Gospodarstwo na Równinie

Avatar Radiotelegrafista
17 czerwca, 21:58, edytowano 18 czerwca, 00:14


Legenda:
Czarne - Ogrodzenia, zagrody
Ciemno-Niebieskie - Budynki mieszkalne
Czerwone - Budynki gospodarcze
Jasno-Niebieskie - Punkty wodne

Cały teren gospodarstwa jest odgrodzony prowizorycznym płotem, zrobionym z naostrzonych patyków i pieńków, naścinanych w gaju i związanych. Zaraz na lewo od furty znajduje się własnoręcznie wybudowana chata (1). Na jej konstrukcję składają się grube, pozbawione kory pnie drzew, ustawione naprzemiennie, pionowo oraz poziomo i wkopane w ziemię, wzmocnione podporami oraz pozbijane ze sobą. Podłoga jest zwykłym klepiskiem, wyłożonym przepołowionymi balami drzew. Za drzwi frontowe służą proste, zbite z nierównych desek, drzwi. Wszelkie inne przejścia wewnątrz domostwa są oddzielone sznurkowymi zasłonami. Chata pozbawiona jest szyb, ale posiada okna, którymi są spore wycięcia w balach, zewnątrz osłonione otwieranymi okiennicami, a od wewnątrz chroniła prostymi, zużytymi firankami. Budynek dzieli się na trzy pomieszczenia. Pokój Jannet i Patrici znajduje się na lewo od korytarza. Jest on urządzony dosyć chaotycznie. Jannet śpi na macie przy ścianie, a znów Patricia najczęściej wypoczywa na stercie ubrań, rzuconej w kąt. Jest tutaj też biurko, obok którego leży sporo podzespołów wyjętych z najróżniejszych pukawek. Jest to biurko Rudej, przy nim najczęściej reperuje i czyści broń, bądź ją tworzy. Poza tym, w pokoju znajduje się jeszcze parę, nie wartych uwagi mebli. Na przeciwko znajduje się pokój należący do Rose oraz Lilieth. Jest on raczej bardziej ciekawy od poprzedniego. Przy ścianie stoi wygodne, jednoosobowe łóżko, nakryte kocem. Tu śpi Rose. Po drugiej stronie, w kącie, między dwoma belkami rozpięty jest hamak, na którym wypoczywa mivvotka. Pod hamakiem leży kufer z dobytkiem Lilieth, zaraz obok znowu stoi mały, rozkładany stolik. Wokół niego walają się nici oraz igły. Jest też jeszcze jeden przedmiot warty uwagi - gitara, na której czasami pogrywa Lilieth, oparta o ścianę. Kolejnym pomieszczeniem jest korytarz, a zarazem spiżarnia oraz kuchnia. . Na jego końcu znajduje się podniszczony piec kaflowy, w akompaniamencie porozwieszanych dookoła mis, patelni, sztućców oraz kuflów i kubków. Oprócz tego, w sąsiedztwie pieca znajdują się łańcuchy czosnku oraz pęta kiełbas, przez co dom sprawia wrażenia przytulnego i dostatniego. Za piecem znajduje się właz, prowadzący do małej, podziemnej spiżarki, magazynującej żywność oraz alkohol, która musi być przechowywana w niższej temperaturze. Po prawej stronie korytarza znajdują się też drzwi prowadzące do drugiego pokoju, należącego do Rose. Zaraz przy domu stoi prosty, drewniany stół, w kompanii z paroma pieńkami, służącymi za siedziska. Tutaj grupa spożywa posiłki w pogodne dni. Po prawej stronie, jakby patrzeć od frontu chaty, znajduje się zaparkowany wóz (2), nakryty brezentowym dachem. Wchodzi się do niego po opuszczanych schodkach z tyłu. Wnętrze jest dosyć osobliwe, wypełnione elementami religijnymi, dymem z kadzideł. W wozie tym zamieszkuje Liwiusz, mimo, iż sam pojazd należy do Jannet.

