-Ale niekoniecznie cały...
-Cały nie będę dobrze użyteczny. Czyli nie będzie ze mnie pożytku.
Właściciel
King:
I widzisz samochody wojskowe jadące w jedną stronę i helikopter
-Ale też mam dla ciebie zadanie...
Pobiegł więc za nimi.
Milczał, czekając co powie.
-W Olsztynie znajduje się dawna baza Hydry... Masz ją zniszczyć...
-Olsztyn? Daleko trochę. A wy pomożecie mi namierzyć tego zabójcę moich rodziców.
Właściciel
//Hugokopterem//
King:
I widzisz dosyć wysoki budynek pod który podjeżdżają. Na jedno z pięter wchodzą wojskowi na linach z helikoptera.
Musi się pospieszyć. Zaczął się szybko wspinać po ścianie, aż na jedno z środkowych pięter.
- Czyli... co teraz mam zrobić, ażeby się tam szybko dostać?
Właściciel
King:
-Proszę zejść stąd albo zaczniemy strzelać! To teren zamknięty!
Zignorował ich i dalej wchodził.
-Zq chwilę cię odtransportujemy...
-To źle zabrzmiało. A mój pancerz?
-Też zostanie odtransportowany.
Czekał więc na dalsze "polecenia".
Pokazał środkowy palce i wszedł przez pierwsze lepsze okno, jeżeli była szyba, to przerobił ją w szklanego węża, który miał zlecieć na wroga.
-Dzisiaj w nocy dostaniesz bilet na samolot...
Czekał dalej, bo przecież te kropki na końcu coś znaczą.
-A potem zostaniez zrzuony z 15 tys. metrów bez spadochronu. Jak to przeżyjesz, reszta pókdzie z górki.
- Wy chyba chcecie się mnie pozbyć. A sprzęt?
-Zrzucony zaraz obok... Spokojnie, przezyjesz... Raczej...
-Bo my nie rzucamy ludzi na śmierć... Raczej...
- Się zobaczy. A czemu akurat bez spadochronu?
-Bo zbyt go widać na radzarze i na tle nocnego nieba.
- Czyli to będzie nielegalne? Równie dobrze mogę te kilometry przelecieć na ptaku.
-Czy my działamy zgodnie z prawem? Nie.
- Czy latające ptaki są zgodne z prawem? Nie, a są bezpieczniejsze niż zrzucanie człowieka z wysokości!
-Bedą się spodziewać ptaków...
- Ciekawe czem... kto będzie? Mam ponoć zniszczyć bazę hydry, nie?
-Nie wiadomo... Wiadomo tylko, żę ściągnęli 88...
//Sorry, że nie pisałem. Brak czasu.
-Pomożesz nam z nim?
Właściciel
King:
I trafiłeś na piętro gdzie była masa rosyjskich zolnierzy którzy wchodzili na górę. Widzisz że jeden odbiera jakiś rozkaz przez komunikator w hełmie po czym zaczynają do ciebie strzelać.
Fronterin:
-Tak, musimy go jakoś przetransportować do DefenJeta. Może w bazie uda mi się rozpracować co mu wstrzyknął.
-Działa kaliber 88mm... Unowocxrśnione... Potrafią tragić w kaczkę z 60 kilometrów.
Zaczął biec w ich stronę odbijając każdy pocisk po drodze. Kiedy do nich dotarł, to zaczął rzeź, precyzyjnie ciąć każdego dookoła, okazjonalnie odbijając pociski.
/Może być takie coś, czy za bardzo podbiega pod GMowanie siebie?
Zawinął Rybę w sieci.
-Wystarczy?
Właściciel
Fronterin:
-Na chwilę tak, mam nadzieję że w DefenJecie mamy klatkę albo coś?
Słyszysz kilka pięter niżej krzyki.
King:
I ogólnie to co widzisz to krew i kawałki ciał
No, jeżeli to wszyscy, to pobiegł na górę budynku, po drodze eliminując wrogich żołnierzy głównie cięciami.
-Mamy, spokojnie. Schodzimy niżej?
Właściciel
Fronterin:
-Myślę że tutejsze wojsko sobie poradzi z Hydrą. Odstawimy tylko nieprzytomnego Putina.
King:
I kolejni żołnierze.
I znowu ta sama bezmyślna taktyka parcia przed siebie. Oby coś tym zyskał. No, nie walką co bardziej dojściem na dach budynku.