tamci z oazy na pewno nie chcą z nami zadzierać - powiedział towarzysz, po czym wraz z kolegą udali się z powrotem do namiotu
Lux
Była naprawdę mała i raczej niegroźna - nie miała wielkich zębów czy pazurów, żądła ani niczego w tym stylu - ale za to śliska i cholernie irytująca. Wlazła Gorgowi pod ubranie, co nie było szczególnie przyjemne.
Postanowił wstać i jakoś ją wyciągnąć. Gdy tylko mu się to udało, odłożył ją na ziemię. Nie chciał zabijać stworzenia, które nic mu tak naprawdę nie zrobiło, poza tym uznał je za ładne i zabawne.
Żołnierz wszedł do namiotu zostawiając Werenera samego. Po paru minutach wznowił się dźwięk kopania - najwyraźniej Fenek nie miał zamiaru porzucać swego tunelu.
Lux
Po paru chwilach udało mu się chwycić jaszczurkę za ogon... który oderwał się od reszty ciała gada. Po chwili uwolnione stworzenie zbiegło pomiędzy skały.
Creepy
- Skoro tak uważasz... - mruknął towarzysz, po czym położył się w rowie i zamknął oczy.
Czyli norma. Na froncie nauczył się spać wszędzie i o każdej porze, bo nawet przez kilka dni musiał trwać na pozycji bez snu czy posiłku. Niepokój? Cóż, u Sowietów było podobnie. Tam czuło się nawet większy, bo tu czeka tylko kilkunastu wrogów, tam były ich miliony.
Wytrzymałość psychiczna bywała równie ważna co sprawność fizyczna. W końcu udało się zmrużyć powieki i zapaść w objęcia snu przy dźwiękach chrapania i... drapania o płachtę namiotu. To ostatnie było dosyć dziwne. Może fenek albo inne zwierzę próbowało się dostać do środka? Jeśli tak, to nie wychodziło mu to za dobrze.
Lux
//Punkt pierwszy regulaminu dla graczy. Chyba nie potrafisz przywoływać halucynacji ot tak?//
Na dworze było całkowicie spokojnie. Wartownicy siedzieli paręnaście metrów przed wejściem, zapewne chcąc mieć lepszą widoczność niż gdyby byli tuż przed wejściem. Nie zwrócili uwagi na Wernera, ale można to było wybaczyć, gdyż mieli wypatrywać przybyszy a nie pilnować, czy ktoś nie wychodzi z namiotu. Drapanie ucichło gdy tylko przekroczył próg namiotu.
Lux
Jednak nie widział zbyt wiele innych miejsc w pobliżu, wiec musiał sobie jakoś radzić.
Postanowił, że będzie jeszcze szedł przez pół godziny, a potem da sobie z tym spokój i znajdzie jakieś miejsce, w którym usiądzie i poczeka. Nie wiadomo na co.
Między tagi [youtube] należy wstawić 11 znakowy identyfikator filmu na YouTube.
Identyfikator znajduje się w adresie filmu i zawsze ma 11 znaków. Skopiuj go z URLa, np. z watch?v=YgEHrca6Yj0
skopiuj YgEHrca6Yj0.