- Setki. Ciemne, jasne, chmielowe, pszenne i wiele innych. -
Chłopak prychnal cicho gryząc swojego lizaka.
-A nawet jeżeli by, zazdrosny Eluś~? -zaśmiał się.
Właścicielka
- Toby był zazdrosny, dopóki nie zacząłby nas podglądać w akcji. - mruknął Rosie, sam nie wiedząc czemu obejmując Yukkiego ramieniem.
- A wcale że nie... byłbym nadal zazdrosny.
- A ja znam tylko dziesięć... - mruknęła cicho wampirzyca, popijając sobie dalej.
Szarooki nieznacznie poprawił okulary. a może próbował ukryć rumieniec ręką? Trudno było stwierdzić. -A czemu miałby przestać być zazdrosny w t-takiej chwili, hę?
Właścicielka
- Bo by miał widoki... do zobaczenia... - szepnął mu wprost do ucha Rosie, muskając je ustami. Jednakże nagle czarnowłosy odskoczył z przestrachem. Jak się okazało, wampir stanął tuż obok i go szturchnął.
- Nie szalej, Rosie. - mruknął trzeźwo. - Bo przesadzisz, a wystarczająco już mi Yukkiego zawstydzasz. - dodał, po czym przytulił okularnika.
Czarnowłosy już totalnie był zarumieniony. Westchnął cicho i przytulił wampira, najwyraźniej nie wiedząc co powiedzieć w takiej chwili.
Właścicielka
- Mi coś już naprawdę odpierdziela. - rzucił Rosie i usiadł na krześle. Wampir usiadł obok, sadzając Yukkiego sobie na kolanach.
- Chcica, Rosie, chcica. - westchnął krótko Eleazar, gdy czerwonooki oparł głowę o blat z zawstydzeniem.
-T-to dziwne... -mruknął Yukki, wyciągając lizaka z buzi.
Właścicielka
- Nie, to jest akurat normalne u dojrzewającego chłopaka pokroju ciebie czy Ross'ainka.
- Cicho, bo brzmisz już jakbyś uczył przygotowania do życia w rodzinie. - jęknął Rosie, rumieniąc się.
-Ale ja nie mam takiej chcicy jak on. -burknął zakładając ręce na piersi.
Właścicielka
- To zależy od...
- Niech zgadnę? Od dotychczasowego życia seksualnego? Błagam, skończ. - westchnął niemal z łezką Rosie. - Gadasz bzdury. Ja... przepraszam Cię, Yukki, c-coś mi odwaliło.
-Nic nie szkodzi... -uśmiechnął się lekko machając łapką.
Rozmowa coś się nie kleiła, więc wolał jej sztucznie nie przedłużać. Po prostu pił swoje piwo.
Właścicielka
- Dz-dzięki, nie chciałbym Cię do siebie zrazić tak od razu... - uśmiechnął się nieco pewniej. - To masz jakiś pomysł co teraz porobić, lizaczku? - dodał cicho.
-Raczej nie Rosie~ -westchnął teatralnie i włożył lizaka z powrotem do buzi.
Właścicielka
- A dokąd pojedziemy następnie, Law, jak już się uchlejemy? Za bardzo nic tu nie będzie teraz do zrobienia...
- A możebyśmy pograli sobie w karty? Co myślicie? - zaproponował Eleazar. - Lepsze to niż tak bezczynnie siedzieć...
-No jasne! Lepsze to niż nic. -stwierdzil Yukki. -Znowu o coś będziemy grać~?
- A bo ja wiem? To twoje miasto, ja tu jestem tylko przejazdem. -
Właścicielka
- Weź mi nie mów, że moje jak nie moje. Poza tym nie chcę być samolubna, bo potem Cię wezmę i przelecę, przez sen.
- No ale tak poważnie. - mruknął mimochodem Ross'ain. - A nie na lizaki...
- To ma ktoś pomysł o co?
Okularnik westchnął cicho gryząc dolną wargę.
-Na tak poważnie? -No cóż, nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy a Tobie Rosie?
Właścicielka
- No dalej Rosie, wymyśl coś bo inaczej będziesz śpiewać.
Ross'ain poderwał się, był nieźle zarumieniony i miał odciśnięty wzorek podkładki ze stołu na twarzy.
