Właściciel
Mostek, jak mostek, ciekawić mógł co najmniej umbarański oficer.
Podszedł do niego.
-Melduję się na rozkaz.
Właściciel
- Dobrze. - odparł. - Twoją misją jest dokonanie abordażu, co pewnie wiesz. Ale pamiętaj, że nic poza tym. Nie toleruję tu samowolki.
-Gdzie abordaż? Jaki abordaż? Od razu informuję, że jeżeli będzie wymagała tego okoliczność, to będę zmuszony wykroczyć.
Właściciel
//Jak to "wykroczyć"? ._.//
//Jeśli wymagały będą tego okoliczności zniszczysz statek?//
//Nie, Imperoum, Rebelię, Huttów, Chissów, Korelian i wszystkich po kolei, poza Mandalorianami.
Właściciel
//Korobov, masz świadomość, że jak mu podpadniesz to dostaniesz laserem prosto w twarz i jako pierwsza postać zasilisz Cmentarz?//
//Mam tą świadomość.
-Ale będę starał się wypełniać swoje obowiązki bez strat...
Właściciel
//A no, tak: robisz tu jako zwykły szeregowy, więc nie próbuj wydawać innym rozkazów.//
- Masz już jakieś doświadczenie w misjach abordażowych?
-Parę razy szturmowałem byłe separatystyczne okręty broniące jakiś dawnych baz z Wojen Klonów...
Właściciel
- Dobrze, ale póki co pozostaniesz pod zwierzchnictwem innych żołnierzy.
-Tak jest sir... Byleby nie iść do boju jak szturmowcy...
Właściciel
Przewrócił oczyma i zaczął wydawać polecenia załodze mostka.