Właścicielka
Niestety nigdzie jej nie widziałeś, może było za ciemno. Mężczyzna raczej nie był wampirem, nie dostrzegłeś bladej skóry.
Konto usunięte
Cóż, trzeba było rozpocząć na spokojnie. Szeptem nakazał Rhennie obserwować mężczyznę, czy nie wyciągał żadnego oręża, a sam podszedł do drzwi. Zapukał.
Właścicielka
Rhenna kucnęła przy oknie i robiła to co jej kazałeś. Usłyszałeś kroki i wyciąganie miecza z pochwy. Mężczyzna podszedł bliżej drzwi.
- Czego? - Zapytał, niezbyt miłym tonem. W końcu była noc...
Konto usunięte
- Broń może pozostać na swoim miejscu. Wraz z moją przyjaciółką jesteśmy tylko strudzonymi wędrowcami. - Spróbował uspokoić wojownika. - Uciekliśmy przed wampirami i zastanawialiśmy się, czy nie mógłby pan użyczyć choćby koca. - Przekonywał mężczyznę łagodnym tonem.
Właścicielka
- Skąd mam wiedzieć czy to nie podstęp? Albo czy sami nie jesteście wąpierzami? - Zapytał nieufnie.
Konto usunięte
- Rozumiem obawy. Sami nie jesteśmy ufni. Naszą rasę możemy jednak łatwo udowodnić.
Właścicielka
- Pokaż mi swoją rękę, bez żadnych gwałtownych ruchów. - Nakazał, lekko uchylając drzwi.
Konto usunięte
Odsunął się od drzwi. - Rozumiem, jesteś ostrożny. Ale ja też. Wystarczy, że pokażę ci zęby. - Powiedział, dalej zachowując spokój. Nie przystał na tę propozycję. Kto wie, może na zawsze pożegnałby się ze swą dłonią.
Właścicielka
Mocniej uchylił drzwi, ale wysunął miecz przed nie.
- Zatem zrób to. - Ponaglił cię zdenerwowany.
Konto usunięte
Szybko wykonał polecenie, otwierając usta. Zerkał na miecz gospodarza domu.
Właścicielka
- Teraz twoja przyjaciółka. - Mruknął. Rhenna podeszła, choć niepewnie. Pokazała swoje zęby a ten skinął głową i otworzył szeroko drzwi. Jego miecz był półtoraręczny, wykonany z zacnej stali. - Wchodźcie, nie próbujcie niczego głupiego. Zamknijcie za sobą drzwi. - Cofnął się do swojego łóżka na którym usiadł, wciąż jednak trzymał miecz.
Konto usunięte
Zgodnie z poleceniem wszedł do środka i zamknął drzwi. Wbił wzrok w wojownika.
Właścicielka
- Ale z was cieknie... Jak długo byliście na zewnątrz? Czy te wampiry mogą tu przyjść? - Zadał pytania. Rhenna również patrzyła się na długowłosego mężczyznę opierając się o ścianę.
Konto usunięte
- Mogą. Ale żadnego po drodze w lesie nie spotkaliśmy. - Oznajmił, przecierając dłonią mokre włosy. - Niezły sprzęt. - Rzucił, patrząc na zawieszoną obok łoża płytówkę.
Właścicielka
- Ostatnio prawie w ogóle jej nie używam odkąd przestałem pracować w najemniczym fachu. Ale nieźle się dorobiłem i chatka jest tego dowodem. Dobrze jest odpocząć na stare lata... Wampiry mi nie przeszkadzają, co ciekawe. Mam trochę futer, możecie się na nich położyć i ogrzać. Na pewno jest wam zimno, szczególnie tej drobince. - Wskazał na Rhennę. Faktycznie, trzęsła się z zimna, a jej cały ubiór był przemoczony.
Konto usunięte
- Dziękujemy. - Skinął głową. - Jeśli jutro będziemy mogli w czymkolwiek pomóc, proszę dać znać.
Właścicielka
- Postaram się coś wam wymyślić. - Wstał, wciąż trzymając klingę w ręku i otworzył szafkę. Z jej góry wyjął dwie sztuki futer, które podał tobie. - Pójdę dokończyć swoją lekturę, którą mi przerwaliście. - Jak powiedział, tak zrobił. Oparł miecz o łóżko, sięgnął ponownie po książkę i położył się na łóżku.
Konto usunięte
Towarzyszce wręczył jedno z futer, a swoje rozłożył na podłodze. Odpiął swój pas i miecz ułożył obok koca. Poluźnił kaftan i usiadł na futrze. Po chwili opadł na plecy.
Właścicielka
Kobieta zrobiła to samo co ty, wzięła futro i położyła je na podłodze. Zdjęła swój łuk oraz kołczan i położyła go obok. Następnie natychmiast wtuliła się w futro aby się ogrzać i zasnąć... Sam szybko zasnąłeś, nawet nie miałeś pojęcia kiedy. Obudziłeś się rano, obok ciebie Rhenny nie było, ani mężczyzny. Był wczesny ranek, czułeś się wypoczęty i gotowy do działania.
Konto usunięte
Leżał jeszcze moment, po czym podniósł się. Przywrócił swe ubranie do poprzedniego stanu, a ostrze przypiął u pasa. Opuścił chatę i przeszedł się po okolicy.
Właścicielka
Łuk i kołczan kobiety również zniknął w chatce, ale gdy z niej wyszedłeś szybko ją spostrzegłeś. Siedziała na łące i patrzyła w niebo, a mężczyzny nigdzie nie widziałeś.
Konto usunięte
Nie miał ochoty z nią rozmawiać, więc zaczął szukać człowieka, który ich ugościł.
Właścicielka
Kręciłeś się nieopodal domu lecz nigdzie go nie było.
- Szukasz go? - Zapytała łuczniczka. - Poszedł do miasteczka obok, po zapasy i takie tam.
Konto usunięte
- Niedługo będziemy się zbierać. - Rzekł niechlujnie w jej kierunku.
Właścicielka
- W porządku. - Wstała z trawy i otrzepała spodnie. - Więc czym się zajmuje twój stryj? - Zapytała zainteresowana.
Konto usunięte
- Służył w wojsku. Podróżowałem z nim kilka lat i naprawdę wiele mnie nauczył. - Wyjaśnił z lekką dumą, a dłoń zacisnął na rękojeści miecza.
Właścicielka
- Nie wątpię. - Uśmiechnęła się lekko. - Więc jednak ruszamy do Lundfoldu? Jest po drodze, a ten mężczyzna właśnie się do niego wybrał więc raczej niczego złego tam nie napotkamy.
Konto usunięte
- Cóż... Wampiry niższe nie mogą być gorsze od duchów lasu. A co do ich "przełożonych"... To mam nadzieję, że żadnego nie spotkamy. - Zamrugał kilka razy. - Myślę, że możemy się tam zatrzymać.
Właścicielka
- No... Jestem głodna jak nigdy. Ruszamy teraz? - Zapytała kręcąc się po polanie.
Konto usunięte
- Tak. - Odparł krótko. Nie zastanawiajac się, ruszył w stronę Lundfold.
Właścicielka
Rhenna podążyła za tobą. Podróżowaliście przez stary trakt otoczony słonecznymi łąkami, po dwóch godzinach trafiliście w końcu na pierwszą wioskę nieopodal widocznego już miasta. Przechodząc obok pracujących chłopów zbliżaliście się do miasta...
// Zaczynasz w Lundfold //