Właściciel
Obudziło Was pukanie, po czym drzwi się otworzyły i ktoś wrzucił Wam posiłek, po jednej racji żywnościowej i butelce wody na głowę.
Schował to sobie na później.
Właściciel
Schowałeś sobie, ale reszta dobrała się do tego od razu.
-Nie wiadomo, czy będziemy mieli więcej... Zachowajcie sobie trochę... ( i mówi tak głównie dlatego, żę w jego eksadrze nie istaniało coś takiego, jak logistyka).
Właściciel
- Na później? - zapytał z niedowierzaniem jeden z pilotów.
- Może nie być żadnego "później." - dodał drugi.
-Bądźmy dobrej myśli. Jeden z moci kolegów z Akademii, niech mu ziemia lekką będzie, wysnuł teorię, że jeżeli ktoś naprawdę mocno o czymś myśli, to się to wydarzy. I oczywiście został zastrzelony ze względu na to, że został posądzony o sprzyjanie Jedi. Mnie mogliby posądzić o bycie...
Właściciel
- My mamy dwie opcje: Albo nas zastrzelą, albo będziemy tu siedzieć do końca życia. - mruknął jeden z pilotów.
- Albo nas zastrzelą. - uzupełnił.
-Albo wyślą nas do karnej kompanii, czyli na jedno wychodzi...
Właściciel
- Chyba przed pluton egzekucyjny.
-E, potrzebują żołnierzy, to byłaby strata pocisków...
Właściciel
- To mogą nas wyrzucić ze stacji, bez skafandrów. - dodał kąśliwie inny.
-Aż tak okrutnie się z więżniami raczje nie obchodzą. Imperium, tak, Rebelia, nie sądzę...
Właściciel
- Rebelia nie jest taka humanitarna, szefie.
-Kiedy zosttałem zestrzelony nad Yavinem IV, a raczej zrzucony prze ekspolzje Gwiazdy, spadłem w dżungli. Uderzyłem się w gałąź i staciłem przytomność. Gdy się ocknąłem, byłem w jednym z szpitali Rebelii. Pomogli mi wyzdrowieć, a mogli mnie zabić, kiedy wisiałem na drzewie.
Właściciel
- A kto powiedział, że wszyscy są tacy?
-Ta, zawsze są wyjątki, ale bądźmy dobrej myśli wiara...
Właściciel
- Dobre myśli nie zatrzymają strzału z miotacza.
Właściciel
- Wiadomo, że mamy przesrane.
-Nie należy popadać w pesymizm.
Właściciel
- Jestem realistą, nie pesymistą. - powiedział ze wzruszeniem ramion i skończył racje żywnościową.
Właściciel
Prychnął, i z braku szerszych perspektyw, poszedł spać.
A on wykorzystał ten czas na trening Mocy.
Właściciel
To też dobry sposób by zabić czas.
TRenuje dalej, aż nie poczuje, żę ktoś się na niego patrzy.
Właściciel
Wszyscy śpią, więc raczej nie będą patrzeć.
Tak czy siak trenuje. Stara się wniknąc w myśli kogoś, by je poznać...
//Losuj.
Właściciel
Mandalorianin myślał o chlebie, smażonych jajkach i wielkim kawale tłustej, podsmażonej nerfiny.
Przesuwa się na kolejnego.
Właściciel
Mógłbyś wyczytać jego myśli, ale nagle drzwi się rozsunęły i pojawili się trzej żołnierze Sojuszu, którzy byli tu już wcześniej.
Spojrzał się na nich, po czym bez słowa wstał. W wzroku nie ma niczego, tylko pustka. Nauczył się tego, by oficerowie nie czepiali się, żeby go wysłać na "dodatkowe szkolenie".
Właściciel
Pozostali też chcieli wyjść, ale strażnicy dali im do zrozumienia, że idziesz tylko Ty.
Więc wyszedł. Nie okazywał emocji, po czym poszedł za nimi.
Właściciel
Znów prowadzili Cię w kierunku hangaru.
Idzie więc dalej w tamtą stronę, niepewny swojego losu. W takich momentach jego kombinezon waży chyba z TIE-ia.
Właściciel
Stał tam oficer, mechanik i pięciu żołnierzy z długimi miotaczami.
Czyli pluton...
Idzie dalej z pustą miną.
Właściciel
Bezceremonialnie ustawiono Cię pod ścianą, a żołnierze szykują swoje długie karabiny.
Patrzył się w ich oczy. Po czym Moc skierował, by odczytać mysli mechanika.
-Powiedzcie siostrze, że umieram niewinny. I nie żałuję czegoś, czego nie zrobiłem.
Właściciel
- Przygotować się! - zagrzmiał oficer, a żołnierze przygotowali karabiny.
- Cel! - dodał, a pluton wycelował w Twoją klatkę piersiową.
- Ognia! - wrzasnął na ostatek, a blasterowa salwa przecięła powietrze.
Jednak Ciebie nie dosięgnęła nawet jedna wiązka. Nie, cały oddział nie chybił. Wręcz przeciwnie: Wszystkie strzały dosięgnęły celu.
Mechanik leżał bez życia na podłodze, z klatką podziurawioną przez strzały i twarzą wykrzywioną grymasami przerażenia, bólu i, przede wszystkim, zaskoczenia.
Spojrzał się zaskoczony na nich, na mechanika, po czym z śmiertelną powagą dodał.
-Jak na to wpadliście?
Właściciel
- Mamy swoje sposoby. - odparł wymijająco oficer, ale zastrzegł pospiesznie: - Jednak nie myśl, że teraz stuprocentowo Ci zaufamy.
-Oczywiście sir. A tego tu mechanika mogę kopnąć w jaja, tak z czystej satysfakcji...
I kopnął go z całej siły w jaja.
-Nie będzie Palpatine pluł nam w twarz, ni dzieci nam szturmowił!!!
Właściciel
Po tej deklaracji trup został zabrany z hangaru.
-Pie**oloni sziedy IW, czasem mam ich dosyć, a tekże ich wściubstwa. Patrzysz, czy aby na pewno dostałemś TIE-ia, a tu wyłazi taki jeden z silnika jonowego, a drugi z baku...