Na przeciwko domu znajduje się prosty, niechlujnie zbity kurnik (3), otoczony wysoką zagrodą. Tam szajka hoduje swe kury, których mają całkiem sporo. Zaraz pomiędzy kurnikiem, a wiatą, mieści się studnia (4), która zaopatruje gospodarstwo w wodę. Jej średnica jest niewielka, około półtorej metra, nie jest też głęboka. Do wybierania wody służy wiadro na długim sznurze. Samo ujęcie zabudowano kamienną otoczką. Na tyle terenu mieści się wiata oraz zagroda dla koni oraz bydła (5). Jest to prosta konstrukcja, dach umieszczony na paru drzewnych kolumnach, ogrodzony od zewnątrz rozpiętymi pomiędzy filarami, skórami zwierzęcymi.
Tam zamieszkują konie i knur, należące do grupy oraz trzy sztuki bydła, z których pozyskiwane jest mleko.
Poza tym, na gospodarstwie znajduje się też mała szopa, zawierająca destylator, dzięki któremu grupa wytwarza bimber.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
18 czerwca, 00:19
Rose spacerowała sobie po okolicy, po za terenem gospodarstwa, niezbyt od niego daleko. i podziwiała naturę o poranku. Lubiła wstawać wcześnie, szanse na spotkanie kogokolwiek były wtedy praktycznie zerowe. Na chwilę obecną nie miała co robić. Czekała więc na jakieś zlecenie na kolejny wypad, albo coś podobnego. Rose Miała nadzieję, że do czasu jakiegokolwiek rozkazu ze strony Liwiusza nikt nie zakłóci jej spokoju, a zwłaszcza Patricia. Na tę chwilę nie miała ochoty wysłuchiwać jej gadaniny, czy to o modzie czy pogodzie. Najgorzej, gdyby przyszła z jakąś nową kreacją do przymierzenia, albo coś.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
18 czerwca, 00:19
Lilieth obecnie siedziała przed domem na bujanym fotelu, haftując sobie. Obecnie był ranek, więc nie miała właściwie nic ciekawego do roboty. Właściwie jej zachowanie trochę ją bawiło- siedzi sobie spokojnie na podwórzu porywaczy, haftując jakiś wzorek, jak gdyby była u siebie. Z drugiej strony, średnio jej to przeszkadzało, bo mimo wszystko miała tu wygodne życie, więc narzekać nie mogła, ale jednak czasem to robiła. Liczyła, że ten dzień minie spokojnie, bez żadnych eskapad ani strachu, że tym razem ona dostanie, śmiertelnie. Bała się też, że ktokolwiek inny umrze, że będzie musiała znowu oglądać śmierć, a to nie było dobre dla niej. Teraz pomyślała, że może spróbuje zrobić gwiazdkę... więc brała się za robotę.

//Heh, taka mała prośba. Mogę jej też dać cudowny głos do śpiewu?//
Avatar Radiotelegrafista
18 czerwca, 00:19, edytowano 18 czerwca, 15:09
Jannet

Jannet wstała dzisiaj nieco wcześniej. Właściwie, to dużo wcześniej niż zazwyczaj. Jeszcze, gdy na zewnątrz szarzała noc. Obudził ją koszmar. Długo próbowała wrócić do snu, jednak wychodziło jej to raczej kiepsko, toteż zabrała się za inne rzeczy. Na początku uzupełniła siano i wodę w żłobach dla zwierząt, obmyła twarz wodą i wróciła do budynku, powtórnie starając się zasnąć. Na nic to, bo przez dłuższy nie udało jej się zmrużyć oczu. W końcu, zirytowana tym, że nie jest w stanie jakkolwiek osiągnąć objęć Morfeusza, usiadła do biurka i zaczęła czyścić swoje pukawki. Od czasu do czasu spoglądała z utęsknieniem na butelkę alkoholu, stojącą niedaleko, chociaż bardziej to butelka spoglądała nią. Jednak Jannet wstrzymywała się i czyściła dalej. Gdy już to zrobiła, roztarła zmęczone oko, wyciągnęła rysik i zaczęła przeglądać części broni, jakie miała zgromadzone koło mebla. Głównie interesowało ją, czy można by coś z nich złożyć. Może ma komplet jakiejś broni, albo brakuje jakichś części? A może brak snu przyniesie jej wspaniały pomysł do głowy, i w osobnych częściach zobaczy jakąś całkiem nową konstrukcję?
