Moderator
- Znacie dalsze wytyczne?
Właściciel
-Stwierdzam, że po zabezpeczeniu delty rzeki nikt nie informował mnie o dalszych rurach sir. Działałem na ślepo.
Moderator
Więc teraz wiesz, że musisz zostać tu i okopać się. Może wtedy nie zrobisz większych szkód, niż to warte. - powiedział i przerwał połączenie.
- Tak jest, sir - odpowiedział CT-7777.
Właściciel
Przez chwilę jeszcze wpatrywał się w holoprzekaźnik, po czym bez jakiegokolwiek tonu w głosie wydał rozkaz, by się okopać i nie wyściubiać nosa z okopów, dołów, chyba że to naprawdę konieczne.
-Te Blaszaki i tak zrobiłyby z nas miazgę... Miałem proste zadanie, zdobyć deltę rzeki. Nikt nic nie mówił o żadnym ataku na to miasto, działałem na ślepo... Flasback, chodź no tu.
Moderator
Rafael:
Rzekłeś to, a okręt wyszedł z nadprzestrzeni na orbitę, prosto w zażartą bitwę kosmiczną.
Korobov:
Klony zaczęły robić okopy, choć wolały siedzieć w AT-TE. Natomiast wywołany klon podszedł do Ciebie, tak jak chciałeś.
Właściciel
Zdjął kołnierz oznaczający kapitana i podał mu.
-Wiesz, co to znaczy...
Moderator
- Nie, nie wiem, sir. - rzekł, kładąc nacisk na ostatnie słowo i nawet nie patrząc na to, co mu dajesz.
Właściciel
-Obwiniono mnie o śmierć naszych braci... Byłeś na Geonosis i wiesz, co potrafią IG-227. Jakbyśmy zostali, to *bum*-teatralny gest pięścią określający wybuch- i nas nie ma... Nie mam nawet siły się sprzeczać z Wolfem...
Moderator
- Czyli, że co mam zrobić?
- Znów desant podczas bitwy kosmicznej - w myślach wyrzekł CT-7777, a już głośno odezwał się:
- Mamy przygotowane jakieś miejsce desantu, czy znów lądujemy na żywioł?
Właściciel
-Dowodzić. Ja sensu stricte nie jestem już twoim dowódcą.
Moderator
Korobov:
Kiwnął głową i z wahaniem odebrał insygnia kapitańskie.
Rafael:
- Miejsce na desant zabezpieczyli nam wcześniej, spokojnie. - odparł dowódca. - Idźcie do swoich jednostek, desant już niedługo.
Właściciel
-To teraz do ciebie będą strzelać w pierwszej kolejności-zaśmiał się, po czym lekko uderzył Flasbacka w ramię.
-Sziedzieć na dupie i się okopać, takie zadanie postawił nam komandor Wolf sir.
A więc zawinął się i poszedł do swojego AT-TE, w oczekiwaniu na rozpoczęcie desantu
// Btw. straty z Mygeeto uzupełnili mi? //
Moderator
Korobov:
Lekko zmieszany pokiwał głową, a później poczuł się pewniej i zaczął wydawać rozkazy.
Rafael:
Maszyna już czekała, przyczepiona do kanonierki LAAT/c.
//Jedynie częściowo, głównie jeśli chodziło o piechotę i lekkie oddziały zwiadowcze.//
- No i zaczyna się zabawa - mruknął pod nosem CT-7777, zakładając hełm. Po raz kolejny w tej wojnie powtarza tą czynność. A może to wszystko nie ma sensu? A może wojna to nie sposób na życie? Teraz nie ma jednak czasu na rozważania, bo kanonierka lada chwila ruszy.
Właściciel
Bez słowa zaczął je wypełniać.
Moderator
Rafael:
Owszem, ruszyła, a za nią inne. Na szczęście zapewniono Wam solidne wsparcie ogniowe i eskortę myśliwską, więc kanonierki bez problemu wylądowały na plaży, w pobliżu deltowego rozlewiska jakiejś rzeki.
Korobov:
Więc powinieneś zabrać się za budowę umocnień. Jakichkolwiek umocnień.
Właściciel
Więc idzie właśnie to robić. Okopy kopie.
Moderator
Kwatermistrz oddziału z wahaniem wręczył Ci saperkę, a później wskazał miejsce, w którym powinieneś zacząć.
CT-7777 zerknął na mapę, by zobaczyć jaką drogą najszybciej i najbezpieczniej udać się na pole bitwy, zgodnie z zaleceniami.
Właściciel
//Z wahaniem bo nie wie, czy czegoś nie zje*ie czy nie wie, że oddał dowództwo?
Więc kopie regulaminowo.
Moderator
Korobov:
//To drugie.//
No i kopiesz okop.
Rafael:
Prosto jak w mordę strzelił na północ, według mapy.
- Sir! - krzyknął nagle jeden z klonów. - IG-227 w zasięgu!
- Wygląda na to, że nas ominą. - dodał inny.
- Nas tak, ale mogą zaatakować naszych od tyłu - stwierdził krótko CT-7777, po czym ze stoickim spokojem zapytał:
- Ilość IG?
Moderator
- Nie, nie mogą, bo te cztery właśnie wracają z ich pozycji.
- Czyli pewnie nie mają rakiet i niewykluczone, że wracają by uzupełnić ich zapas. Dlatego lepiej będzie jak je przechwycimy. AT-TE działa w sektor Tango-7, zniszczyć mi te droidy.
