Właściciel
Jeden z dwóch okrętów należących do niejakiego Lorda Vex'a.
Tak jak w standardzie wyposażono go w sześć podwójnych ciężkich dział laserowych, ale wzmocniono ich siłę ognia.
Dzięki modułowej budowie korweta jest dłuższa i ma więcej miejsca na dodatkowe wyposażenie. Zalicza się do niego sala taktyczna, sala medyczna, dodatkowe stanowiska dla dział jonowych na burcie i dziobie, turbolasery na burtach, emiter promienia ściągającego i mały hangar dla kilku myśliwców.
Korweta płaci za to jednak mniejszą mocą osłon i prędkością.
Jest to prywatna jednostka Lorda, jego oddziałów i służy mu w prywatnych rozjazdach, wszędzie tam, gdzie nie może udać się swoim flagowcem.
Właściciel
Lunaaax:
Sentinel osiadł w małym hangarze, a wszyscy opuścili pojazd. Tajemniczy żołnierze udali się w sobie tylko znanym kierunku, a Lord nakazał Ci gestem byś szła za nim.
Lunaaax
Wykonała rozkaz. Nabierając śmiałości, zapytała:
- Lordzie, dokąd idziemy i co ze mną będzie?
Właściciel
Vex milczał, aż doszliście do sporego pomieszczenia, które mogło uchodzić za salę konferencyjną.
Lord zajął jedno z krzeseł, a Tobie wskazał na to obok.
- Od dziś zamieszkasz na tym statku i nie będziesz opuszczać go bez mojej wiedzy, zgody i eskorty żołnierzy. Zrozumiałaś?
Lunaaax
Usiadła we wskazanym miejscu.
- Tak, Lordzie.
Właściciel
//Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że napisałem "Pustki" z wielkiej litery.
Elarid.
Elarid wszędzie ;-;//
- Pytałaś się mnie kim jestem. - zaczął po namyśle. - Nadal chcesz poznać prawdę?
Lunaaax
// :V //
- Tak, chcę, Lordzie.
Właściciel
- Nie jestem Jedi, ale nie jestem też Sithem. - zaczął tak, jak jeszcze za pierwszym razem, na powierzchni Azis Prime. - Jestem Inkwizytorem. - dodał z wyraźną dumą, po czym przerwał. - O mojej przeszłości nie usłyszysz za wiele, i lepiej o nią nie pytaj. Niemniej już w młodym wieku wiedziałem, że mam w sobie potencjał. Ooo tak. Wielki potencjał. Odkryli mnie Jedi, dawno temu, ale nie mogłem zacząć szkolenia, gdyż byłem za stary. Czasy się zmieniły, Republikę zastąpiło Imperium, a Jedi zostali wybici. Wtedy otrzymałem od Mocy drugą szansę. Odkryłem mnie sam Darth Vader i przeszkolił, zarówno w walce na miecze świetlne, jak i w arkanach Ciemnej Strony. Później wyruszyłem w Galaktykę by nieść pokój. Sformowałem elitarną Eskadrę Opal i zostałem jej liderem. Zabiłem ponad tuzin byłych Jedi. Zmiażdżyłem wiele rebelianckich grup. - wyjaśnił i zamilknął byś mogła przyswoić sobie te informacje i zadać ewentualne pytania, bo pewnie Lord miał coś do powiedzenia.
Lunaaax
Zamilkła na dłuższą chwilę, by móc sobie wszystko poukładać. Nie miała żadnych pytań, więc tylko kiwnęła głową.
Właściciel
- W związku z nasiloną działalnością buntowników w tym układzie mój Mistrz wysłał mnie tu, bym zaprowadził porządek z nimi i kilkoma Jedi. Jednego się pozbyłem, ale przynajmniej trzech pozostaje na wolności. - powiedział i znów przerwał. - W związku z tym co niedawno zaszło do odwołania zamieszkasz na korwecie, a pani gubernator na drugim z moich okrętów. - przypomniał.
Lunaaax
- Rozumiem, Lordzie. To na wypadek, gdyby Rebelianci znów usiłowali mnie bądź gubernator porwać, zgadza się?
Właściciel
- To po to, żeby dane, które posiadacie nie wpadły w ich ręce. - uściślił Lord po czym milczał przez dłuższą chwilę. - Słyszałaś kiedyś o Komandosach Republiki? - zapytał w końcu.
Lunaaax
Na znak potwierdzenia kiwnęła głową.
Lunaaax
- Byli klonami wychodowanymi na Kamino, tam też ich szkolono. Służyli Republice, gdy jeszcze istniała oraz byli lepiej uzbrojeni i wyposażeni niż podstawowi żołnierze Wielkiej Armii Republiki. Wykonywali specjalne zadania. To wszystko co o nich wiem, Lordzie - odpowiedziała.