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
18 czerwca, 18:54
Wiewiur:
Jak na razie panuje to, co tak kochasz w poranku, a więc cisza i spokój, których na razie nikt Ci nie zmącił.
Max:
//Heh, taka skleroza w tak młodym wieku to nic dobrego, wiesz?//
Szło Ci sprawnie, głównie dlatego, że nie był to żaden trudny wzór, a nikt nie przeszkadzał Ci w haftowaniu. Najwidoczniej nie wstali jeszcze lub każdy pochłonięty był swoimi sprawami.
Radio:
Niestety, o ile do dyspozycji miałaś wiele różnych części, z różnorakich modeli strzelb, rewolwerów i karabinów, to w zasadzie nie pozwalało to na złożenie choćby jednej sprawnej sztuki broni, niezależnie czy już znanej i lubianej, czy może jakiejś zupełnie innej.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
18 czerwca, 18:59
//Tia, wiem o tym od dłuższego czasu, acz pierdoły zapamiętać potrafię ;-;//
Haftowała więc dalej gwiazdę. Jakby jej wyszło, próbowałaby zrobić mały słonecznik.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
18 czerwca, 19:00
Spacerowała dalej szukając gdzieś jakiegoś miejsca w którym mogłaby usiąść. Czy to jakieś drzewo, czy trawa, czy może pieniek. Warto też wspomnieć że interesowało ją miejsce w miarę blisko siedziby, by mogła słyszeć ewentualne nawoływania do jakiejś nowej misji,, czy śniadanie, czy jakiekolwiek inne tego typu rzeczy.
Avatar Radiotelegrafista
18 czerwca, 19:29, edytowano 18 czerwca, 22:53
Jannet

Ugh...Czemu wszystko dzisiaj jest przeciwko mnie?! Zawołała w myślach do eteru, a części, w złości, cisnęła z powrotem do skrzyni. Zirytowana początkiem dzisiejszego dnia, westchnęła i położyła smętnie głowę na biurku, po czym zerknęła okiem na stertę ubrań w rogu. Patricia wciąż spała?
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
19 czerwca, 21:02
Radio:
A i owszem, mogłaś podziwiać ją za wytrwałość, bo takie rzucenie żelastwem obudziłoby niejednego.
Wiewiur:
Akurat takich miejsc było sporo, więc możesz spocząć niemalże wszędzie.
Max:
Wyszło, ale dyskusyjne, czy w jakimkolwiek stopniu dobrze. Choć jak na pierwszy raz nieźle, więc możesz spokojnie brać się za słonecznik.
//Ja Wam sam tej fabuły nie ruszę, powinniście też spróbować jakoś to własnoręcznie pociągnąć.//
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
19 czerwca, 23:17
W sumie to przez tę myśl o słoneczniku aż głodna się zrobiła. Poszła więc do ich "kuchni", aby zrobić coś dobrego na śniadanie z tego, co tam znajdzie.
Avatar Radiotelegrafista
20 czerwca, 00:33
Przewróciła okiem. Tak mocny sen niewielu się zdarza. Skarciła się też jednak w myślach za tak szybką irytację nad czymś takim jak puste mechanizmy. Chwilę tak leżała na tym biurku, smętnie wpatrując się w ścianę. Niemniej, nie trwało to długo, bowiem pustka w żołądku szybko dała o sobie znać. Poprawiwszy długą koszulę, ujarzmiła do akceptowalnego dla niej stanu swoje włosy i wyszła z pokoju, żywiąc szczerą nadzieję, iż ich mivvocka "gospodyni" już zajęła się przygotowaniem jakiegoś posiłku.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
20 czerwca, 00:44
Usiadła więc gdzieś na ziemi i podziwiała sobie przyrodę. Niestety, zbyt długo tym widokiem nacieszyć się nie mogła, gdyż zgłodniała! Wstała więc z miejsce i udałą się do ich obozu. Ciekawe co dzisiaj przyjdzie jej jadać na śniadanie...