Moderator
Korobov:
Po chwili dołączyli do Ciebie inni żołnierze i kopiecie razem, a po chwili okop został już wykopany. Prowizoryczny, ale jest.
Rafael:
- Przyjąłem! - odparł strzelec. - Przeciwpancerny leci! - krzyknął jeszcze, a po chwili pierwszy z droidów-wyrzutni został trafiony w kiosk rakietowy, który wybuchł, a koła odtoczyły się dalej.
Właściciel
-Teraz siedzieć na dupie i się szykować... Je**ne IG-227...
Moderator
No i piechota zajęła miejsca w okopie, w ruinach miasta lub w maszynach kroczących.
Moderator
No niestety, musiałeś tkwić w okopie. Taka już dola szeregowca.
- Piękny strzał, żołnierzu - pochwalił CT-7777, po czym zawołał już do wszystkich strzelców z AT-TE:
- Zniszczyć pozostałe!
Właściciel
Czeka więc...
-Trzeba conajmniej komandora...
Moderator
Rafael:
Maszyny próbowały unikać strzałów i wykorzystać swoją szybkość, lecz strzałów było zwyczajnie za wiele i w końcu wszystkie zostały zniszczone.
Korobov:
Więc czekasz.
//Ja proponuję nic nie pisać, bo przeskok będzie dopiero, gdy pojawi się Rafael.//
- Dobra robota, ale nie wpadajmy teraz w zachwyt. Nasi czekają. Ruszamy dalej!
Moderator
Nie przedłużając, trafiliście prosto pod miasto, które leżało w gruzach. Jego okolicę fortyfikowała już piechota oraz kilka innych maszyn kroczących.
- Co tu się stało? Czy to miasto, aby nie powinno stać w miarę nienagannym stanie?
Właściciel
Podszedł do komandora.
-Sir, IG-227 się stały.-salutując.
Moderator
//On nadal siedzi w maszynie, a ja miałem trochę inny plan na przywitanie, ale niech już będzie, grajcie.//
CT-7777 rzucił podejrzane spojrzenie na meldującego klona, gdy tylko otworzył klap maszyny kroczącej.
- Droidy same z siebie zniszczyły miasto? - zapytał z nutą zdziwienia w głosie. Widział i słyszał o różnych zachowaniach IG-227, ale to było cokolwiek podejrzane.
Właściciel
-Jakby maszyny kroczące zostały, to też by zniknęły sir. Przypuściły szturm, wystrzeliły rakiety i zrównały miasto z ziemią. A potem odjechały, jak gdyby nigdy nic. Coś tam ich zniszczyliśmy, ale... Komandor był na Geonosis? "Kapitan" Zug jestem. Komandorze.
- Natknęliśmy się na czwórkę IG wracającą po ataku. Zostały unieszkodliwione i nie będą nam sprawiać dalszych problemów. Co innego reszta separatystycznego złomu - stwierdził CT-7777, uważnie rozglądając się dookoła. Przede wszystkim na ukształtowanie terenu i rozmieszczenie okopów i maszyn Republiki, które zostały tu okopane.
- Batalion "Błyskawica", tytuł pierwszego batalionu pancernego, który zniszczył tysiąc droidów i drugiego, który unieszkodliwił łącznie 500 DSD1 i OG-9.
Właściciel
-Wolfpack, od dwóch tygodni jestem w nim. Wcześniej członek 212 Batalionu Szturmowego. Świadek i uczestnik bitwy o Geonosis. Teraz
Właściciel
-Grozi mi degradacja za straty, na które nie miałem wpływu. Kazali nam siedzieć na dupach i czekać. Więc siedzimy na dupach i czekamy. Działaliłmy na ślepo od kilku godzin.
CT-7777 spojrzał na klona i w końcu nie wytrzymał. Od razu zwrócił na to uwagę, ale chwilowo to przemilczał. Teraz nadszedł jednak czas na wyjaśnienie pewnej kwestii.
- Kapitan? Żołnierzu, czy ty aby nie robisz sobie ze mnie jaj? Bo jeśli tak, to masz ostatnią szansę by się przyznać, inaczej będzie źle - rozmówca "Lisa" nie miał na sobie żadnych oznak posiadania owego stopnia. Zwyczajna zbroja szeregowca.
Właściciel
-Chwilowo jeszcze kapitan... Zdjąłem insygnia z racji tego, że droidy strzelają najpierw w oficerów. CT-5643, Zug, żołnierz ARC.
- Jak to zdjąłeś insygnia?! - zazwyczaj niezwykle opanowany "Lis pustyni" aż naprężył mięśnie i podniósł głos. To co zrobił Zug było haniebnym wyczynem i CT-7777 nie rozumiał jak można zrobić coś takiego.
- Masz trzy minuty by pokazać mi się tutaj w pełnym umundurowaniu, bo inaczej będziesz czyścił lufy AT-TE!... językiem!...
Właściciel
//Śmiertelność wśród oficerów niższego szczebla osiągała coś koło 80%, bo wiadomo, odetniesz kurze łeb, a kura spadnie. Szeregowi mieli coś koło 60-70 %. Taktyka z Wietnamu. Ot cała logika.
-Tak jest...-zasalutował, odwrócił sił na pięcię i leci do "Togruti" (spokojnie mógłby reprezentować Wolfpack na zawodach międzyoddziałowych) i chwyta Flashbacka.
-Musisz mi oddać insygnia kapitańskie, teraz. Służbista jeden z przybył na czele posiłków.