- Nigdy! - zarzucił. - No ale ja wymyślę coś... no wiecie. ..
Yukki zaśmiał się i poprawił okulary.
-No trudno, może być cokolwiek byleby było. -westchnal.
Właścicielka
- To... to pograjmy w rozbieranego pokera. Albo w oczko, bo nie wiem czy dobrze pamiętam zasady pokera. - mruknął Rosie.
- Czemu przez sen? Nie mogłabyś mnie obudzić, chodźby i w trakcie? -
Właścicielka
Wzruszyła ramionami.
- A tak mnie naszło, bo raz mi się zdarzyło. Nieważne. - machnęła ręką i znów się napiła.
-Mhm... A co to to oczko? -mruknął zaciekawiony. -Pewnie od razu przegram... -stwierdzil zamyślony.
Właścicielka
- Oczko to chyba najprostsza gra, poza tym chyba najbardziej losowa. Bierzesz z talii dwie karty i sumujesz ile masz na nich "punktów". Poza liczbami, walet ma 2, dama 3, król 4 a as 11. Dajmy na to że masz czwórkę i waleta, czyli w sumie sześć punktów. Celem jest zdobycie idealnie 21 punktów, nie więcej, bo przegrywasz. Po tym jak każdy ma te swoje dwie, może wziąć następną kartę albo spasować, jeśli się czuje, że będziesz miał za dużo. Wygrywa osoba która ma 21 albo jest najbliżej tej liczby. Nadążasz?
Szarooki słuchał go skupiony.
-No dobra... Stwierdźmy, że rozumiem... To gramy~?
Właścicielka
- Pewnie. - rzucił wampir, kończąc tasować karty.
//idziemy na pw?
- Ze mną ci się zdarzyło? -
Właścicielka
- Jeszcze nie, po tobie jestem zbyt zmęczona, by sprawdzać, czy seks Cię budzi. - wzruszyła z ramionami.
- Potraktuje to jako komplement. - Podniósł do góry kufel i napił się.
Właścicielka
- To miło. - uśmiechnęła się. - Wreszcie ktoś rozumie, ile mu komplememtów prawię!
- Gdybyś mówiła je wprost byłyby łatwiej. -
Właścicielka
Machnęła ręką.
- Nie wszystko można mówić wprost. - rzuciła, pijąc.
- Ale lepiej mówić niż potem mieć pretensje. -
Właścicielka
- Dobrze mamo. - odparła z uśmiechem.
- Wspaniale córeczko. - Zaśmiał się.
Właścicielka
- Kazirodztwa też mi nie odpuścisz, co? - rzuciła cicho. - Chodź, zanim rozbierając mnie wzrokiem zdedrzesz mi trochę skóry.
- A kto tu cię rozbiera? - Zaśmiał się. - Ale racja, powinniśmy już iść zanim mi tyłek przyrośnie do tego siedziska. -
Właścicielka
- A tu mnie nie zaskakujesz. Nie pierwszy się wypierasz, a przecież widzę jak na mnie patrzysz. - westchnęła, spoglądając w pusty kufel i wstając.
- Patrze się tak na ciebie bez przerwy, więc nie widzę problemu. - Również wstał od stołu.
Właścicielka
- Uważaj, bo uwierzę. - rzuciła wychodząc z baru.
- To uwierz. - Powiedział z uśmiechem i wyszedł.
Właścicielka
Tego już nie słyszała. A może po prostu nie słuchała? Szła dość szybko, jednak na pustych uliczkach wciąż była widoczna. Stanęła na rogu.
- To jak, staruszku? - zachichotała.
- To co, szczeniaku? - Stanął na przeciw jej.
Właścicielka
Tym razem leżeli sobie we trójkę i bardzo wygodnie. Eleazar przykrył kołderką każdego, po czym pocałował każdego z nich w policzek i poszedł spać. Rosie paczył w sufit.
- Myślałem, że nigdy tu nie wrócę. - mruknął chyba do siebie. - Dzięki, Yukki. - rzucił cicho, chyba myśląc, że szarooki śpi.
Właścicielka
- Gówno. - odparowała i pocałowała go, po czym odskoczyła, wchodząc do kamienicy.
Wszedł do środka zaraz za nią.
Właścicielka
Jednak zniknęła mu z oczu. Czy on pamiętał, które to było mieszkanie?