Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To jak masz zamiar go pokonać lub zdobyć ten artefakt?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Które konkretnie masz na myśli?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie wiem czy to dobry pomysł, jak wiesz jestem w Bractwie. Nowemu Arcymistrzowi się to nie spodoba... O ile już go wybrali

Avatar Gniotek7
Właściciel
- ty chyba nie wiesz co mówisz, nie wiem jak ważne jest dla ciebie Bractwo Trujących Ostrzy ale ja jestem w nim 7 lat, to coś znaczy. Nie mogę ich tak po prostu opuścić

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie wiem, mogę. Ale ja nigdy nie walczyłem. Wątpię żebym była w tym dobra

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Hmm... Mogę spróbować aczkolwiek myśl o zabijaniu... przeraża mnie to...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tym mogę się zająć. Znam nawet parę osób które mogły by się nadać

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Może ci się to nie spodoba, ale to powiesz na Xardasa? Ja mu ufam

Avatar Gniotek7
Właściciel
<Gniotek wrócił do karczmy gdzie spotkał Aiona>
- Dobrze cię znowu widzieć Aion
- ciebie też, udało ci się, aczkolwiek jest sprawa
- Co znowu?
- Zebraliśmy my radę w celu dowiedzenia co się stało z Arcymistrzem...
- <wzdycha> ii?
- Nie wiem skąd, ale dowiedzieli się że to twoja sprawka
- Ale od ko... zaraz? A ty skąd wiedziałeś?
- Musiałem poszperać chyba jakoś żeby się dostać do ciebie nie?
- Niby tak...
- Rozumiem cię bracie, też bym tak postąpił. Ale oni chyba tego nie rozumieją
- I co? Powieszą mnie?
- Nie wiem, w każdym razie wysłali mnie po ciebie
- Ehh, no dobra, zbierajmy się
- Nie lepiej będzie jeśli się gdzieś... nie wiem, ukryjesz?
- Uznam to za żart, CHODŹMY
- No dobra...

Avatar Gniotek7
Właściciel
/// Hm czyżby rex się obraził? ///

<wieczorem dochodzą do bazy>
- Dobra wszyscy są tam
<wchodzą>
- Hmm widzę że zdrajca się pojawił
- Spalić go!!!
<jakiś człowiek z szatą kapłana>
- Uspokójcie się! Hmm, a więc jednak pojawiłeś się. Myśleliśmy że uciekniesz
- Chyba pomyliłeś ludzi
- I powiedz, co mamy o tym sądzić
- Nie wiem, róbcie co chcecie, spróbujcie mnie zabić, puśćcie mnie wolno...
<Aion>
- Powinniśmy go puścić !
<jakiś inny człowiek>
- Chyba oszalałeś! To jest zdrajca! Nabijmy go na pal!
- Powiedziałem cisza!!! Niech no pomyślę. Dobrze może zostać...
- że co!?
- Jednak zostanie zdegradowany do nowicjusza
- Czemu niby miałbyś o tym decydować co? Jestem od ciebie wyższy rangą
- Więc może zróbmy głosowanie co?
- Dobra, skoro mam być nowicjuszem, to odchodzę
- Słucham!? Z naszego bractwa nie można tak po prostu odejść!
- Zmuś mnie <wybiega>
- Straż!!!

Avatar Gniotek7
Właściciel
<wbiega do karczmy>
- MASIL!!!!
<budzi się>
- co co jest!?
- przydałaby mi się twoja pomoc
- o co chodzi?
- patrz
<wygląda przez okno>
- Cholera jasna! dobra czekaj zajmę się nimi
<wychodzi przez drzwi i używa jakiegoś zaklęcia, słychać wybuch i krzyki>
Huh, dawno czegoś takiego nie używałem, ok załatwione, ale ja tego sprzątać nie będę
- ook...
<na zewnątrz wszędzie wala się krew i ludzkie organy>

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dobra Masil słuchaj, wiesz gdzie jest Xardas?
- Oui, z tym może być problem
- Czemu?
- Można powiedzieć że miał pewną "sprawę" do załatwienia
- Mianowicie?
- Cóż dokładnie nie wiem, aczkolwiek myślę że lepiej będzie jak mu nie będziemy przeszkadzać
- A wiesz ile mu to zajmie?
- Nie wiem... Tydzień, miesiąc... rok... Całe życie? Mówił że wyrusza, nie powiedział na jak długo
- Po prostu świetnie... akurat teraz...