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
23 czerwca, 12:36
Max:
Znalazłaś tam mięso, zarówno surowe, jak i smażone oraz suszone, warzywa i owoce, również surowe lub suszone, grzyby, pieczywo wszelkiej maści, nabiał i tym podobne produkty wraz z wodą, kawą, herbatą i różnorakimi mocnymi trunkami. Chwilę po Twoim przybyciu pojawili się i inni.
Wiewiur, Radio:
Weszłyście do kuchni w niemal tym samym czasie, dostrzegając nie tylko siebie wzajemnie, ale i Waszą gospodynię, która krótko przed Wami postanowiła coś upichcić.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
23 czerwca, 18:47, edytowano 24 czerwca, 02:27
.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
23 czerwca, 21:05
Rose myślała, że sama sobie będzie musiała przygotować coś do jedzenia. Jednak ta pod rasa, którą tu trzymają ma jakieś swoje plusy. Tylko pytanie, czy to coś potrafi gotować? Trzeba będzie przekonać się o tym w praktyce. Odwróciła się na pięcie i opuściła pomieszczenie. Na Jannet w ogóle nie zwróciła uwagi. Wyminęła ją jakby była duchem, nie rzuciła jej żadnego przywitania, ani nawet spojrzenia, co przy jej masie było trochę trudne, w zasadzie niewykonalne, ale mniejsza o to. Wyszła na zewnątrz i usiadła na jakimś pieńku czekając na jedzenie.
Avatar Radiotelegrafista
23 czerwca, 21:52
Gdy zobaczyła Rose, tylko czekała na jakiś jej kąśliwy komentarz. O dziwo, dzisiaj blondyna obyła się bez tego, więc Jen odprowadziła ją jedynie chłodnym spojrzeniem. Za to o wiele radośniej było jej zobaczyć mivvotkę, krzątającą się przy jedzeniu:
- Dobry - Przywitała się nieco niemrawo - Co gotujesz? -
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
24 czerwca, 19:16
//Czekam na Maksa.//
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
24 czerwca, 19:49
Postanowiła zrobić jajecznicę, tak więc wzięła się za jej robienie. Na widok Jannet kiwnęła jej głową, po czym odrzekła w miarę spokojnie.
- Jajecznicę.
Avatar Radiotelegrafista
24 czerwca, 19:56
- No i świetnie. Zawołaj, jak będzie gotowe. - Odpowiedziała i wyszła z budynku, nie rzucając Rose nawet spojrzenia. Skierowała się do wozu Liwiusza i zapukała w deski. Liw' powinien być już obudzony, był porannym ptaszkiem, jednak pewności nigdy nie za wiele.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
24 czerwca, 20:07
Max:
Biorąc pod uwagę liczbę osób i apetyt części z nich trochę Ci to zajmie.
Wiewiur:
Nikt Cię nie zatrzymał, więc udało Ci się.
Radio:
Ano, rzeczywiście wstał, ale nie miał zamiaru dołączyć do reszty, więc swoją broń czyścił przed wozem, machając Ci od razu, gdy tylko Cię zobaczył.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
24 czerwca, 20:09
Właściwie zaczęła się martwić, czy jajek starczy. I co by jej dodać...
Avatar Radiotelegrafista
25 czerwca, 12:03
- Cześć. - Przywitała się krótko, lekko podnosząc dłoń - Za jakiś czas będzie śniadanie, jajecznica. Zjesz z nami, czy masz coś w planach? -
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
25 czerwca, 13:39
//Czekam na Wiewiura.//
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
25 czerwca, 14:27
//Zapomniałem napisać byś na mnie nie czekał.//
Czekała.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
25 czerwca, 16:41
Max:
Raczej starczy, ale następnego dnia nie ma co liczyć na tak obfity posiłek. Jeśli chodzi o dodatki, to nie masz w czym wybierać, mogą to być warzywa jak szczypior i pomidory lub jakieś mięso, na przykład bekon, szynka czy kiełbasa.
Radio:
- Wypadałoby się w końcu stąd ruszyć i coś przygotować, ale na pewno nie tak wcześnie... Tak, chętnie zjem z Wami.
