Moderator
Kali:
Nagle widzisz dwa spadające płonące Venatory.
Lando:
Tuż po odleceniu Venatora tamten statek skoczył w nadprzestrzeń. Praktycznie poza ARC i kanonierkami nie macie sił powietrznych.
Właściciel
Lando
-Musimy pszczędzać siły. Wysłać prośbę o esparcie.
Kali
-To to robi nowa zabawka Separatystów. No nic, idziemy... Jak się nazywasz?
Moderator
Lando:
-W powietrzu nie mamy szans.
Kali:
-Zillo, nazywają mnie tak przez malunek na hełmie.
Właściciel
Lando
-Tak, musismy wezwać siły wsparcia z Republiki.
Kali tak przegląda hełm.
-Bestia Zillo... Wasz dowoódca ma większą Moc, niż wszyscy sądzą.
Moderator
Lando:
-Koniecznie, mamy szanse tylko na ziemi bo nie mają swoich czołgów.
Kali (Jeszcze Lando nie ma umiejętności Starkillera aby ściągać krążowniki z orbity)
-Możliwe.
Właściciel
Kali
-Ale mniejsza, trzeba Cię zanieść do komórki ruchu Oporu.
Lando
//Za niedługo posiądzie.
-I trzeba się ukryć... Zawiadomcie Republikę i Zakon Jedi o "komplikacjach"...
Moderator
Lando:
-AT-AT dają nam przewagę na lądzie, ale możemy ją szybko stracić.
Na niebie pojawia się więcej jednostek Republiki, wezwane pewnie przez Venatora.
Kali:
-Ja. Ja muszę wrócić na front. Ja sobie poradzę, mnie uczyli pływać w sztorm i przeżyć rok bez jedzenia, to tylko mały ból w nodze.
Właściciel
Kali
-Słuchaj, mi prawie głowę urwało na Endorze, więc wiem co mówię.
Lando
-Jakieś tam wsparcie jest... Czy na całej pierdzielonej planecie nie powstała ani jedna komórka Ruchu oporu?
Moderator
Kali:
Wyrwał z kokpitu jakąś wajchę i użył jej jako laski, w drugiej ręce miał blaster.
-Żołnierz Republiki wszędzie da radę.
Lando:
-Jest, nazywają się Błyskawicą. Wysadzili elektrownie i napadli na transport broni.
Właściciel
Kali
-Znałam Jango. Równy z niego gość.
Lando
-Znam tylko jedną osobę w całym wszeświecie, która by założyła organizację o takiej nazwie... Kali Grinto... *tyn tyn tyyyyyn*
Moderator
Lando:
-Elektryk też mógł.
Kali:
-On mnie szkolił. Miał duże wymagania.
Właściciel
Lando
-Nie czas na sarkazm, jakbyście wiedzieli tyle co ja, tż byście zrozumieli. Dobrze, że Thi Rea została na Coruscant...
Kali
-Też mnie częściowo szkolił. Do dzisiaj mam siniaki na lewym udzie.
Moderator
Kali:
Nagle do sali wjeżdżają droideki. Otoczyły was. Słyszysz lekkie drgania na ziemi (nie trzęsienie)
Lando:
Do pałacu prowadzi droga blokowana przez oddział Magnaguardów i AAT.
Właściciel
Lando
-Ja się nimi zajmę-pogładził swój pistolet.
Kali
Takie powoli podnosi ręce do góry zastanawiając się, co to za drgania.
-Nieważne-Mocą popycha droideki tak, by się roztrzaskały.
Moderator
Kali:
Widzisz wsparcie, w postaci maszyny kroczącej Republiki wyburzającą ścianę.
Lando:
Zaczęli strzelać.
Właściciel
Lando odbija strzały i idzie dalej. Jedno AAT rzuca na Magnagurady.
Kali
-No to nieźle... Jest Jamert Grinto?
Właściciel
Kali
-Halo...
Lando stoi na zniszczonym AAT.
-Nie za trudno.
Moderator
Kali:
-Nie ma go, jest w Senacie.
Lando:
Widzisz jeden AT-AT który strzela w ściane na której balkonach są droidy.
Shmi i Bober:
Lecicie w stronę powierzchni.
Właściciel
Kali
-Braciszek nie walczy? Myślałam, że ędzie leciał w pierszej linii z wywieszonym jęzorem.
Lando
-Jeszcze nam to bokiem wyjdzie... Naprzód!!!
Shmi
-Jak powiem szkacz, to masz skakać, jasne?
Chociaż wie, żę ją cudem można zadrapać i strzącić pojazd, w ktrórym jest.
Właściciel
Shmi
Uśmiechnęła się i czeka.
Moderator
Lando:
W pałacu widzisz dziewczynę w zbroi straży, rozbitą kanonierkę, śmiertelnie kopniętych prądem członków Roju i klona pilota z dźwignią za kule.
Kali:
Widzisz Jedi i oddział klonów.
Bieber, znaczy się, Bober i Shmi:
Lądujecie na jakimś placu.
Właściciel
Lando
-Ty...
-Tak, ja. Zdziwiony?
-Ja zdziwiony? Ja?
Popatrzyła się na niego wzrokiem mówiącym "nie cwaniaczkuj"
-Możę byś tak wznieciła powstanie?