Avatar
Konto usunięte
Gniotek7 pisze:
/// Hm czyżby rex się obraził? ///

<wieczorem dochodzą do bazy>
- Dobra wszyscy są tam
<wchodzą>
- Hmm widzę że zdrajca się pojawił
- Spalić go!!!
<jakiś człowiek z szatą kapłana>
- Uspokójcie się! Hmm, a więc jednak pojawiłeś się. Myśleliśmy że uciekniesz
- Chyba pomyliłeś ludzi
- I powiedz, co mamy o tym sądzić
- Nie wiem, róbcie co chcecie, spróbujcie mnie zabić, puśćcie mnie wolno...
<Aion>
- Powinniśmy go puścić !
<jakiś inny człowiek>
- Chyba oszalałeś! To jest zdrajca! Nabijmy go na pal!
- Powiedziałem cisza!!! Niech no pomyślę. Dobrze może zostać...
- że co!?
- Jednak zostanie zdegradowany do nowicjusza
- Czemu niby miałbyś o tym decydować co? Jestem od ciebie wyższy rangą
- Więc może zróbmy głosowanie co?
- Dobra, skoro mam być nowicjuszem, to odchodzę
- Słucham!? Z naszego bractwa nie można tak po prostu odejść!
- Zmuś mnie <wybiega>
- Straż!!!

///Nie, dawno nie zaglądałem, poza tym nie mam co pisać :P.///

Avatar Gniotek7
Właściciel
/// Nie wiem użyj kreatywności? Poznaj moją postać? napisz co twoja postać aktualnie robi? stwórz nową postać. Hejtuj właściciela grupy? Opcji jest wiele///

Avatar
Konto usunięte
Gniotek7 pisze:
/// Nie wiem użyj kreatywności? Poznaj moją postać? napisz co twoja postać aktualnie robi? stwórz nową postać. Hejtuj właściciela grupy? Opcji jest wiele///

///Właściciel grupy to pognieciony gniot. LOL.///
<Tymczasem u rexa>
- Dobra krasnoludzie! Koniec żartów! Czemu tu węszysz?
- Ja? Ja nic, nie we, we... węszę...
- Nie? A mi się wydaje, że tak!
- Nie! To pomyłka, proszę pana!
- Habur! MÓW, ALBO CI ŁEB UTNĘ!!!
- No dooobrze... Przysłali mnie 4 najwyżsi, żebym ukradł oko prawdy...
- Ale go tu nie ma. Dobra, nie ważne, idź kradnij gdzie indziej. Jakbyś potrzebował transportu w postaci smoka, to wiesz gdzie mnie szukać. A i jestem Rex, a nie proszę pana.
- Dobrze... Rex...?
- Tia... Ok idź sobie.
<Habur po cichu przebija brzuch Rexa sztyletem>
- AHHHHHHHH!
<Krasnolud ucieka>






<Do zastępcy karczmarza przylatuje Rufus>
- Wsiadaj! Musisz mi pomóc!!!

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Rufus to smok tak? bo nie pamiętam :D///

Avatar Gniotek7
Właściciel
darcus pisze:
- O Xardasie nawet nie ma co gadać. - Odezwał się jakiś staruszek w szacie uniwersyteckiej, który dopiero co wszedł do karczmy. - Za to mam inny pomysł. -


- Kim ty jesteś?
<Masil>
- Lepiej uważać, typ wygląda podejrzanie

Avatar
Konto usunięte
Gniotek7 pisze:
///Rufus to smok tak? bo nie pamiętam :D///

///Tak smok lol :P///

Avatar Gniotek7
Właściciel
<Masil>
- Mara... co?
- To ten znajomy darcusa... Dobra mówisz że masz lepszy pomysł, jaki?

Avatar Gniotek7
Właściciel
<Masil>
- Co oni mają z tym X? co ich matka nazywała się Xardia czy co?
- Cicho siedź, dobra, gdzie go znajdziemy? I czy będzie chciał współpracować?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wiele to nie mówi...
- Dobra, to jak szukamy? Czy walić całą sprawę
- Hmm lepiej będzie go znaleźć
- No ale gdzie?
- Nie wiem, może w wieży Xardasa będzie coś o nim napisane
- Możliwe...
- To jak idziemy?
- Ehh dobra
- Powiem tylko coś Elisif i za chwilę wracam
<po 10 minutach wyszli z karczmy i kierowali się w stronę bramy>