Właściciel
- Dość ograniczona wiedza, ale masz rację. - powiedział i wstał. - Komandosi służyli nam jeszcze po wojnie, wyłapując Jedi. Ja natomiast staram się powołać ich z powrotem do życia. Dawni Komandosi szkolą teraz zwykłych rekrutów. Pierwszym owocem tej procedury jest Drużyna Rankor, pierwsza, nowa drużyna Komandosów Imperium.
Lunaaax
- Czy to m.in po to, by szybciej tłumić rebelianckie bunty, tak?
Właściciel
- Po by zabijać Jedi i zdrajców. - sprecyzował i opuścił pomieszczenie.
Lunaaax
Nim zniknął jej z oczu, wstała i zawołała za nim:
- Lordzie, co mam teraz zrobić?
Właściciel
Inkwizytor nawet się nie zatrzymał, a tym bardziej nie zaszczycił odpowiedzią.
Lunaaax
Westchnęła cicho i również opuściła pomieszczenie.
Właściciel
Korytarz. Ni mniej, ni więcej, ale po prostu korytarz.
Lunaaax
Zdziwiłaby się, gdyby nie były patrolowane przez żołnierzy.
//Sorka za nieobecność, ale na środku morza nie miałam wifi. :V
Właściciel
Więc mogła dziwić się do woli, bo poza nią nikogo tu nie było.
Lunaaax
Ruszyła przed siebie korytarzem.
Lunaaax
No i szła dalej, licząc na znalezienie kogoś żywego.
Właściciel
W końcu trafiłaś do stołówki, gdzie kilku członków załoga spożywało posiłek, pewnie po skończonej nocnej warcie.
Lunaaax
Podeszła do najbliżej siedzących i zapytała uprzejmie:
- Przepraszam, że przeszkadzam wam w posiłku, ale czy mogłabym poprosić, byście wskazali mi drogę do mojej kwatery? Sarin Tagratt, zastępczyni pani gubernator.
Właściciel
- Kobieto, daj zjeść. - mruknął jeden z żołnierzy.
- Właśnie! - dodał drugi, opychając się nerfiną. - Dopiero co skończyliśmy obchód po tym bydlaku i resztę roboty.
// Jaaaa, ale wyczyn. Zrobić obchód po 150 metrowym stateczku... brawoooo. Ciekawe co by ci "zmęczeni" załoganci powiedzieli po zrobieniu obchodu po SSD :P //
Lunaaax
- A czy jak zjecie, to będziecie łaskawi spełnić moją prośbę - mruknęła, niezbyt zrażona.- Smacznego - dodała po chwili.
//Ale mogli takie coś obejść kilka razy. :P
Właściciel
//Masz rację to było ich jedyne zadanie. Nic nie wspomniałem o reszcie.
A poza tym to wpadłeś na to, że mówią tak tylko by ją zbyć?//
- Tak, tak. - mruknął jeden między kęsami posiłku.
// Zauważyłem, że chcieli ją zbyć, bo nazwali Raidera "bydlakiem". Normalny żołnierz po obchodzie na pewno nie walnąłby takiej gafy :P //
Lunaaax
- Mhm - mruknęła i odsunęła się nieco, czekając, aż ci zapchają swoje żołądki.
Właściciel
Trochę to trwało, ale w końcu skończyli.
Lunaaax
- Więc czy teraz będziecie na tyle łaskawi i mnie zaprowadzicie?
Właściciel
- Korytarzem prosto, potem w lewo. Drzwi z numerem trzynaście. - wytłumaczył żołnierz.
Lunaaax
- Dziękuję - odrzekła krótko i udała się we wskazane miejsce.
Właściciel
No i trafiłaś do małego, ale przytulnego i zadbanego pokoju.
Lunaaax
Zamknęła za sobą drzwi i rozejrzała się dokładniej po pomieszczeniu.
Właściciel
Łóżko, szafa, stolik, krzesła. Nic niezwykłego. Jednak na łóżku były Twoje najpotrzebniejsze rzeczy, w tym większość ubrań.
Lunaaax
Poszła pogrzebać trochę w ubraniach, po czym postanowiła się przebrać, a potem uczesać.
//Nie ma tam ukrytych kamer? :V
Właściciel
//Lord Vex ma bardziej finezyjne sposoby na sprawdzenie co robisz.//
Przebrałaś się i uczesałaś.
Lunaaax
//Aha. Przykład?
Postanowiła poukładać swoje rzeczy do szafki.
Właściciel
Zrobiłaś to.
//Dowiesz się w swoim czasie.//
Lunaaax
//Mam się bać?
Postanowiła odpocząć po tym wszystkim, więc poszła, położyła się na łóżku i zamknęła oczy, próbując zasnąć.
Właściciel
Więc zasnęłaś.
//Jeszcze nie.//
//może ukryte holokamery :P Oglądanie hologramów jest bardziej finezyjne niż płaskich obrazów.
Lunaaax
// Ale to nie to samo co oglądanie na własne oczy tego, co dzieje się obecnie. //
No i spała.