Wyciągnęła holokomunikator i połączyła się z Visem, Bekem, Heltem, Chanem i Bejem. No i do innych wyższych stopniem oficerów, w tym do Korkiego.
-Rozpocząć plan "W"...
Shmi
Wychodzi pewna siebie.
Właściciel
Shmi
-Nawet nie próbuj...
Moderator
Kali:
-Walczymy od 15 minut. Witamy spóźnioną.
Bober i Shmi:
Widzicie klony strzelające do droidów i mandalorian w czerwonych zbrojach
Właściciel
Shmi aktwywowała swoje miecze.
-Dlaczego zawsze czerwni są tymi złymi.
Kali
-Ja niedawno co się wyzwoliłm, więc przepraszam, mam pełne prawo.
Moderator
Shmi:
//Grievous. Twój argument jest inwalidą.
Kali:
-Prawie mieliśmy WBC, prawie.
Właściciel
Lando
-Co, słucham? Czyli istnieje jeszcze jedna, jedyna fiolka tego wirusa?
Kali odsunęła się nieznacznie.
Shmi
Tak czy siak, atakuje czerwonych.
//No i Kali.
Konto usunięte
Aktywowal swój miecz I zaatakował czerwonych.
Właściciel
Shmi walczy jak demon z piekła rodem. Diabeł w anielej skórze.
Moderator
Lando i Kali:
Słyszycie droideki.
Shmi i Bober:
Nagle widzicie czołgi AAT, ale one strzelały w droidy i rój.
Właściciel
Lando i Kali się szykują. Aktywują swoje miecze.
-Stawiasz Jasną Stronę Kali.
Shmi dalej walczy.
Moderator
Lando i Kali:
Wjeżdzają droideki, AT-AT zaczyna ostrzał.
Shmi:
Jakiś droid postrzelił cię w nogę.
Właściciel
Lando i Kali Odbijają i powoli idą naprzód.
Shmi się lekko wycofuje.
-PIerwszy błąd od 12 lat... Mój były mistrz nie będzie zadowolony...
Moderator
Kali i Lando:
Klon rzucił pod droideki bomby które wysadziły droideki.
Shmi:
Podbiegł do ciebie klon.
-Sir, zabrać do punktu medycznego?
Właściciel
Kali
-No, mniejsza, jakieś inne pomysły?
Lando
-Oczyszczamy pałac, zostawiamy garnizon, a potem szykujemy się do obrony Stolicy.
Shmi
-E, to tylko niewielki draśnięcie-zdejmuje but i sprawdza to.
Właściciel
(MNiej więcej taki dialog wywiązał się między Landem a Kali)
-Nie, powinnimy cały czas nacierać.
-Nie, powinniśmy zająć dogodne pozycje, umocnić się i z nich rozpocząć kontr atak.
-Szturm!
-Forteca!
-Szturm!!
-Forteca!!
-Sztyurm!!!
-Forteca!!!
-Wrrrrr!!!
-Wrrrrr!!!
-Brakuje tylko jeszcze trzeciego generała!!!
-Ta, jeszcze najlepiej z nawróconym Sithem!!!
Moderator
//A wtem pojawił się nawrócony generał Sith.
Lando i Kali:
-A może po prostu wysadzę pałac i rozwiąże wasze problemy.
Z kokpitu AT-AT wysunęła się głowa pilota który to powiedział.
Shmi:
Laser prawie ominął. Prawie.
Właściciel
Lando i Kali
Popatrzyli się na niego wzrokiem z piorunami w oczach.
-Ta, jasne. A potem będziesz się musiał tłumaczyć przed Satine, Bo'Katan, Jamertem, A uwierz, to bardzo wybuchowa mieszanka. Jak przeżyjesz 5 minut to Ci pogratuluję.
Shmi
Zakłada ponownie.
-Jaka sytuacja.
Moderator
Kali i Lando:
Widzicie kogoś w drzwiach. Miał na sobie kaptur który po chwili zdjął. Był to żółty zabrak. Uruchomił swój podwójny czerwony miecz.
-To Savage Opress!
Właściciel
Lando i Kali się przyszykowali.
Kali
-Myślałam, że się nie pojawisz.
Moderator
Shmi:
-500 albo pudłuje, albo prowadzi pojazdy zygzakiem. Nawet dobra taktyka, ciężej trafić. Generał Lando jest w trakcie przejmowania pałacu.
Kali i Lando:
Zaatakował was.
Właściciel
Kali i Lando blokują jego ciosy i pchają go Mocą.
Shmi
-Dobrze, kontynuujmy ofensywę.-dalej walczy.
Właściciel
Shmi
-Dobrze walczysz Ben... I czemu wyczuwam Maula... Przecież zginął...
Konto usunięte
-Maul...? On nie żyje... Jak to możliwe?
Właściciel
-Naboo, generator, Klita, Geonosis, podziemia, Lando, pojedynek, śmierć. W skrócie.
Moderator
//Ten uczuć gdy prowadzisz PBF Star Wars i chcesz jak najszybciej wprowadzcić w życie rozkaz 66
Kali i Lando:
Odrzuca was tak z czterdzieści metrów z pomocą piorunów mocy.
Shmi:
Zajmujecie plac spychając droidy na ulice.