Avatar Gniotek7
Właściciel
<tymczasem Masil i Karczmarz za pomocą portalu dotarli to wieży>
- Hmm to jak wchodzimy?
- a co jeśli zostawił jakiś strażników?
- Masil myśl, przecież Xardas im chyba by powiedział że ktoś taki jak my możemy przyjść a jak coś to się przedstawimy
- No dobra...
<wchodzą i zauważają golema 2 razy większego od nich>
- Spoko Gniotek.... Ale jak chcesz rozmawiać z TYM!? <pokazuje na golema>
- Tego się nie spodziewałem
<jakiś inny głos>
- czego się nie spodziewałeś?
- kto to powiedział?
- ja tępaki <golem podchodzi i kilka kroków>
<Masil>
- Odejdź potworze bo... bo potnę cię tym mieczem!
- Masil, serio? mieczem? Golema?
- Widzę masz zaiście tępego kolegę
- Trudno się nie zgodzić
- Bardzo zabawnę
- Dobra, czego tu szukacie? Chyba wiecie że Xardas wyjechał
- Tak wiemy, szukamy jego brata
- Hmm... Zacznijcie go szukać a sam was znajdzie
- Tak tak mówili nam już to, ale jak?
- Hmm... Jeśli Xardas chciał z nim zwykle rozmawiać, choć robił to rzadko to udawał się do tego lasu <pokazuje na mapę>
- Świetnie, możemy ją wziąć?
- Nie! To własność Xardasa!
- Ale...
- Powiedziałem nie!
- To jak mamy się tam dostać!?
- Zaprowadzę was
- A kto będzie chronił wieży?
- oni
<Golem pokazał na 4 szkielety - 3 grały w pokera jeden z nich do nich zamachał śmiejąc się>
- Ook... To jak idziemy?
- Dobra, ruszajmy, jeśli wyruszymy teraz to do jutra powinniśmy dojść
- A więc w drogę!
- Poczekajcie, hej Akryl!
<jeden z szkieletów kładzie karty na stole i podchodzi>
- Hmm?
- Idziesz z nami?
- Ehh... no dobra tylko dokończę rundkę
- Dobra
<po 5 minutach cała 4 wychodzi z wieży>

Avatar Gniotek7
Właściciel
<tymczasem w karczmie>
<krasnolud się budzi>
- Ahh... chyba trochę za długo spałem
- trochę? <zastępca karczmarza> owszem jeśli cały dzień można nazwać długo, za godzinę zacznie się ściemniać
- Oj tam ojtam, dobra zostało coś do picia?
- Nie? Wszystko wypiłeś. Dobrze że Gniotek nie miał czasu się tym zająć
- jak to dobrze? To co ja mam pić?
- nie wiem, idź się napij wody ze stajni
- Bardzo śmieszne

Avatar
Konto usunięte
<Do zastępcy karczmarza przylatuje Rufus>
- Wsiadaj! Musisz mi pomóc!!!

Avatar Gniotek7
Właściciel
rex01 pisze:
<Do zastępcy karczmarza przylatuje Rufus>
- Wsiadaj! Musisz mi pomóc!!!


<krasnolud>
- to gada?
- najwyraźniej, no więc mały słodki smoczusiu co się stało?

Avatar Gniotek7
Właściciel
<tymczasem zrobiło się już prawie ciemno>

Avatar
Konto usunięte
Gniotek7 pisze:
<krasnolud>
- to gada?
- najwyraźniej, no więc mały słodki smoczusiu co się stało?


- Przeżyję to, że mnie tak nazywasz. Rex jest ciężko ranny! Wsiadajcie i lecimy!

Avatar Gniotek7
Właściciel
rex01 pisze:
- Przeżyję to, że mnie tak nazywasz. Rex jest ciężko ranny! Wsiadajcie i lecimy!


ale ja się nie znam na lecze....
- Nie marudź! Jesteś karczmarz czy baba!?
- w sumie to zastępca karcz...
- no chodź! <wskakuje na smoka>
<zastępca karczku (każdy wie o co chodzi) wsiada na smoka powoli>
Leć smoku! Pora na przygodę!

Avatar
Konto usunięte
<Smok gwałtownie wyskakuje do góry, po czym leci z prędkością 450 km/h.>
- Jak tam? Trzęsie trochę? W tym tempie za 30 minut będziemy. Miejmy nadzieję, że Rex jeszcze żyje...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak właściwie to jak ty gadasz?
<krasnolud>
- JUUHUUU!!!

Avatar
Konto usunięte
- Ehh. Długa historia. Rex znalazł mnie pod progiem swoich drzwi. A przynajmniej tak mówi.
Potem na jakimś bazarze kupił siodło, bo byłem dość duży jak na mój wiek. Rex tłumaczył, że jestem prezentem dla jego syna - Tegetesa. Niestety. Kiedy Tegetes leciał na mnie, zaatakowały nas elfy, czy inne paskudztwa. Młody dostał strzałą w serce. Zaniosłem go do Rexa, na co on wybiegł z domu płacząc. Jakieś 8-10 miesięcy później, kiedy Rex zabił króla elfów w ramach zemsty, zawiozłem go na ten sam bazar, na którym kupił siodło. Kupił tam miksturę, i dzięki niej gadam. Teraz jestem wiecznym druhem Rexa. I zawsze będę.
Ej krasnoludzie? Przyśpieszyć?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Też pytanie !!! JUHUHU
- ja bym wolał żebyś troche zwolnił ... <łapie się za brzuch>
Zaraz... mówisz że zabił... Boże... możliwe że to przez niego zaczęła się wojna z elfami!

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią