No, coś tam poleciało. Niezbyt wiele, ale zawsze coś. Nie odprężała tak jak poprzednia, ale zawsze coś.
Moderator
Spróbowała wyłowić tego szczura z tego naczyniq.
-Chodź mały... No chodź...
Udało jej się pochwycić gryzonia w dłonie. Był cały brudny, ale i też słuchy. Patrzył się na nią ciekawski.
Moderator
Spojrzała się na niego ciekawskim wzrokiem.
-Byłeś przed chwilą w bali z wodą... Jakim cudem jesteś brudny i suchy jednocześnie?
Patrzył się przez chwilę na nią, po czym znowu wskoczył do wody. Tym razem pływał nieco dziwnie.. układał jakieś szlaczki, które Felice nic nie mówiły i raczej nie powiedzą, bo czytać nie potrafi...
Moderator
Spojrzała się na niego i tylko podrapała się po głowie.
-Ja... Nie umiem czytać ani pisać.
Oglądnął się tylko na nią, po czym przestał pływać i zaczął machać w jej stronę łapką.
Moderator
Delikatnie przybliżyła się do niego.
Pokiwał twierdząco główką z jakby uśmiechem na pyszczku. Tylko takim ludzkim.
Moderator
-Nie jesteś zwykłym szczurem, racja?
Ponownie twierdząco pokiwał, zachęcając machaniem łapkami coraz bardziej, żeby się zbliżyła.
Moderator
Delikatnie się zbliżyła lekko niepewnie.
Szczur się wtedy zanurzył cały pod wodą. Po krótkiej chwili, z wody wychynęły wodne dłonie, wciągając Felice do wanny. Nie była zbyt głęboka, tak że można się położyć na spokojnie, a woda będzie sięgać do szyi. Otoczenie jaskiniowe uległo nieco zmianie. Mogła zauważyć, że jest teraz w rzecze. Wokół mogła dostrzec współplemieńców, którzy radośnie zażywali kąpeli, a młodsze bawiły się między sobą. Panował w miarę przyjazny i spokojny nastrój.
- Dobrze oddałem kąpiele w twoim stadzie?- Spytał się tajemniczy głos, jaki poprzednio słyszała w celi; a dokładniej ten, który wydawał się jakby we śnie.
Moderator
Spojrzała się na to z niedowierzaniem. Przypatrywała się temu... Z niedowierzaniem... Nie mogła uwierzyć.
-Tak... Dobrze... Ale kim ty...
- To na razie nieistotne, kim jestem.- Zabrzmiał głos, a zabawa trwała nad rzeką dalej, do południa, a zaczęło się rano. Dla Felice była to co najwyżej chwila czekania. Wtedy znów zabrzmiał głos:
- Który styl relaksu wolisz? Ten, co zaznałaś w saunie, czy wspólne kąpiele?
Moderator
-Znaczy... Em... - Jest lekko zakłopotana. To jednak jej dzieciństwo... Nie wiedziała, co zrobić... Co powiedzieć...
-Tęsknię za dzieciństwem szczęśliwym jak każdy, kto doświadczył...
- A oba sposoby kąpieli uważasz za tak samo przyjemne i integrujące wspólnoty?
Moderator
-Nie wiem... Pierwszy raz jestem w saunie...
Moderator
-Można się rozluźnić, ale nie miałam zbytnio okazji się bardziej zapoznać.
- To w takim razie nie przeszkadzam, wrócę później.- Powiedział głos, po czym Felice obudziła się w saunie, leżąc na ławie. W kącie nie było bali z wodą, a po pomieszczeniu nie biegał żaden gryzoń.
Moderator
Pomasowała się przez chwilę w skronie.
-Co się właśnie... - Ale nie wstawała. Jeszcze sobie poleży.
Długo sobie nie poleżała, bo usłyszała pukanie do drzwi.
Moderator
Spojrzała się tam, wstała i poszła otworzyć zakrywając się ręcznikiem.
Nikogo tam nie było, ale po chwili jej uszu dobiegł głos zza drzwi, w miarę donośnie:
- Co tak długo? Już pięć minut cię budziłam. Myślałam, czy by nie wejść do środka.
Moderator
-Przepraszam! Musiałam zasnąć!
- E, nic wielkiego się nie stało. Gorzej, gdyby to nie był sen... Proszę więc się zająć sobą, poczekam
Teraz zapadła cisza, kobieta najpewniej czekała, aż Felice zadba o siebie.
Moderator
No to co... Chyba trzeba skorzystać z wanny, racja? Rozbiera sięz ręcznika i wchodzi do wany... NO dobra.. Jeszcze się przemiea wilkołaka..
Cóż, zamieniła się bezproblemowo. Szkoda tylko, że teraz nieco ciężej było z wanną, gdyż forma ta została przystosowana do ludzi, a mimo iż wilkołacze ciało Felice nie należało do silniejszych, co nastawionych na zręczność, to i tak bezproblemowo przewyższała swą ludzką formę pod każdym względem. Plus jest taki, że sierść się błyszczała., była czysta i jedwabista; ile potrafi dać jedna wizyta w saunie!
Moderator
Po wyjściu z wanny wilczym zwyczajem się otrzepałaa, po czym przeobraziła się spowrotem w człowieka i zaczęła się ubierać.
Ubrała się nader szybko, teraz pozostaje tylko wyjść na korytarz.
Moderator
Zapukła tylko, że jest gotow i wyszła.
Wyszła przez otwarte już drzwi, bo zaraz po zapukaniu zostały otwarte. Stała tam rzecz jasna ta sama kobieta, co ją tu przyprowadziła, otworzyła jej też drzwi do gabinetu z poduszkami.
- Proszę wejść, Jerome się niecierpliwi, i ma informację na temat Walkirii.
Moderator
-Dziękuję - uśmiechnęła się i weszła.
Siedział już tam Jerome, który ożywił się zaraz po jej przybyciu.
- Pewnie chcesz wiedzieć, co z Walkirią?- Spytał się, po czym nie dając czasu na odpowiedź, kontynuował dalej.- Zapadła na nieznaną nam chorobę. Jest nieco słaba i czasami mówi bezsensu, ma gorączkę. Próbowaliśmy właściwie wszystkiego, ale nic nie działa, nawet czary tylko na chwilę zatrzymują chorobę, ale poza tym nic. Spróbuję wywal...- Wtem usłyszeli pukanie do drzwi, a potem dobrze jej znany głos komendanta:
- Otwierać!- Zaraz po tym nastąpiło kopnięcie w drzwi. Jerome gorączkowo zaczął wypychać swą towarzyszkę na korytarz.
- Nie odzywaj się, i siedź tam cicho.- Wypchnął i zamknął drzwi.
Moderator
Spojrzała się na to i tylko popatrzyła się na drzwi. Włączyła wilczy słuch.
- Słyszałem, że jest tu Inata. Gdzie ją chowasz?!- Wykrzyczał komendant, po czym jego ciężkie buty zadudniły w podłogę, wprawiając ją w lekki ruch, a dokładniej trzęsienie.
- Wuju, nie ma tu żadnej kobiety i nigdy nie był...- Nie dane mu było dokończyć, bo komendant wszedł mu w słowo:
- Już ja wiem, jak ty tu lubisz zapraszać więźniarki. Teraz Ci ta moja wpadła w oko!
- Jak dobrze wiem, już dawno ze sobą nie chodzi...- Tym razem przerwał to donośny plask.
- Milcz! Jeszcze tu wrócę, a jak ją tu zobaczę, to zostaniesz stracony razem z nią!- Zaraz po tym, echo obuwia znów wypełniło pomieszczenia, a zakończył je mocny trzask drzwiami; tak donośny że pewnie i ścianami dalej zatrzęsło.
Moderator
Wzdrygnęła się. Oni są tak różni... Ale to rodzina... Ile jej zajmie, by przemówić do tego zakutego łba, co i jak. W rodzinie nie miała Inaty.
- Możesz wejść.- Usłyszała głos Jerome'a.
Moderator
Delikatnie zajrzała przez drzwi, czy jest pusto. Jeśli tak, weszła i spojrzała się a Jerome nomen-omen wilkiem.
Cóż, zależy jak Felice rozumie słowo "Pusto", bo był tu tylko Jerome, ale skoro pozwolił wejść... to raczej można. Mężczyzna szybko pochwycił spojrzenie Felice.
- Zrobiłem coś złego?- Spytał się nieco ze strachem, masując policzek.
Moderator
-Pierwsza sprawa, komendnt jest twoim wujkiem. A druga sprawa... Kim do cholery jest Inata?
Słysząc drugie pytanie, przestał pocierać dłoń policzkiem i na chwilę się zamyślił.
- Tak, jest moim wujkiem, i wybrał mnie na swojego zastępcę, więc dlatego mogę więcej niż reszta, bo mają się mnie słuchać żebym już się uczył rozkazywać. Właściwie niezbyt mi to przeszkadza. No, może tylko jego naloty i gadki o tym, że używam tej mocy nie do tego, czego powinienem. To, ze tu jesteś to akurat dobry przykład tego złego używania. A co do Inaty...[b/]- Tu znów popadł w półprzytomny stan, jakby przypominał sobie szczegóły dotyczące tej sprawy.-[b] Kiedyś wuj był inny, w sensie, nie był tak negatywnie nastawiony do Twojej rasy, reszta była mniej więcej taka, jak teraz. W młodości zakochał się w wlikołaczce, która nazywała się właśnie Inata. Odwzajemniła jego uczcie, i żyli w miarę dobrze. Szkoda tylko, że parę lat temu tajemniczo odeszła. Wuj widział ją, jak ucieka w las z innym wilkołakiem, a dom był pusty z kosztowności. Nikt nie wie, co się do końca wydarzyło, ale eksperci mówią że została porwana, więc wuj jak to ma w zwyczaju, nakazał ją tropić, ale nie żeby ją uratować, co zabić. Dalej trwał przy swoim, że uciekła z nim dobrowolnie, a to dlatego że nie widział żeby była zakuta, i że od początku miała uśpić jego czujność i wpuścić wspólnika. Do dziś jej nie odnaleziono, no, dla reszty. Wuj najpewniej sądzi, że Ty nią jesteś, i muszę przyznać, że wyglądacie podobnie. Pewnie teraz sam nie wie, co chce z Tobą zrobić, sądzę że oszalał. Jakieś jeszcze pytania
Moderator
Słuchała tego i patrzyła się na Jerome z wzrokiem pełnym zrozumienia.
-Tak... Możesz wrócić do Walkiri... Co z nią?
- Jak mówiłem, spróbuję wywalczyć przeniesienie jej do cel leczniczych, żeby tam odpoczywała. Chcesz się z nią zobaczyć?
- Moi udzie Cię odprowadzą. Ja tu wolę zostać. Czekają już na zewnątrz, powiedz że chce do Walkirii, zrozumieją.
Moderator
-Oczywiście... - po czym wyszła.