Wiewiur:
Było dobrze, dopóki nie poczułaś się dziwnie, bo obserwowana... Tylko przez kogo?
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
25 czerwca, 16:53
Doda więc szczypiorek i bekon.
Avatar Radiotelegrafista
25 czerwca, 17:10
//Szczypiorek w jajecznicy, a TFU!//

- A właściwie nawet miałam Cię zaraz zapytać o plany na dzisiaj. Myślisz o czymś konkretnym? -
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
25 czerwca, 17:14
//Ja tam lubię. I nie narzekaj, sam mi ją zasugerowałeś, to masz :)//
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
25 czerwca, 17:19
Długo nie myślała kto to mógłby być. Jej podejrzenia padły na Patricię. Natychmiast zaczęła szukać jej wzrokiem. Może gdzieś się ukrywa i postanowiła trochę pomęczyć, biedną Rose. Oczywiście, dla Patrici mogła to być zabawa, cholera wie co siedzi w jej umyśle.//Nie wiem czy dobrze odmieniam to imię.//
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
26 czerwca, 19:39
Max:
Udało się i po jakimś czasie danie było gotowe.
Radio:
- Najrozsądniej byłoby się chyba przyczaić na jakiś dyliżans, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy. No, może poza pociągiem, ale to już tylko w sferze marzeń.
Wiewiur:
To w sumie było dziwne, bo miałaś wrażenie, jakby ktoś Cię obserwował, ale zniknęło ono, gdy rzeczywiście zauważyłeś Patricię idącą, chyba, w Twoją stronę. Z tym że czułaś, jakby ktoś był za Tobą i stamtąd się przyglądał...
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
27 czerwca, 02:18, edytowano 27 czerwca, 12:35
Wolała nie krzyczeć na całe gospodarstwo, oznajmiając że śniadanie gotowe, co zwyczajnie przeszła się po pokojach, żeby pootwierać okna i czekać, aż zapach zajmie się resztą. Sama w tym czasie szykowała już stół.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
27 czerwca, 02:45
Natychmiast spojrzała za siebie wyszukując wzrokiem kogoś kto mógłby ją obserwować. Jeśli nie była to ta psycholka, to kto to mógłby być? Liwiusz? Ta góra tłuszczu zwana potocznie Jannet?
Avatar Radiotelegrafista
27 czerwca, 12:32
- Kiedyś czas przyjdzie i na pociąg. Ale to kiedyś. - Rzekła bez większego entuzjazmu, po czym dobiegł ją zapach jajecznicy.
- No, śniadanie chyba już jest gotowe. -
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
29 czerwca, 21:48
Radio:
Skinął głową i ruszył wraz z Tobą do kuchni.
Wiewiur:
Nie, bo o ile ich zauważyłaś, to zupełnie gdzie indziej... Tajemnicza sprawa, ale lepiej sobie darować i iść na śniadanie, bo jajecznica już najpewniej gotowa.
Max:
Wszystko gotowe.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
29 czerwca, 21:56
W dupę sobie wsadź jajecznicę. Wstała i poszła w kierunku, z którego prawdopodobnie ktoś ją obserwuje. Zawsze może to przecież być jakiś bandyta, czy inny opryszek który chciałby na nich napaść w nocy albo coś. Wpierw przeszuka tereny na gospodarstwie, a potem tereny wokół.
Avatar Radiotelegrafista
30 czerwca, 14:21
//Jako, że jest pogodny dzień, je się ba stole, który jest na zewnątrz. Masz w opisie budynku. //

Zanim usiadła do stołu, spostrzegła jeszcze, że brak Rose, ale szczerze, to cieszyła ją nieobecność tej cholery. Zajęła miejsca i poczekała, aż reszta usiądzie.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
30 czerwca, 14:35
Cóż, podała śniadanie i sama zajęła swe miejsce.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
1 lipca, 00:30
Wiewiur:
Nic, jedno wielkie nic, a więc albo uciekł, albo powoli zaczęło Ci odbijać, niezależnie czy ot tak, żeby było śmieszenie, czy przez to towarzystwo.
