-Usposabia nasze cech charakteru... Pamiętasz te zwierxątka, które widzeliśmy, ale nikt nie chciał nam w to uwierzyć? To właśnie one. Co do Shmi, łatwo się domyśleć.
Na jego ramieniu, wśród ognia pojawił się coś takiego
-Cześć Fen, fajbie że jesteś.
-No cóż...-ten stwór zabrzmiał głosem Hana i spojrzał się na Ahsokę.
-Komuś tu...-Fen
-Tylko spróbój to powiedzieć...-Fen zamilknął, ale puścił do Ahsoki oczko.
Fen
-I mówisz to do Fenixa? Symbolowi Zakonu Jedi?!-sfrunął na podłogę i zaczął uwijać gniazdo.
Han
-Fakt, to jest fenix, i to z gatunku tych najstarszych.-patrząc co robi
-Powiedziałem, usposobienie duszy.
-Akcja odwracania uwagi się udała, większość sił ruszyła na Ryloth. Kamino jest słabiej chronione. Przeprowadzisz atak na Kamino, przeprowadzimy lekką podmianę genów.
Fen spojrzał się na Dooku i nastroszył pióra i rozłożył skrzydła.
-Oczywiście nie wierzę, by chociażby mój brar nie wysłał chociaż kilku pułków do Obrony Kamino, podobnie z kilkoma okrętami z floty mojej siostry, ale dobrze. I dlaczego mam wrażenie, że chodzi o rodzinę Kryze...-rozłączył się.
-Zostajesz, zostajesz, ze mną-pierwsze dwa do Ahsoki i Warxa, a trzecie do Fena-Posiedzenie hest o 12:00, po moim powrocie powieadomcie mnie o wszystkim, chyba że to bèdzie naprawdę ważne-odsłonił, odblokował i odciszył. Fen zniknął, a Han wyszedł na korytarz w stronę hangarów.
Senator Sloor miał właśnie spotkanie z Mandalorem a'propo wysiłku wojennego i końca wojny.
-Nie oszukujmy się senatorze... Jeszcze kilka miesięcy, a wojna się skończy...
Jamert wyrósł mężczyznę. Jego rysy twarzy stwardniały, wyrosła mu broda. Jego pancerz nosi liczne ślady uszkodzeń, zarówno od mieczy świetlnych, jak i blasterów, a przy pasie dumnie nosi dwa dc-17 zamiast wysłużonych DL-44, które rozpadły się z starości. Podobnie jest z Darksaberem i Mieczem łaski, jak nazywają go Mandalorianie. Ciężko przeżył zdradę swojego przyjaciela, a potem śmierć swojej przyjaciółki. Co ciekawsze jednak linia stosunków na linii on i senator Skinrey znacznie się ociepliły.
-Tak, bez wątpieni... Ale ilu ludzi jeszcze zdąży ta wojna posłać do piachu? Mandalora się broni wspierając Republikę... Ale poczynania kanclerza zaczynają mnie martwić...-westchnął. Chyba chodzi o jego przyjaciela. Powiedział, że wie, kto pociąga obie strony konliktu, ale zdradził. Jednakże nie ma się co dziwić. Kanclerz posyłał go do coraz bardziej niebezpiecznych i nieistotnych misji, zabierał oddziały, uzupełniał jego legionem straty w innych oddziałach... W sumie jedynym oddziałem w miarę całym jest pułk "Mandalora", która została wysłana by szkolić Mandalorian.
-Senatorze... Chciałbym wypić za zwycięstwo, ale... Jak Bo'Katan poczuje, że piję, to mógłbym być nawet Wielkim Kanclerzem i przywódcą Zakonu Jedi, ale nic by mnie nie ochroniło...
Zostało koło minuty do obrad. Wszyscy Senatorowie zebrali się na miejscach. Tylko że zamiast senatora Skinrey jest Ahsoka Tano. Ta się uśmiechnęła w kierunku senatora Sloora. Kied obrady miały się zacząć, zabrzmiał komunikator od dzwonienia jego brata.
//Rozmowę zostawiam tobie.
Sprawdzam czy mikrofony są wyłączone, nie chcę aby pół galaktyki słyszało rozmowę.
-Czego, mówiłem że po tym co zrobiłeś nie znam cię.
-Musisz mi pomóc.
-Tatarata, może od razu dać plany Senatu?
-Nie, Separatyści mnie zdradzili, a ja mam pewne plany, które mogą zmienić wojnę.
*Bardzo głośne kichnięcie*
Chyba wszyscy zaczęli sprawdzać,skąd to poszło, ale po chwili wszystko wróciłi do normy, a na środek wjechał Kanclerz.
-SENATOROWIE!!! Chciałbym wam zanoncjonować, iż dzisiaj, w godzinach porannych, udało nam się pochwycić dwóch przywódców Separatystów!!! Nuta Gunray'a i Wata Tambora!!!
Oklaski rozległy się po Senacie, chociaż większość była raczej udawanych.
-Tak właściwie nie dzisiaj rano, tylko dwa dni temu w środku nocy. Nie wy, tylko Armii Mandalory. I nie mamy już ich, bo dzisiaj rano kontratak wojsk separatystycznych ich odbił.-odpowiedział wkurzony Jamert Grinto.
-Senatorze Grinto, proszę się uspokoić, inaczej...
-Inaczej co Kanclerzu?! Inaczej obciążysz nas kosztami wojny w naszym sektorze? Odpowiem, gdyby nie my, to Republika już dawno by przegrała w tamtym rejonie!
-Eh... Wracając...-nudy na pudy, jakieś kwestie finansowe jak powołanie do życia nowyvh oddziałów klonów itd. itp.
-Dobra, co to za plany.
-Gigantyczny krążownik, jego lokalizator jest na innym krążowniku, Providence "zielony klejnot". A jego lokalizator jest na tyłach baru na Coruscant, "piaski Geonosis" skrytka pod okiem płaskorzeźby przedstawiającej Acklaya.
Słucham obrad, raczej senator Jamert prędzej czy później się zbuntuje przeciw Republice...
Chyba prędzej, bo coraz bardziej polityka Republiki odchodzi od jej ideałów. Nawet Mandalore jest bardziej Republikańskie od Republiki.
Obrady w końcu się zakończyły, tuż przed głosowaniem o odwołanie kanclerza. Oś polityczna Raxus-Mandalore-Naboo-Alderaan jest niezadowolona.
"no to już znamy skład buntowników". Najbardziej mnie ciekawi Jar Jar, jest bardzo podejrzany. Przeżył wojnę, umie swoją nieporadnoscią zniszczyć kilkadziesiąt droidow, to dzięki niemu Kanclerz jest praktycznie dożywotnie. W dodatku te żółte oczy jak u Sithów... Ale tutaj chodzi o potwornie ważny krążownik. Już wiem komu można o nim powiedzieć....
Między tagi [youtube] należy wstawić 11 znakowy identyfikator filmu na YouTube.
Identyfikator znajduje się w adresie filmu i zawsze ma 11 znaków. Skopiuj go z URLa, np. z watch?v=YgEHrca6Yj0
skopiuj YgEHrca6Yj0.