Lekko skłonił głowę i udał się tam.
Właściciel
I znów zbrojna straż i kolejne droidy, tym razem dwa B1, dość sfatygowane, ale pewnie nadal sprawne.
Przywitał się.
-Ja zapisać się do sił abordażowych.-patrząc na B1, bo nieczęsto ostatnio widzi się relikty z wojen klonów (no chyba że sam jesteś reliktem, wtedy codziennie taki widzisz).
Właściciel
Po tej deklaracji brama stanęła otworem.
I wszedł ttam, jednocześnie pilnująć, by mu mieczyk za bardzo się nie rzucał w oczy.
Właściciel
Gdyby rzucał się w oczy to pewnie ktoś palnąłby Ci w łeb i odstawił do Imperium zgarniając nagrodę.
Niemniej, na razie jesteś bezpieczny, w pustym i ciemnym pomieszczeniu, w którym widać było tylko jedne drzwi.
Idzie w tamte strony, a hełm po prostu wariuje od skanowania i szukania.
Właściciel
//Może i wariuje, ale niby co skanuje i czego szuka?//
//POmieszczenie, na ewentualność.
Właściciel
//No to skanuje pomieszczenie, ale czego w nim szuka? Podsłuchów, broni czy małych słodkich koteczków?//
Właściciel
Skanowanie wykazało, że jest tam sporo mebli, nieco broni i przynajmniej trzy istoty żywe.
Właściciel
No więc wszedłeś do bogato umeblowanego pokoju. Za biurkiem siedział człowiek, za nim Trandoshanin obwieszony bronią, a pies akk drzemał sobie przy biurku.
Zasalutował, kiedy podszedł do biurka.
-Chcę się zapisać do sił abordażowych sir.
Właściciel
- Twoje dane? - zapytał krótko.
-Jamert Grinto, Mandalorianin, lat 33.
Właściciel
- Coś jeszcze? - zapytał, notując te dane w notesie komputerowym.
-Adres Zameldowania:-tutaj go podaje-, absolwent Akademii Imperialnej na Mandalore, wyrzucony za "samodzielne myślenie".
Właściciel
- A jaki jest Twój zakres umiejętności? - zapytał, podane dane też wpisując do notesu.
No i podaje, pomijając fakt, że umie władać mieczem świetlnym.
Właściciel
- Doskonale. - rzekł i odłożył notes. - Przyjmuję Cię.
-Oczywiście... sir. *szturmowiec MOD ON*.
-Stwierdzam, że nie sir.-stanął na baczność jak szturmowiec, po czym się otrząsnął. i stanął poważnie, ale dosyć wygodnie.
Właściciel
- Dobrze. Jeśli będziesz potrzebny, to skontaktujemy się z Tobą.
Właściciel
Rzekłeś to, mężczyzna miał Cię już wyprosić z gabinetu, gdy nagle odebrał jakieś połączenie na komunikatorze. Szybka rozmowa między nim, a jakimś Durosem, sprawiła, że powiedział:
- Cóż, wychodzi na to, że jesteś potrzebny już teraz.
Odwrócił głowę w jego kierunku, po czym zapytał się:
-A gdzie jestem potrzebny?
Właściciel
- Na orbicie, czeka tam już "Protektor." - wyjaśnił Ci krótko i pośpieszył gestem.
Udał się do swojego frachtowca i polecił na orbitę.
Właściciel
Czekał tam już krążownik typu 1000, używany niegdyś przez Federację Handlową.
Dał sygnał "Protektorowi", że jest.
Właściciel
W odpowiedzi również otrzymałeś sygnał, tym razem mówiący, że masz wlecieć do hangaru krążownika.
Właściciel
Stały tam już głównie myśliwce Z-95 i nieco składaków.
Właściciel
Wylądowałeś, wypada udać się na mostek czy zapytać kogoś o dalsze wytyczne.
Wyszedł ze statku i poszedł poszukać kogoś, kogokolwiek.
Właściciel
W hangarze sporo było mechaników i pilotów rożnych ras, więc nie musiał szukać daleko.
Podszedł do jakiegoś mechanika.
-Jak się dostać na mostek?
Właściciel
- Korytarzem prosto, turbowindą w górę i przed siebie. - wyjaśnił, nawet nie odrywając wzroku od skrzynki z narzędziami.
Skinął tyljo głową i poszedł za jego wskazówkami.
Właściciel
Trafiłeś, więc na korytarz, który prowadził, prosto jak w mordę strzelił, do zamkniętych drzwi z dwójką wartowników.
-Przysłało mnie GHN. Wpuśćcie mnie.
Właściciel
- Kto z GNH? - zapytał jeden z nich. - Każdy tu jest przez nich wynajęty.
Właściciel
- Kto Cię zatrudnił. - wyjaśnił dobitnie strażnik, licząc, że teraz zrozumiesz.
-Człowiek zajmujący się rekrutacją wojsk abordażowych-przez chwilę dało się słyszeć w jego głosie nutę złości.
Właściciel
No więc teraz wpuszczono Cię na mostek.