Max, Wiewiur:
Wszyscy byli na miejscach, poza Rose, rzecz jasna, więc po chwili każdy zajął się swoją porcją, jaką miał na talerzu.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
1 lipca, 00:39
//Jej, tak bardzo o mnie myślisz że aż uwzględniłeś mnie dwa razy, z czego raz zamiast Radia! ^v^ //
Bardziej chyba uciekł, ale tego że Rose odbiło również nie wolno wykluczać. Jeszcze chwilę tak stała i spróbowała wypatrzeć gdzieś jakiś ruch. Gdyby nic się nie poruszyło, wróciłaby do stołu.
Avatar Radiotelegrafista
2 lipca, 17:55
Życzyła innym smacznego posiłku i też łapczywie zajęła się swoim. Dobre to było?
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
2 lipca, 17:59
Milczała i również zabrała się do jedzenia.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
2 lipca, 18:14
Wiewiur:
//Lubię tą postać z jednego powodu. A jeśli liczyć oba cycki, to z dwóch.//
Nie, nic się nie wydarzyło, więc trafiłaś do kuchni, gdzie zebrali się już wszyscy. Poza Twoim talerzem, każdy był już pozbawiony zawartości, czyli właśnie jajecznicy.
Max, Radio:
Ano, całkiem dobre, bo talerze wszystkich zostały opróżnione w rekordowo szybkim tempie. Wszystkich poza Rose, rzecz jasna, która dopiero co zawitała do kuchni.
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
3 lipca, 17:03
Trochę się na reszcie ekipy zawiodła. Ona im często truje dupę, przygaduje, i oni nawet jednej złośliwości ni e chcą zrobić jej. Wyraźnie zawiedziona siadła do stołu i zaczęła jeść swoją porcję jak gdyby nigdy nic. Może teraz komuś zachce się powiedzieć coś złośliwego?
Avatar Radiotelegrafista
3 lipca, 17:21
Oh, Rose rychło w czas się stawia. Ale to na rękę Jannet, nie musiała oglądać jej parszywej twarzy przy śniadaniu:
- Dzięki Lilieth. Było dobre. - Podziękowała autorce jajecznicy za przygotowanie potrawy, po czym wzięła swój talerz i odniosła go na ławę koło studni, gdzie Lilieth zwykle zmywała naczynia. Po tym, poszła do Bimba, swojego oswojonego knura stepowego, by zobaczyć, co tam u zwierzęcia.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
3 lipca, 21:32
Kiwnęła jej głową, po czym zaczęła zbierać resztę talerzy, czekając też aż Rose skończy swoją, żeby jej również zabrać i pójść zmywać.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
4 lipca, 10:49
Wiewiur:
Niezbyt, tylko Jannet się odezwała, a do tego niezbyt wrogo. Cóż, posiłek był w miarę smaczny i sycący, toteż szybko zniknął z talerza.
Max:
Zdaje się, że już skończyła.
Radio:
Knur, jak to knur, spał jeszcze z racji wczesnej pory, chrapiąc donośnie. W sumie to dobrze, możesz darować sobie karmienie jego i reszty menażerii, a przynajmniej na razie.
Avatar maxmaxi123
(Maciej)
4 lipca, 11:17
Wzięła więc talerz i poszła myć resztę.
Avatar Radiotelegrafista
4 lipca, 16:35
Właściwie to racja, niech śpi. Jannet chyba zrobi tak samo, a przynajmniej odpocznie. Wróciła do pokoju. Patricia była w środku, czy kajś indziej?
Avatar wiewiur500kuba
(Jakub)
4 lipca, 22:39
Wstała od stołu i poszła do swojego pokoju po swoją broń. Może faktycznie już wariuje, ale chce pokazać ewentualnemu obserwatorowi że obserwowanie jej może się dla niego źle skończyć.
Avatar Kuba1001
(Kuba)
Właściciel
5 lipca, 19:21
Max:
Po jakimś czasie zmyłaś wszystkie.
Radio:
Cóż, hasała gdzieś po podwórzu bez celu.
Wiewiur:
Broń rzecz jasna była na miejscu, gotowa do użycia, co faktycznie mogłoby zniechęcić każdego podglądacza.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu